Po wypadku Szydło hejt i wycie opozycji. A jak było po zderzeniu Komorowskiego?

Komorowski nowy.png

Kiedy Bronisław Komorowski był prezydentem, jego limuzyna zderzyła się w Warszawie z osobowym autem. Podróżujące nim dziecko trafiło do szpitala, a kierująca samochodem kobieta niedługo potem została ukarana przez sąd. Gdzie wtedy byli posłowie Platformy Obywatelskiej, dziś tak chętnie spieszący z pomocą kierowcy, który doprowadził do wypadku kolumny premier Beaty Szydło? 

W piątek około godz. 18.30 w Oświęcimiu doszło do wypadku. Rządowa kolumna trzech samochodów na sygnale uprzywilejowania, w której pojazd premier jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu. W efekcie wypadku Beata  Szydło oraz dwóch funkcjonariuszy BOR trafili do szpitala. Kierowca seicento usłyszał zarzuty i przyznał się do winy. – Stan pani premier jest stabilny, może wypełniać swoją funkcję, czuje się dobrze – przekazał rzecznik rządu Rafał Bochenek. Po dobie od wypadku także sama Beata Szydło Szydło zamieściła uspokajający wpis na Twitterze: „Za każdy dobry gest z serca dziękuję! Czuję się dobrze”.

Co na to opozycja? Najpierw przystąpili do atakudołączył do nich również Paweł Kukiz. Później dwóch posłów – Borys Budka (PO) i Marek Sowa (Nowoczesna) – ogłosiło, że udzielą pomocy 21-letniemu kierowcy seicento. Zresztą nie tylko próbowali zbijać na wszystkim „polityczne punkty”, ale jeszcze dorabiali do tego ideologię.

Chcę powiedzieć, że zapewnimy mu pełną, najlepszą ochronę prawną po to, by w tym zderzeniu państwa z obywatelem państwo nie było w uprzywilejowanej sytuacji. To sprawa niesłychanie dziwna, że w ciągu kilku godzin wydano na młodego człowieka wyrok bez obiektywnego wyjaśnienia zdarzenia – kombinował poseł Nowoczesnej. Jeszcze większym populizmem wykazał się Budka, który stwierdził, ze „bardzo ważne, by każdy obywatel w Polsce wiedział, że w zetknięciu z państwem PiS będzie miał równe szanse”.

Budka chyba zapomniał o zdarzeniu sprzed trochę ponad dwóch lat. Warto mu więc przypomnieć.

W grudniu 2014 roku przed Belwederem doszło do kolizji. Zderzyły się mercedes BOR, którym jechał Bronisław Komorowski i samochód osobowy. Na miejsce zdarzenia wezwano karetkę pogotowia, ponieważ trzeba było udzielić pomocy dziecku, które podróżowało osobówką.

Na początku 2015 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieście ukarał kierującą autem osobowym kobietę mandatem w wysokości 600 zł. Ukaraną okazała się piosenkarka Natalia Arnal. Jej zdaniem, wyrok był niesprawiedliwy i w związku z tym wysyła list otwarty do Komorowskiego, w którym oskarżyła go, „że pozostał obojętny na ludzką krzywdę” – cierpienie jej i jej dziecka. Według Arnal, wyrok sądu był próbą zatarcia odpowiedzialności oficera BOR, który kierował limuzyną. Piosenkarka napisała w związku z tym list do Komorowskiego. Hipokrytom z Platformy Obywatelskiej przypominamy go w całości:

Szanowny Panie Prezydencie,

z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych pragnę życzyć Panu i Pana Rodzinie wyjątkowej atmosfery świątecznej przepełnionej miłością, radością i wzajemną życzliwością.

Przykro mi, że list, który napisałam do Pańskiej Małżonki przed Świętami Bożego Narodzenia pozostał bez odpowiedzi. W liście tym opisałam bardzo przykrą dla mnie sytuację, gdzie prowadzone przeze mnie auto zderzyło się z nieoznakowanym autem BOR-u, którym Pan podróżował. Najwyraźniej szkody, które wtedy ponieśliśmy (uraz kręgosłupa szyjnego oraz trauma moja i dziecka) są dla Państwa nieistotne.

Pragnę nadmienić, że cieszę się, że wybrał Pan „zgodę i bezpieczeństwo” w swojej kampanii wyborczej, gdyż w nawiązaniu do 10.12.2014 roku (dzień kolizji) trudno mówić o jakimkolwiek poczuciu bezpieczeństwa (przynajmniej z mojej perspektywy).Szkoda tylko, że pozostał Pan obojętny na ludzką krzywdę, która była konsekwencją tego nieprzyjemnego incydentu.W tym momencie nie czuję się prawowitą obywatelką tego kraju, bo potraktowano mnie wyjątkowo niesprawiedliwie próbując zrobić ze mnie kozła ofiarnego, ignorując ewidentne łamanie przepisów przez kierowców z BOR-u, którzy czują się bezkarnie jeżdżąc jak piraci drogowi.

Mimo to, wierzę (może naiwnie) w zmiany i lepsze jutro.

Z poważaniem,
Natalia Arnal

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ