Walentynki – czy muszą być świętem kiczu?

mat. prasowy

Skończył się okres Bożego Narodzenia, a świąteczne dekoracje poznikały już definitywnie po święcie Matki Boskiej Gromnicznej. Do Świąt Wielkanocnych daleko, zwłaszcza w tym roku, bo wypadają w drugiej połowie kwietnia. Dla handlu okres stagnacji. Przełamują go na jeden dzień, w Walentynki, czyli święto zakochanych, które upowszechniły się w Polsce począwszy od lat dziewięćdziesiątych. Święty Walenty patronuje zakochanym, ale oprawa tego dnia nie nawiązuje do jego postaci, a wszechobecne w sprzedaży walentynkowe gadżety sprawiają, że przez jakiś czas w przestrzeni publicznej króluje kicz.

Walentynki, Valentine’s Day, czyli święto zakochanych, przypadają 14 lutego. Nazwa pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele Katolickim jest również tego dnia. Bardzo dobrze o tym zawsze pamiętałam, bo mąż mojej kuzynki w Argentynie nazywa się Walenty. Zawsze wtedy dzwonimy z życzeniami, bowiem 14 lutego przypadają zarówno jego imieniny, jak i urodziny.
Połowa lutego, czyli jeszcze w czasie karnawału, tuż przed środą popielcową, to dobry czas na ożywienie handlu. Walentynkowym zwyczajem jest wysyłanie listów zawierających wyznania miłosne, często pisane rymem częstochowskim, ozdobione serduszkami, zwane właśnie walentynkami. Powszechnym stało się także, iż tego dnia zakochani wręczają sobie kwiaty i upominki, które mają potwierdzać ich wzajemne uczucie. Pomysłowość producentów w ozdabianiu walentynkowymi symbolami licznych gadżetów jest przeogromna – amorki, serduszka, kwiaty, wszystko w soczystej czerwieni. W ubiegłym roku widziałam nawet wyhodowaną roślinę w kształcie serca, zasadzoną w maleńkiej, czerwonej doniczce, ozdobionej wstążką z dwoma czerwonymi serduszkami. Kicz do kwadratu. Wśród kiczowatych upominków są i takie, które wykorzystują obsceniczne obrazki, bo miłość nie wszystkim kojarzy się z sercem, które jest tylko na dokładkę. Spacerując po galeriach handlowych w okresie przedwalentynkowym można doznać absmaku.

 

Warto pamiętać, że Walentynki obchodzone są w południowej i zachodniej Europie od średniowiecza, a Europa północna i wschodnia dołączyła do walentynkowego grona znacznie później.

 

Najważniejszym miejscem kultu św. Walentego jest bazylika jego imienia w Terni. Na srebrnym relikwiarzu ze szczątkami patrona umieszczono inskrypcję „Święty Walenty patron miłości”. Co roku, w niedzielę poprzedzającą dzień 14 lutego, przybywają do bazyliki pary narzeczonych z całych Włoch i świata, w celu złożenia przyrzeczenia miłości. Gromadzą się tu również małżonkowie świętujący 25. lub 50. rocznicę zawarcia sakramentu małżeństwa. W Terni w tym dniu wręczana jest również nagroda „Rok Miłości”. W roku 1997 list do par narzeczonych przesłał również Jan Paweł II, a jego przesłanie wyryto na marmurowej tablicy przy grobie świętego Walentego.
Pomimo katolickiego patrona tego święta, wiązane jest ono ze zbieżnym w czasie zwyczajem pochodzącym jeszcze z Cesarstwa Rzymskiego, polegającym na poszukiwaniu wybranki serca, np. przez losowanie jej imienia ze specjalnej urny. Możliwe, że zwyczaje związane z tym dniem nawiązują do starożytnego święta rzymskiego, zwanego Luperkaliami, obchodzonego 14 i 15 lutego ku czci Junony, rzymskiej bogini kobiet i małżeństwa. Wraz z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego pojawiło się również na Wyspach Brytyjskich i stąd rozprzestrzeniło się na cały świat. Wtedy, gdy zastępowano święta pogańskie chrześcijańskimi, św. Walenty, który zginął 14 lutego, w (przeddzień luperkaliów) mógł godnie objąć pieczę nad świętem budzącej się wiosny, kiedy przyroda zaczyna otrząsać się z zimowego snu, zwierzęta łączą się w pary, a ludzie szukają swoich drugich połówek. Na zachodzie Europy święty patronuje zakochanym co najmniej od XV wieku.

Do Polski obchody walentynkowe trafiły wraz z kultem św. Walentego z Bawarii i Tyrolu. Popularność uzyskały jednak dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

Kim był św. Walenty? Był biskupem Terni, za czasów cesarza Klaudiusza II Gockiego (ok. 270 roku) poniósł śmierć męczeńską. Legenda głosi, że zajął się popieraniem zakochanych jeszcze za swego życia, kiedy to wystąpił przeciwko edyktowi cesarza, zakazującemu zawierania małżeństw. Cesarz zauważył bowiem, że żonaci mężczyźni chętniej zostają w domach zamiast ochoczo uczestniczyć w wojnach i dzielnie walczyć za Rzym. Biskup Walenty zignorował ów zakaz i w tajemnicy udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Gdy to wyszło na jaw, został pojmany, wtrącony do więzienia, a następnie stracony.
Według drugiej wersji okoliczności śmierci św. Walentego były inne: jako człowiek świątobliwy biskup Terni w III wieku został obdarzony przez Boga niezwykłą mocą uzdrawiania. Wieść o tym dotarła do rzymskiego filozofa Kratona, którego syn był ciężko chory na padaczkę i czekało go życie pełne cierpienia. Biskup Walenty zgodził się pomóc rodzinie Kratona pod warunkiem, że ten się nawróci. I rzeczywiście, przekonany cudem uzdrowienia syna, Kraton ochrzcił się, a wraz z nim jego bliscy i uczniowie. Senat rzymski uznał Walentego za osobę niebezpieczną dla państwa, aresztowano go i skazano na śmierć.
Kult biskupa Walentego rozwijał się szybko. W miejscu, w którym został pochowany, już w IV wieku papież Juliusz I kazał wznieść bazylikę. Ponieważ padaczka, a także inne choroby neurologiczne, były wówczas w Europie częste, św. Walenty znalazł licznych czcicieli na całym kontynencie. Do Polski jego sława dotarła dopiero w XV wieku.

 

Mało kto dziś pamięta, że św. Walenty, zanim zaczął patronować zakochanym, był patronem epileptyków, a nawet szerzej – chorym na choroby neurologiczne, a także opiekunem chorych psychicznie, ludzi ogarniętych mrokiem umysłu. Ikonografia przedstawia św. Walentego najczęściej w stroju kapłańskim, gdy uzdrawia chorego. Dawniej 14 lutego, do kościołów, gdzie znajdował się ołtarz z wizerunkiem tego świętego, matki przynosiły chore dzieci, aby za jego wstawiennictwem uprosić Boga o zdrowie dla dziecka. Kapłan odprawiał w intencji osoby chorej Mszę św., następnie odczytywał fragment Ewangelii o uzdrowieniu przez Jezusa i kładąc Księgę Świętą na głowę chorego, udzielał błogosławieństwa. Po tych modlitwach wielu chorych, szczególnie dzieci, miało powracać szybko do zdrowia. Może warto przywrócić ten zwyczaj, pamiętając, iż św. Walenty to także patron chorych.

 

Obecnie w liturgii Kościoła w dniu 14 lutego na pierwszym miejscu wymienia się świętych Cyryla i Metodego, słowiańskich patronów Europy, a dopiero w dalszej kolejności św. Walentego. Rzadko też Święto Zakochanych wiąże się z kultem tego świętego.
Jedyne i największe w Polsce obchody walentynkowe nawiązujące do św. Walentego odbywają się corocznie, począwszy od 2002 roku, w Chełmnie.

Noszą one nazwę „Walentynki Chełmińskie”. Za sprawą przechowywanej, prawdopodobnie od średniowiecza, w chełmińskim kościele farnym pw. Wniebowzięcia NMP relikwii św. Walentego, połączono tu lokalny kult św. Walentego z tradycją anglosaską. Kilka miast w Polsce przyznaje się do posiadania relikwii św. Walentego, w tym Lublin, Kraków i Chełmno. W każdym z nich 14 lutego organizowane są obchody ku jego czci.

 

Walentynki, oderwane od czci świętego patrona zakochanych, traktowane są jako przejaw amerykanizacji, święto obce polskiej kulturze i wypierające rodzime tradycje. Dodatkowo pochodzenia pogańskiego, co nie do końca jest prawdą.

Może nie warto walczyć z tą importowaną z krajów anglosaskich tradycją, ale zamiast jałowej krytyki nadać Walentynkom rodzimy charakter, nawiązując do patrona zakochanych. Św. Walenty ma w Polsce wiele kościołów swego imienia, a także liczne ołtarze i wizerunki.

Wizerunki świętego mogłyby, przynajmniej częściowo, zastąpić kiczowate gadżety.

autor: Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ