Mąż zgłosił zaginięcie żony. Policjanci znaleźli ją w hałdzie śniegu na cmentarzu

policja fala 2.jpg

Policjanci z powiatu ząbkowickiego, w wyniku podjętych działań, odnaleźli i uratowali kobietę, której zaginięcie chwilę wcześniej zgłosił mąż. Funkcjonariusze znaleźli zaginioną w hałdzie śniegu, na cmentarzu. Kobieta była wyziębiona i nieprzytomna. Ubrana była jedynie w spodnie i podkoszulek, a na nogach nie miała butów. Ponieważ w tym czasie wszystkie karetki były zajęte, po owinięciu kobiety kocem termicznym, policjanci przenieśli ją około 200 metrów do radiowozu i zawieźli do najbliższego szpitala. Tam po ułożeniu na nosze, zawieźli ją na izbę przyjęć, bezpośrednio do dyżurującego lekarza.

Policjanci z Kamieńca Ząbkowickiego uratowali życie kobiecie, która była wychłodzona i nieprzytomna. 55 – latka została znaleziona w hałdzie śniegu na cmentarzu. Do akcji ratunkowej doszło po tym, jak wieczorem do Komisariatu Policji w Kamieńcu Ząbkowickim zgłosił się mężczyzna, który powiedział, że od przeszło 6 godzin nie ma kontaktu z żoną, która miała iść na cmentarz.

Przez ten czas zgłaszający szukał kobiety na własną rękę. Telefonował do rodziny i znajomych. Ostatni raz zaginiona widziana była w okolicach dworca autobusowego. Policjanci natychmiast zareagowali na zgłoszenie. Bardzo dokładnie sprawdzili m.in. okolice cmentarza i sam cmentarz. W jego głębi niedaleko kaplicy zauważyli leżącą postać. Kobieta leżała twarzą w śniegu i była nieprzytomna.

Funkcjonariusze potwierdzili, że kobieta żyje. Ubrana była jedynie w spodnie i podkoszulek, a na nogach nie miała butów. Około 30 metrów od kobiety leżała kurtka, buty i pusta butelka po alkoholu. Policjanci natychmiast owinęli panią w koc termiczny i wezwali pogotowie. Niestety, w tym czasie wszystkie zespoły pogotowia udzielały pomocy innym osobom.
Z uwagi na stan, w jakim znajdował się kobieta, policjanci nie zastanawiając się długo, przenieśli ją około 200 metrów do radiowozu i zawieźli do najbliższego szpitala. Po dowiezieniu do placówki medycznej ułożyli 55 – latkę na nosze i sami zawieźli na izbę przyjęć bezpośrednio do dyżurującego lekarza.
Tylko dzięki błyskawicznej reakcji oraz zaangażowaniu policjantów kobieta przeżyła.

KP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ