Marek Markiewicz o postawie prof. Gersdorf: Wszyscy mają się odczepić od sędziów, bo są kastą? To jest kompletny absurd!

sady_11.png
fot: youtube

wPolityce.pl: Opinią publiczną wstrząsnęły słowa pani prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, kiedy to powiedziała, że nie ma zamiaru podawać wyciągów ze służbowych kont bankowych do opinii publicznej. Sędzina broniła swojego stanowiska powołując się na słowa roty sędziowskiej.

Marek Markiewicz: Spór jest pozorny. Pani prezes odwołuje się do Roty ślubowania, jedynie co wchodziłoby w grę w tej kwestii to prawnie niechronione informacje. Przecież trzeba pamiętać, że sędzia jest pracownikiem publicznym, który utrzymywany jest za publiczne pieniądze i nie może być sytuacji w państwie demokratycznym, że wydawanie pieniędzy publicznych jest jakąkolwiek tajemnicą. Nie widzę takiej najmniejszej możliwości, aby wyborcy i obywatele nie mogliby być poinformowani w jaki sposób ich podatki są wykorzystywane.

Oczywiście, jak to zwykle w prawie bywa, można prowadzić rozbudowane wywody, ale przy końcu powstanie pytanie – czy prawo obywatela do informacji i wiedzy o tym jak funkcjonują organy państwa, może być ograniczone w tak wąskim aspekcie? Nikt nie ma nic przeciw tym kartom czy wydatkom, które funkcjonariusze publiczni ponoszą, natomiast problem pojawia się wtedy kiedy te wydatki przekraczają granicę uznawaną za normę w kraju. Tym bardziej pani prezes powinna być za otwartością i przejrzystością tych danych.

Pani prezes podnosiła też kwestię, iż regulamin banku zabrania jej ujawniania tych danych.

Sięgnijmy do wystąpienie pani prezes na święcie trybunału w Gdańsku w ubiegłym roku. To przemówienie było kuriozalne – mówiła, że „Polski nie stać na naruszenie niezawisłości sądów”. Były to salwy oddane w powietrze, które po czasie brzmią śmiesznie. To przemówienie było niemądre. Prezes była zdania, że do „sądów nie należy podchodzić”. Teraz te słowa możemy przenieść na sprawę tych kart bankowych.

Gdyby doszło do sytuacji, w której Pani prezes rzeczywiście nie ujawniłaby danych z wyciągów kont bankowych, czy będą jej groziły sankcję prawne?

Tu zaczynają się schody. Tym powinna się zająć krajowa Rada Sądownictwa, ona jest organem do kontroli sądów. Niech uzasadni tajność informacji o tych kartach. To nie jest wcale bagatelna sytuacja. 10 lat temu między TK trwał spór czy sędziowie, w szczególności sędziowie Sądu Najwyższego podlegają „sprawdzeniom policyjnym”, tzn. czy jeżeli ktoś jest powoływany na stanowisko sędziego, powinien być opiniowany przez policję jako osoba niekarana, bez nałogów, etc. Trybunał uważał, że nie ma żadnego powodu, żeby wyłączać sędziów, zaś Sąd Najwyższy twardo stał na stanowisku, że nie wolno tego robić, bo sprawa narusza dobro instytucji.

To jest spór, który powoli ożywa…

Tak, lecz sprawa tych kart w tym wszystkim to jest drobiazg. To jest taka tradycja Sądu Najwyższego, która wyraziła się w tej kaście, że „wszyscy mają się od nich odczepić”, bo oni są niezawiśli. To jest kompletny absurd.

Sprawa wzbudza niepokoje społeczne i może być zalążkiem do nowej afery medialnej.

Będzie to  nie tyle spór co wrzawa medialna. Po co pani prezes się w to wdawała – nie mam pojęcia.

Czy to nie jest przykład prowokacji?

Dobrze jest wiedzieć jakie i za ile mieszkanie się wynajmuje dla sędziego spoza Warszawy. Dobrze byłoby wiedzieć do jakiej restauracji i z kim chodzi, ile km przejeżdża służbowym samochodem. To są wszystko wydatki, które mogą być w pełni uzasadnione, ale również mogą być kompletnie bez sensu.

Wspomniał Pan, że sprawą powinna zająć się Krajowa Rada Sądownictwa, ale czy można już teraz przewidzieć konsekwencje jakie nastąpią po ewentualnym nieujawnieniu wyciągów bankowych przez Panią Gersdorf?

Żadnych. Powiedzą, że to powinno być ujawnione osobom zainteresowanym. Będzie to tylko kręcenie. Tego jestem pewien.

Pani Gersdorf stoi ponad prawem?

Nikt się nie będzie bawił w postępowanie wykroczeniowe, bo to właściwie na tym poziomie mogłoby się dokonywać. Środowiskom sędziowskim nie zależy na tym. Mimo tego, to co ona palnęła jest zaprzeczeniem tego, co mówi się o niezawisłości sądów. Ta niezawisłość nie jest od rozumu i kontroli społecznej. Był taki okres w Polsce, kiedy panował pewien obyczaj, że „wyroków sądu nie można komentować”. Dziesięć lat temu to było zasadą.

Czy znane są przypadki z przeszłości o podobnym charakterze?

To jest temat na dłuższe opowiadanie. Była taka sprawa sędziego z Torunia, którego strasznie szarpnięto o to, że kupił sobie Mercedesa i bywał na spotkaniach, na których bywali gangsterzy. Spór wyglądał na poważny, lecz ostatecznie sędzia został uniewinniony. Jestem absolutnie przekonany, że ta sprawa tak długo się turlała, że sąd się nie bał się i to „klepnął”. Druga sprawa to przypadek sędziego, który miał problem dotyczący bilingów telefonicznych. Została ona skierowana do Elbląga. Nie pamiętam szczegółów, ale to była jedyna sprawa, w której sędzia został postawiony przed wymiarem sprawiedliwości i skazany.

Czyli Pani prezes może czuć się bezkarnie?

Ja nie domagałabym się nawet sprawy karnej. To nie chodzi o to żeby ukarać, tylko pokazać ją w krzywych ramkach, bo sędziowie budują sobie ramki świętych, a tak naprawdę istnieją w krzywych zwierciadłach.

Więc jaki był cel takiego zachowania?

Dla zasady. To jest hołdowanie starej zasady „odczepcie się od sędziów”. To jest dokładnie to. Proszę pamiętać, że to jest żona byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. To jest już rodzinna kasta. Ja bym drążył tę sprawę w stronę moralności sędziowskiej, silniej działa to niż kara. Wyobrażam sobie akcję, żeby ją pozwać. Sędzia, który jest karany, nie może wykonywać tego zawodu. Nie szedłbym tym tropem, raczej jestem zdania, że opinia publiczna może się powiesić, jeżeli to dotyczy sędziego.

Mimo tego pani Gersdorf powinna liczyć się z faktem, iż sprawa nabierze tempa i medialnego rozgłosu.

Zgadzam się, sprawa nabierze tempa. Prawda jest taka, że po prostu głupio zagadała. Tak jak wspomniałem sprawa powinna zostać ugryziona od strony problemu kast sędziowskich.

Rozmawiał: Martyn Woźniak

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ