Jałtańska przestroga 72 lata później – zapewnienie o „wolnych wyborach” chichotem Stalina

72 lata temu, między 4 a 11 lutego 1945 roku, w pałacu Potockich w Liwadii, na przedmieściach krymskiej Jałty, miała miejsce konferencja przywódców Wielkiej Trójki, ustanawiająca powojenny ład w świecie. Prezydent USA Franklin Roosevelt oraz premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill byli przez tydzień gośćmi Józefa Stalina.

W dawnym pałacu carów, ukradzionym Potockim, rozszerzono i uszczegółowiano postanowienia z konferencji teherańskiej z listopada-grudnia 1943 roku. W Persji nakreślono główne kierunki operacji wojskowych i spisano tematy sporne, na Krymie przyjęto już kompleksowy plan działań na najbliższe miesiące i lata. Oczywistym już było dla wszystkich, że upadek III Rzeszy to już kwestia tygodni, a Japonii – miesięcy. Poza podziałem Niemiec, do którego włączono Francję i utworzeniem ONZ, ustalono, że Związek Sowiecki zaatakuje Japonię w ciągu 90 dni po kapitulacji Niemiec. To były cele strategiczne dla świata. Poza nimi ułożono szczegółowy podział na „strefy wpływów” Sowietów i aliantów zachodnich w Europie. To wtedy zdecydowano o okupacji Austrii przez Armię Czerwoną, o większościowych wpływach komunistów w Jugosławii, Bułgarii, Rumunii, na Węgrzech i Czechosłowacji. W zamian alianci uzyskali gwarancję większościowych wpływów w Italii, Grecji, Finlandii, Norwegii.

Najtrudniejszą pozostawała kwestia przyszłości Polski. Podobnie jak w czasie układów rozbiorowych w XVIII wieku, nikt z przywódców Koalicji nie pomyślał nawet o zaproszeniu na Krym delegacji polskiej – rządu londyńskiego czy marionetkowego komunistycznego „rządu tymczasowego”. Znów o losach Polski decydowali obcy. Pierwsze rozdanie nastąpiło już w Teheranie. Wtedy USA i Anglia „przehandlowały” Polskę Stalinowi. Na słynnej – papierowej serwetce – nakreślono procentowy udział wpływów aliantów i Sowietów w poszczególnych krajach Europy. Dla Polski zapis na tej serwetce oznaczał sowietyzację, zniewolenie i dalsze cierpienia. Nikt o tym nie myślał… Co więcej, ustalenia w kwestii polskiej utajniono, szczególnie przed rządem w Londynie. Działo się to bowiem przed otwarciem drugiego frontu w Normandii, przed Monte Cassino, przed Powstaniem w Warszawie. AK, Państwo Podziemne, korpus gen. Andersa i dywizja gen. Maczka były jeszcze bardzo potrzebne na zachodzie.

W Jałcie sytuacja się zmieniła. Polska była już pod sowiecką okupacją, trwało niszczenie przez NKWD polskiego Podziemia, Sowieci stali pod Budapesztem, Pragą i 60 km od Berlina. Dlatego przy minimalnym oporze Roosevelta i Churchilla, Stalin narzucił swoje warunki w sprawie polskich granic i ustroju państwa. Polska miała utracić 52 procent (!) terytorium II RP, a w zamian uzyskać rekompensatę na zachodzie – w Prusach wschodnich, na Pomorzu Gdańskim, ziemi lubuskiej, szczecińskiej i Śląsku – w tym na Dolnym Śląsku. Na zachodnią granicę wybrał Polakom Stalin Odrę i Nysę Łużycką i spotkał się z oporem… aliantów, którzy bali się takiego przesunięcia polskich granic na zachód. Ostatecznie kształt granic na zachodzie pozostawiono do ustalenia na kolejnej konferencji, co do Kresów wschodnich – klamka zapadła w Jałcie. Wykreślona w lipcu 1920 roku tzw. „linia Curzona” (tak naprawdę linia Kerra, wzorowana na tzw. „linii Clemenceau” z 1919 roku) miała odtąd dzielić Polaków po obu stronach granicy. Co najmniej kilka milionów naszych rodaków stało się obywatelami sowieckimi, zupełnie o tym nie wiedząc.

Ustalono także, że podstawą do tworzenia władz wykonawczych będzie komunistyczny „rząd tymczasowy”, do którego dokooptowani zostaną „realiści” z rządu londyńskiego. Zapewnienie o „wolnych wyborach” w Polsce po wojnie, pod kontrolą trzech mocarstw, był już tylko chichotem Stalina.

Zdecydowano wreszcie o przemieszczeniu ludności niemieckiej z tzw. „Ziem Odzyskanych” oraz sprowadzenie na ich miejsce „repatriantów” z Kresów. Pamiętać też trzeba, że Roosevelt i Churchill uznali zgodność działań NKWD z konwencją prowadzenia działań wojennych na lądzie, co w praktyce oznaczało zgodę na fizyczną likwidację AK, NSZ i innych polskich organizacji zbrojnych i politycznych, nie uznających władzy Sowietów. Czy można się dziwić, że odpowiedzią Polaków było Antykomunistyczne Powstanie?

Jałta dała początek PRL-owi, na 44 lata włączyła nasz polski „barak” do bratniego „obozu państw socjalistycznych”. Dziś szczególnie pamiętać musimy o tamtych rozwiązaniach, by nigdy już nie powtórzyła się sytuacja, gdy o Polsce i polskich sprawach decydują obcy. Bo to zawsze prosta droga do nowego powstania…

autor: Janusz Maniecki

źródło: zPrawa.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ