wPolityce.pl: Podejrzanemu o spowodowanie wypadku z udziałem premier Szydło trzykrotnie proponowano pomoc adwokata

yt

Wychodzą na jaw kolejne informacje na temat piątkowego wypadku z udziałem premier Beaty Szydło i rzekomego złego traktowania przez policję i prokuraturę Sebastiana K., który jest podejrzany o spowodowanie wypadku. Jak ustalił portal wPolityce.pl, mężczyzna tuż po wypadku mógł skontaktować się z matką, która przyjechała na miejsce wypadku. Razem z nią, w jej samochodzie, Sebastian K. czekał na zakończenie oględzin. Z naszych informacji wynika też, że Sebastianowi S. trzykrotnie proponowano skorzystanie z pomocy adwokata.

Czy tak ma wyglądać presyjny reżim państwa Prawa i Sprawiedliwości, o którym trąbią posłowie Platformy Obywatelskiej z Grzegorzem Schetyną i Borysem Budką na czele? Coraz więcej faktów świadczy o tym, że Sebastian K., który mógł spowodować wypadek z udziałem limuzyny Beaty Szydło, był traktowany przez policję bardzo łagodnie. Jak ustalił portal wPolityce.pl, tuż po wypadku, mężczyzna mógł zadzwonić do swoich bliskich, by ci przyjechali na miejsce zdarzenia. Szybko pojawiła się tam jego mama. Sebastian K. mógł poczekać w jej samochodzie na zakończenie policyjnych oględzin.

To był gest dobrej woli ze strony policjantów, którzy uznali, że zdenerwowany i przestraszony chłopak może liczyć na wsparcie bliskiej osoby. Normalnie taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia, ale w tym przypadku uznano, że to pomoże mężczyźnie się uspokoić

– mówi portalowi wPolityce.pl jeden z policjantów z małopolskiej policji.

Jak ustalił już wczoraj portal wPolityce.pl, Sebastian K. po zakończeniu oględzin miejsca wypadku, został przewieziony do Zespołu Opieki Zdrowotnej w Oświęcimiu, gdzie chirurg pobrał mu krew oraz przebadał go pod kątem ewentualnych obrażeń.

Dopiero po wizycie u lekarza, Sebastian K., został przewieziony do komendy policji w Oświęcimiu, gdzie po przesłuchaniu i pouczeniu o możliwości skorzystania z adwokata został mu przedstawiony zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku. Sebastian K. mógł też zaznajomić się ze wszystkimi aktami sprawy na tym etapie. Jeśli chodzi zaś o pomoc adwokata, to policjanci trzykrotnie proponowali mu możliwość skorzystania z jego pomocy, ale mężczyzna nie wyraził takiego życzenia.

Te wszystkie fakty zadają kłam narracji Borysa Budki i Grzegorza Schetyny, który wczoraj, wykorzystując wypadek z udziałem premier Szydło, zorganizowali polityczny cyrk w Oświęcimiu, zarzucając policji i prokuraturze represyjne działania wobec Sebastiana K. Czy przeproszą teraz za swoje słowa?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Te peowskie kundle musiały dobrze zapychać z Warszawy do oświęcimia ,tak im się spieszyło ,myśleli że utrącą P.premier i karta będzie po ich stronie,powinni dostać taką nauczkę od rządu ,fałszywce żeby z podkulonymi ogonami chodzili bardzo długo

ZOSTAW ODPOWIEDŹ