Coraz większym poparciem cieszy się akcja #GermanDeathCamps, przeciwstawiająca się określeniu „polskie obozy śmierci”

Nie przypadkowo na świecie pojawił się terminy: „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie obozy zagłady”. Bywają one powielane setki razy w ciągu roku. Ktoś najwyraźniej pilnuje, żeby Polaków obarczać przerażającymi zbrodniami z czasów II Wojny Światowej. Jest to tym łatwiejsze, że w sukurs przychodzi mapa Europy. Kto nie spojrzy ten widzi, że te obozy są na terenie Polski. Poziom wykształcenia ludzi na świecie jest opłakany. Poznałem kiedyś Amerykanina, który był przekonany, że Australia leży poniżej Ameryki Południowej. Nic dziwnego, że głąbowi globalnemu łatwo jest wmówić każdą brednie. Wymyślić jakiś nazistów i wystarczy. Obwinić Polaków i to też łykną z zaangażowaniem, „erudyci” spod rożnych długości i szerokości geograficznych. Na terenie Niemiec było 20 obozów koncentracyjnych, a na naszym 9 i to niemieckich, ale to nie przeszkadza wmawiać opinii światowej, że my jesteśmy głównymi, a w zasadzie jedynymi sprawcami holocaustu.

Dlatego dobrze, że internauci rozpoczęli zmasowaną akcję wprowadzając pojęcie #GermanDeathCamps. Właśnie to hasło „Niemieckie obozy śmierci” jest niezwykle ważne. I je trzeba propagować. Tu należy oddać hołd Reducie Dobrego Imienia i Maciejowi Świrskiemu, który pierwszy podjął walkę przeciwko określeniu „polskie obozy śmierci”. Akcja ta odniosła wiele spektakularnych zwycięstw wyłapując krzywdzące nas zwroty w prasie światowej.

Natomiast skuteczniejsze może być jednak rozpropagowanie hasła #GermanDeathCamps.

Iskrą protestu stała się arogancja niemieckiej telewizji państwowej (!) ZDF. Karol Tendera były więzień Auschwitz wytoczył proces tej stacji, bo poczuł się dotknięty używaniem przez nią określenia „polskie obozy śmierci”. Sąd Apelacyjny w Krakowie pod koniec grudnia 2016 roku zasądził przeprosiny. Miały one być opublikowane na pierwszej stronie nadawcy i dostępne przez 30 dni. Stacja nie wykonała wyroku w sposób właściwy. Coś tam zamieściła na stronie internetowej, ale tak by nie raziło niepotrzebnie w oczy, a na pewno nie zaprzątało niemieckich umysłów pobocznym tematem. Żeby odczytać tekst przeprosin trzeba było kliknąć ikonkę Entschuldigung bei Karol Tendera, umieszczoną wśród wielu, wielu innych.

Nie trzeba było długo czekać na reakcje polskich internautów. I wtedy nasi niemieccy przyjaciele Donalda Tuska, zaczęli się zachowywać w sposób prymitywnie pryncypialny. Akcję #GermanDeathCamps zaczęli blokować, a wszelkie komentarze upominające się o prawdę usuwają i zapowiedzieli, że będą usuwać.

Nasi internauci to ludzie obdarzenie niezwykłymi talentami i posługują się perfekcyjnie tym co internet najbardziej lubi, czyli cofnięciem się do jaskiniowego pisma obrazkowego.

Takie dużo mówiące obrazki można znaleźć na stronie www.germandeathcamps.org

Warto włączyć się w tę akcję i wstawiać obrazki na niemieckich stronach inetrnetowych.

Praktyki niemieckiej telewizji państwowej(!) ZDF powinny być przedmiotem rozmowy podczas najbliższej wizyty kanclerz Angeli Merkel w Polsce. „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”, to jest chyba oczywiste.

autor: Ryszard Makowski

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ