Karnowski: Musimy pamiętać o jednym: beneficjenci patologii III RP są dziś w sytuacji rozpaczliwej, gotowi na wszystko by rozbić ekipę rządzącą Polską

yt

Nikt nie może dziś rozstrzygać o technicznych przyczynach wypadku w którym ucierpiała pani premier Beata Szydło. Można tylko zadawać pytania. Jak to możliwe, że cinquecento uderzyło akurat w pojazd w którym jechała pani premier? Każdy kto jechał kiedykolwiek w kolumnie rządowej wie, że to technicznie ekstremalnie trudne. Dlaczego zderzenie ciężkiego pojazdu vipowskiego z takim mikrusem spowodowało aż takie skutki?

Wierzymy, że obrażenia nie są bardzo poważne, opieka lekarska najlepsza z możliwych, i pani premier szybko wróci do zdrowia. Wiem, że modlitwy większości Polaków towarzyszą jej w tych trudnych chwilach.

Również kwestie związane z bezpieczeństwem wymagają pogłębionej analizy. Funkcjonariusze BOR to ludzie dzielni, pełni poświęcenia i profesjonalni. Ale w tej strukturze jest jakiś błąd. Coś jest nie tak. To już chyba oczywiste.

Jednak i na tej refleksji nie możemy poprzestać. Musimy mieć zdolność spojrzenia na to wszystko z jeszcze większego dystansu, z szerszej perspektywy. I tu fakty są porażające. Co najmniej po raz czwarty na przestrzeni ostatniej dekady liderzy obozu niepodległościowego, podejmującego wysiłek korekty polityki państwowej, uniemożliwienia żerowania rozpasionym grupom na majątku wspólnym, znajdują się w sytuacji zagrożenia życia. I zawsze są to momenty w jakiś sposób przełomowe. W tragedii smoleńskiej poległ śp. prezydent Lech Kaczyński z Małżonką oraz dziesiątki osób z elity politycznej tego środowiska. Było to poprzedzone serią mniejszych i większych prowokacji, presją, spychaniem ośrodka prezydenckiego na margines troski innych instytucji państwowych. Bezpośrednią odpowiedzialność ponosi za to Donald Tusk i jego ekipa.

Cudem wtedy ocalał – bo nie poleciał – Jarosław Kaczyński. Ale już kilka miesięcy później zamierzał dzieła dokończyć sympatyk opozycji Ryszard Cyba. Jak sam mówił, „nienawidził PiS” i chciał zabić lidera Prawa i Sprawiedliwości. Był w tym celu z nożem na Krakowskim Przedmieściu w czasie spotkania ku pamięci ofiar 10 kwietnia 2010 roku. Nie udało mu się bo były premier miał własną ochronę. Państwowej mu odmówiono. Cyba zamordował więc w Łodzi działacza PiS Marka Rosiaka, próbował zamordować innych.

Obozu Prawa i Sprawiedliwości nie dało się zniszczyć, „dorżnąć watah” i sprawić by jego członkowie „wyginęli jak dinozaury”. Po kilku latach bardzo ciężkiej opozycji, przy licznych kompromitacjach ekipy POPSL i bezwstydnym już złodziejstwie, zaczął zyskiwać. W 2015 oku wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego kandydat na prezydenta Andrzej Duda dzięki świetnej kampanii i własnej, silnej osobowości, wygrał batalię o prezydenturę. Kilka tygodni po objęciu urzędu człowiek, który jest podobno najlepiej chronionym politykiem w Polsce, omal nie roztrzaskał się na autostradzie. Po podobno opona pękła, podobno ze starości. I teraz to. Premier Szydło w szpitalu po szokującym, bo także nie mającym prawa się wydarzyć, wypadku.

Spójrzmy na kontekst. Uliczne puczyki i  zorganizowana w połowie grudnia śmiertelnie poważna próba wywołania siłowego przesilenia w Sejmie i wokół niego, nie udały się. PiS ma w najnowszym sondażu CBOS, na dużej próbie, ponad 40 procent poparcia. Więcej niż pozostałę partie opozycyjne razem wzięte. Co najważniejsze, mechanizm rządzenia państwem działa sprawnie. Między premierem, prezydentem i liderem centrum politycznego zdarzają się zgrzyty, ale są sprawnie usuwane, zaś przywództwo Jarosława Kaczyńskiego nie jest w najmniejszym stopniu kwestionowane. Zapowiadają się co najmniej kilkuletnie stabilne rządy z ambitnym planem dalszych reform. Kończy się eldorado miliardowych przekrętów na VAT i nieco tylko mniejszych zysków ze złodziejskiego przejmowania nieruchomości przez mafie prawniczo-urzędnicze w ramach rzekomej „reprywatyzacji”. Nawet pani Merkel, która rzuciła po 2015 roku całą niemiecką softpower przeciw wyborowi Polaków, musi to uznać. Itp., itd.

W tej sytuacji, rozpaczliwej dla beneficjentów patologii III RP. Nikt tej rozpaczy nie wyraził lepiej niż pan Michał Broniatowski, subtelny naczelny szacownego „Forbesa”, pisma wydawanego w Polsce przez kapitał niemiecki, który w połowie grudnia machnął sobie całkiem poważną „instrukcję” jak zorganizować w Warszawie krwawy Majdan. To jest najlepszy obraz tej determinacji.

Co mogą teraz? Jedyną nadzieję daje smakoszom ośmiorniczek za publiczne pieniądze rozmontowanie struktury i mechanizmów konstytuujących obecną ekipę rządzącą. Oczywiście, PiS zdoła sformować nowe. Ale czy będą one tak samo sprawne? Czy nie zaczną się napięcia? Czy nowy premier będzie jednocześnie równie skuteczny i popularny? Tak czy inaczej, w takim wypadku zaczęłaby się jakaś gra, jakieś przesilenie, jakaś zmiana. O to dziś walczą, to jest celem. Stawka jest ogromna, równa takim dla jakich wywoływało się kiedyś wojny, więc hamulców nie mają żadnych.

I ten szerszy kontekst też musimy dzisiaj, analizując zdarzenie z drogi na Oświęcimiu, wziąć pod uwagę.

Muszą to zrobić także ludzie rządu. Tak dalej być nie może. Bez względu na wszystko nie może się skończyć na raporcie, karach, dymisjach. BOR trzeba rozwiązać i zbudować całkowicie od nowa, najlepiej we współpracy z Amerykanami.

autor: Michał Karnowski

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ