Prof. Modzelewski o oszustwach podatkowych: “Bez komisji śledczej w sprawie VAT nie wygrzebiemy się z tego”

vat.jpg

W podatkach rządzi trójkąt bermudzki: lobbyści, zagraniczny biznes podatkowy i związani z nim urzędnicy. To żadna tajemnica, wiadomo o tym od lat. Krótko mówiąc, nie rządzi ten, kto uchwala, tylko ten, który pisze projekt

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Witold Modzelewski, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.

wPolityce.pl: Senat przyjął wczoraj nowelę kodeksu karnego, która zakłada m.in. 25 lat wiezienia za fałszowanie faktur, których wartość przekracza 10 mln. zł. To krok w dobrą stronę?

Prof. Witold Modzelewski: Z punktu widzenia stanu zagrożenia, w którym jesteśmy, gdzie przy pomocy zorganizowanych międzynarodowych grup, działających jawnie i pod pozorami legalności, wyłudza się co najmniej kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie z budżetu państwa, podejmowanie przez władze działań nadzwyczajnych jest konieczne. Zależy od szacunku, ale minimum jest to 30 mld rocznie, które wypływają z budżetu. Ostrożny szacunek realistyczny mówi o około 42 mld, zaś pesymistyczny o ponad 50 mld.

To gigantyczne pieniądze. O szereg przestępstw, związanych z wyłudzeniem podatku VAT podejrzani są zatrzymani członkowie zarządu tzw. starej grupy pruszkowskiej.

To prawda. Bo pamiętajmy, że faktur nie fałszują podatnicy, ale oszuści. Podatnik, który wykonał czynność podlegającą opodatkowaniu i pomylił się wystawiając fakturę, to on jej nie fałszuje. Fałszuje ten, kto w ogóle nie jest podatnikiem, nie wykonał czynności i robi to tylko po to, aby wyłudzić zwroty VAT. Wbrew zapewnieniom, jeśli chodzi o stan podatku za rok 2016, niczym on się nie rożni od stanu za rok 2015. Poza jednym rozwiązaniem dotyczącym paliw silnikowych, tak naprawdę nie wprowadzano nic nowego, co proponowano w kampanii wyborczej. Do tej pory kontynuowano pomysły Platformy Obywatelskiej i międzynarodowego biznesu podatkowego, który rządzi tak naprawdę tym podatkiem w Polsce. Powymyślano jakieś JPK, których nigdy nie było w żadnym programie wyborczym PiS, a wszystko, co miało uszczelnić ten podatek wyrzucono na śmietnik. Wmawiano nam, że poprzez rozszerzanie tzw. odwróconego VAT zwiększy się ilość dochodów budżetowych, co jest absurdem, bo jeżeli nie ma podatku, to nie mogą się zwiększyć dochody budżetowe.

Ten stan jednak się już zmienia.

Szczęśliwie już się coś dzieje, po roku wyrzucono wreszcie tych, którzy zajmowali się tym podatkiem i w zasadzie storpedowali wszystkie próby jego naprawy. Szkoda tylko, że straciliśmy ten rok. Ponieważ Ministerstwo Finansów niestety do tej pory nie nadawało się do naprawy tego podatku, to wzięło się za jego naprawę Ministerstwo Sprawiedliwości. Nie chcę oceniać, czy kara 25 lat, czy 15 lat jest dostatecznie wysoka, aby miała charakter prewencyjny. Problem jest, a za stan podatków od towarów i usług odpowiada Ministerstwo Finansów. Tam jak wiemy „twierdza III RP”- jak nazwał Ministerstwo Finansów prezes Jarosław Kaczyński- trzymała się bardzo dobrze i pewnie jeszcze trzyma się zupełnie nieźle.

Co może zmienić tę sytuację?

Bez komisji śledczej w sprawie VAT nie wygrzebiemy się z tego. Skądś to się wszystko bierze, że można storpedować, wyrzucić na śmietnik program wyborczy. Miała być nowa ustawa o VAT, gdzie ona jest? Nie ma jej. Wszystko, co było jest realizowane po staremu. Na pewno minister sprawiedliwości chce zareagować tak, jak ma reagować minister sprawiedliwości- przy pomocy prawa karnego, ale problem jak wiemy jest dużo głębszy. Leży on w mechanizmie, w tym jak funkcjonuje realna władza. Nie ta polityczna, fasadowa, lecz ci ludzie, którzy siedzą tam z tyłu i rządzą tym naprawdę. A w podatkach rządzi trójkąt bermudzki: lobbyści, zagraniczny biznes podatkowy i związani z nim urzędnicy. To żadna tajemnica, wiadomo o tym od lat. Krótko mówiąc, nie rządzi ten, kto uchwala, tylko ten, który pisze projekt. Tak było, jest i będzie poczynając od  Unii Europejskiej, a kończąc na Stanach Zjednoczonych. Czyli jeżeli chcesz rządzić czymkolwiek, a zwłaszcza podatkami, to musisz zacząć pisać projekty. Te przynoszą dziś w teczce lobbyści czy firmy doradcze, które jeszcze biorą pieniądze za to, że je napiszą. Trzeba więc wrócić do projektu z 15 września 2015 roku, opublikowanego przez Prawo i Sprawiedliwość jako ich program wyborczy. Eliminowano w nim wszystkie luki, które tworzono przez poprzednie lata.

To oznacza, że kary do 25 lat więzienia dla oszustów podatkowych de facto nie rozwiążą problemu i pozostaną jedynie straszakiem?

Tak. Bo przecież prawo karne nie przyniesie nigdy dochodów budżetowych, ono ma jedynie odstraszać. Powiem obrazowo. Ktoś ma naprawić zegarek, ale nie czyni tego. W związku z tym straszy się tego, kto miałby ten zegarek popsuć. Na tym polega cała filozofia kary, która ma odstraszyć tych, którzy chcą w tym uczestniczyć. Ale oczywiście będą tacy, którzy tego się nie będą bać, bo są poza granicami Polski, czyli naszą jurysdykcją i nigdy ich tam nie schwycimy. Ale, jak powtarzam, stan jest nadzwyczajny, w związku z tym nie dziwię się takich radykalnych posunięć ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości. Czekamy teraz na to, żeby wreszcie Ministerstwo Finansów wróciło do programu wyborczego PiS, czego zresztą Prawu i Sprawiedliwości oraz naszej ojczyźnie życzę.

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ