Prof. Zybertowicz o Wałęsie: Wykorzystują go jak marionetkę. „Nie można być solidarnym z kimś, kto przez całe życie zachowuje się, jak krętacz”

walesa-onyszko-opozycja-640x321.jpg

Nie można być solidarnym z kimś, kto przez całe życie potem zachowuje się, jak krętacz i z pozycji człowieka bogatego, sławnego na całym świecie, niszczy człowieka ubogiego, chce doprowadzić go do ruiny materialnej

—mówił w Radio ZET prof. Andrzej Zybertowicz, odnosząc się do przedstawionej we wtorek opinii grafologów na temat autentyczności teczek TW „Bolka”.

Profesor w rozmowie z Konradem Piaseckim podkreślił, że już w roku 2008 było wiadomo, że Lech Wałęsa to TW „Bolek”, co wynikało z badań Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka.

To jest książka, wartościowa książka, która zawierała ponad czterysta stron dokumentów, z których już wtedy jasno wynikało, że Lech Wałęsa był TW „Bolkiem”

—zaznaczył.

Zybertowicz przyznał, że był czas, kiedy postać byłego prezydenta go fascynowała.

Trochę tak, bo był taki okres w moim życiu, że fascynowała mnie postać Wałęsy. Miałem wrażenie, że jakaś świeżość jego wypowiedzi, że niesie w sobie jakieś także nadzieje. (…) Że jest ktoś, kto takim świeżym językiem definiuje naszą sytuację

—mówił.

Piasecki dopytywał nawiązując do marszu „Solidarni z Wałęsą”, czy nie można być solidarnym z „z tym dwudziestokilkuletnim robotnikiem, który w atmosferze grudnia 70 r., daje się załamać wszechpotężnym wtedy służbom PRL?”.

Nie, nie można być solidarnym z kimś, kto przez całe życie potem zachowuje się, jak krętacz i z pozycji człowieka bogatego, sławnego na całym świecie, niszczy człowieka ubogiego, chce doprowadzić go do ruiny materialnej

—podkreślił.

Zybertowicz zaznaczył, że to czy Wałęsa współpracował z bezpieką w latach 80. i 90. jest nadal do zbadania.

To pozostaje do zbadania. Ale są liczne oznaki tego, że tak. (…) Tylko powody, potrzeby cynicznego wykorzystywania Wałęsy jako marionetki do wojenek politycznych powodują, że ciągle jest w obiegu

—zaznaczył.

Wiemy, że jego zachowanie jako prezydenta narażało nasz interes narodowy na szwank, mam na myśli najbardziej rażącą ze znanych rzeczy, sytuację, w której chciał podpisać w Moskwie umowę dającą Rosjanom eksterytorialność na terenach byłych baz

—mówił.

Piasecki dopytywał także, czemu Służby Bezpieczeństwa fałszowały w 1982 roku teczki Wałęsy.

A to jest do, a to jest w pełni zrozumiałe. Po pierwsze chodziło o uniemożliwienie, a przynajmniej utrudnienie nadania mu Nagrody Nobla

—tłumaczył.

Czemu więc „nie posłużyli się autentykami, skoro je mieli w ręku?”

Bardzo proste. Bo w tym momencie wyłożyliby wszystkie karty na stół i nie mieliby już instrumentów kontroli swojego TW „Bolka”, to jest raz. Po drugie tajne służby, tajne służby oryginalne dokumenty kładą na stole tylko w sytuacjach skrajnych, dlaczego, bo to jest sygnał do wszystkich innych Bolków, że możecie być spaleni, tak się nie robi

—wyjaśniał.

Nie wykluczam, że kiedyś historycy spokojnie tak powiedzą, że dzięki temu, że był „Bolkiem” potem pomógł ruchom niepodległościowym wyrwać się, pokonać komunizm. Ale to musi być wyważone, spokojnie przeanalizowane

—dodam na koniec.

wpolityce.pl /Radio ZET.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ