Piotr Bączek, szef SKW, twierdzi że jego poprzednik mówi nieprawdę ws. CEK NATO

fot. youtube.com

Piotr Bączek, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego stwierdził w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że w jego ocenie ani Ministerstwo Obrony Narodowej, ani ówczesny pełnomocnik ministra obrony do spraw utworzenia CEK, ani osoby uczestniczące w inwentaryzacji zasobów zgromadzonych w CEK NATO nie popełniły przestępstwa i działały zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego odniósł się w ten sposób do słów poprzedniego szefa SKW Piotra Pytla, który mówił w niedawnym wywiadzie telewizyjnym, że to był „akt przestępczy”, a przedstawiciele MON nie mieli „żadnych podstaw prawnych”.

Wszystkie zastrzeżenia dotyczące wejścia do CEK są bezzasadne, ponieważ formalnie Centrum jeszcze wtedy nie funkcjonowało. To był dopiero ośrodek organizacji. CEKw tamtym okresie nie był instytucją afiliowaną przez NATO. Nastąpi to dopiero w najbliższych tygodniach

—powiedział Piotr Bączek.

Nam udało się zakończyć prace organizacyjne nad utworzeniem Centrum, a druga strona chce to storpedować, dlatego te zażalenia, dlatego te medialne informacje

—dodał szef SKW.

Bączek zauważył, że cała tzw. afera wokół Centrum rozpoczęła się w grudniu po przejęciu przez niego kierownictwa SKW.

Osoby, które były oddelegowane przez poprzednie kierownictwa, rozpoczęły działania w kraju i za granicą mające na celu podważenie zaangażowania nowego szefostwa MONi Służby w tworzenie CEK

—stwierdził Bączek.

Na pytanie czy Bartłomiej Misiewicz miał odpowiednie uprawnienia, by wejść do Centrum odparł, że miał upoważnienie ministra obrony Antoniego Macierewicza i realizował jego wolę.

Nie było żadnego wyłamywania drzwi, burzenia ścianek, jak kłamliwie powtarza się w niektórych mediach. Po prostu drzwi zostały otwarte i w asyście Żandarmerii Wojskowej i kilku funkcjonariuszy SKW pełnomocnik wszedł i rozpoczął inwentaryzację materiałów, dokumentów, sprzętu, który znajdował się w CEK. Wszystko było realizowane lege artis

—powiedział Bączek.

Szef SKW poinformował, że w CEK odnaleziono dokumenty niejawne, które nie powinny się tam znajdować, ponieważ były dokumentami SKW.

Sprawa jest poważna. Dotyczy dokumentów niejawnych znalezionych w pomieszczeniach CEK zajmowanych przez funkcjonariuszy SKW, którzy byli oddelegowani do Centrum

—zauważył Bączek.

Dodał, że osobom z byłego kierownictwa prokuratura postawiła zarzuty z powodu nielegalnego przechowywania dokumentów niejawnych w CEK.

To było kilkadziesiąt tajnych dokumentów. Takie dokumenty nie powinny tam się znajdować. To były dokumenty SKW, przeniesione poza wszelką kontrolą poza Służbę. Każdy dokument niejawny SKW powinien przechodzić przez kancelarię tajną, a jego obieg powinien być odnotowany. Tu tego nie było

—podkreślił szef SKW.

Ponadto nawet funkcjonariusze z kierownictwa gen. Piotra Pytla, odpowiedzialni za ochronę informacji niejawnych, uznali, że te pomieszczenia, które były użytkowane przez CEK, nie nadają się do przechowywania informacji niejawnych. I m.in. na tej też podstawie podjęto decyzję o wejściu do CEK

—dodał Bączek.

Szef SKW przypomniał, że gen. Pytel ma też zarzuty w sprawie prowadzenia nielegalnej współpracy z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa.

Zostało złożone przez SKW zawiadomienie w sprawie podjęcia takiej współpracy bez wymaganej zgody. Prokuratura postawiła zarzuty w tej sprawie byłemu kierownictwu SKW. Dlatego jest też takie zdenerwowanie drugiej strony

—podkreślił Bączek.

Dodał, że po odejściu ze służby na własny wniosek Pytel zaczął pojawiać się w stacjach telewizyjnych, gdzie mówi nieprawdę.

Opowieści pana Pytla oceniam jako banialuki

—powiedział Bączek.

Dodał, że z partnerami NATO zostały wyjaśnione wszelkie kwestie w sprawie CEK.

Partnerzy są zadowoleni. Nie zgłaszają żadnych uwag. Wszystkie kwestie zostały wyjaśnione w rozmowach dwustronnych. Wszystkie państwa przysłały swoich przedstawicieli, kolejne państwa są zainteresowane przystąpieniem do tej inicjatywy. To jest jedno z najnowocześniejszych tego typu centrów w Europie

—stwierdził szef SKW.

Piotr Bączek zaznaczył jednocześnie, że procedura wydania poświadczenia bezpieczeństwa dla szefa Narodowego Centrum Kryptologii jest wtoku.

Chciałbym podkreślić, że wobec tej osoby od kilku miesięcy była prowadzona bardzo zmasowana kampania dezinformacyjna. Myślę, że celowo, ponieważ jest to osoba spoza starych układów. Obowiązkiem Służby jest wyjaśnianie wszelkich kwestii. W toku postępowania okazywało się, ze pojawiające się informacje na jego temat są nieprawdziwe

—skwitował Bączek.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ