Madera źródłem refleksji Ryszarda Petru ?

Petru3_1.jpg

Ta maleńka wyspa (800 km kwadratowych, 270 tysięcy mieszkańców), leżąca na wschodnich akwenach Atlantyku, jest zamorską częścią Republiki Portugalskiej. Dzisiaj najbardziej znana jest z tego, że w stolicy wyspy Funchal (110 tys. mieszkańców) urodził się Cristiano Ronaldo.

Ze względu na łagodny klimat i niewielkie wahania temperatury, Madera stała się miejscem, do którego docierano w celu w celu podratowania zdrowia. W roku 1860 spędziła tam kilka miesięcy(lecząc się z gruźlicy) cesarzowa Austrii, Elżbieta, bardziej zapamiętana jako piękna „Sissi”. Na wyspie dokonał żywota ostatni cesarz Austro-Węgier, Karol I Habsburg, gdzie został również pochowany. Winston Churchill wielokrotnie odwiedzał Maderę, by rozkoszować się aksamitnym powietrzem przepojonym zapachem kwitnących tam przez okrągły rok kwiatów. Tam, pod koniec grudnia roku 1930 dotarł Józef Piłsudski, również dla podratowania zdrowia. Towarzyszyła mu lekarka Eugenia Lewicka (34). Marszałek zamieszkał w Furchal i przebywał na wyspie do końca marca 1931 r.

Czyja inspiracja

Osiemdziesiąt sześć lat później, jak niesie wieść gminna, na jedynym lotnisku Madery – imienia, a jakże, Cristiano Ronaldo – wylądował czarterowy samolot z Warszawy. Wysiadł z niego przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru (44), towarzyszyła mu posłanka tej samej partii, Joanna Szmidt (38). Ci z Nowoczesnej, którzy po cichu oburzali się na Ryszarda Petru, że kiedy jego koleżanki i koledzy partyjni z poświeceniem okupowali salę plenarną Sejmu i tam witali, przecież z nadzieją, Nowy Rok 2017, a w tym samym czasie ich lider wraz z koleżanką partyjną otwierali szampana w romantycznej scenerii – nie mieli racji.

Otóż Ryszard Petru, po nagonce nieżyczliwych mediów, że jest nieukiem, bo pomylił, co może się zdarzyć każdemu, datę Zamachu Majowego, raptem o niecałą dekadę – postanowił odrobić lekcję i uważnie przestudiował biografię Marszałka. I pomysł wyprawy na Maderę musiał nasunąć się sam. Potwarcy i szydercy nie zrozumieli, że lider Nowoczesnej nie zdezerterował z „sejmowej placówki protestu”, ale poleciał na Maderę, gdzie Marszałek witał rok 1931, żeby szukać tam inspiracji i natchnienia politycznego dla dalszych działań swojej partii, którą wszak zbudował od zera. W biografii Piłsudskiego było wszak wiele przykładów, gdy zdarzało się mu być w sytuacji bez wyjścia i musiał startować od zera, by w końcu jednak odnieść olśniewający sukces. Pan Ryszard instynktownie czuł, że bezterminowe okupowanie mównicy w sali sejmowej jest drogą donikąd, że taktyka szarpania za nogawki PiS jest mało skuteczną taktyką i niezbędna jest – myśl strategiczna.

Lider Nowoczesnej zadbał o szczegóły i wybrał się na Maderę w towarzystwie kobiety, która nie była jego żoną – podobnie było w przypadku Marszałka. Co się kłębiło w jego głowie, gdy spoglądał na pomnik Piłsudskiego, stojący przed domem w Funchal, w którym Marszałek mieszkał przez trzy miesiące? Czy doszedł do wniosku, że wierne mu posłanki – jego „aniołki”– elokwentne, asertywne i pełne tupetu, to jednak nie to samo, co „wierni legioniści Marszałka”?

Czy nieco sparafrazowana sentencja Hegla, że historia nigdy się nie powtarza, a jeżeli już, to jako farsa, stanie się źródłem refleksji Ryszarda Petru w myśleniu o strategii? – czas pokaże.

autor:  Andrzej Gelberg

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ