O Lechu Kaczyńskim i kotach


Z okazji obchodzonego 17 lutego Światowego Dnia Kota pragnę zwrócić uwagę na, z reguły bagatelizowane, fakty z biografii śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. A zatem, poznajmy je. 

 Marta Kaczyńska, „Moi Rodzice”

„Ojciec i stryj wymyślali różne historie. Najwięcej było jednak opowieści o wielkim kocurze. Obaj uwielbiali koty, więc i bajki opowiadali o kotach. Perypetie kocura ciągnęły się przez kilka lat. Kocur przeżywał przygody, większe i mniejsze dramaty.

Jedna z naszych kocic została w opłakanym stanie podrzucona moim rodzicom pod drzwi mieszkania przy ulicy Mierosławskiego. Mamie udało się ją wyleczyć. Klara była naszym domownikiem przez ponad dziesięć lat. (…) Kocica Molly weszła tacie do samochodu jeszcze wtedy, gdy mieszkaliśmy przy ulicy Mierosławskiego. Ojciec uznał, że w takim razie musi z nami zamieszkać – i tak się stało.

Po przyjściu na świat mojej drugiej córeczki, Martynki, do Tytusa w Warszawie dołączyła także Lula i kocica mamy – Molly, z którą tata często sypiał na jednej poduszce. Rudolf był kotem warszawskim, który zjawił się w domu rodziców za czasów prezydentury ojca. Kot zachowywał się  tak godnie, że mama żartowała, że przypomina on Rudolfa Valentino, i tak kocur został Rudolfem. Rodzice kochali zwierzęta.”

Janina Blikowska, „Mój pies” 24 III 2005

„Rudolf jeszcze niedawno nazywał się Pan Prezes i był mieszkańcem Palucha. Podczas styczniowej premiery musicalu »Koty« w warszawskim Teatrze Roma zbierał pieniądze na rzecz swoich bezdomnych koleżanek i kolegów. Wtedy przypadł do serca Maryli Kaczyńskiej, żonie prezydenta. Nie musiała długo przekonywać męża. Rudolf zamieszkał w warszawskim mieszkaniu prezydenckiej pary.”

Jarosław Kaczyński, „Polska naszych marzeń”

„Ich (pp. Marii i Lecha Kaczyńskich – przyp. A.K.) kolejne psy i koty zawsze były znajdami z ulicy.”

Piotr Zaremba, „Kilka nieuporządkowanych obrazków”, (w:) M. Karnowski (red.), „Lech Kaczyński. Portret”

„Uderzyła mnie zwłaszcza rola zwierząt. Psy i koty (…) czuły się  w tym mieszkaniu (pp. Marii i Lecha Kaczyńskich – przyp. A.K.) równie swobodnie jak ludzie. Można by nawet rzec, że były trochę rozpuszczone. (…) To rozpieszczenie miejscowej menażerii wynikało z miłości, jaką jej tam najwyraźniej okazywano. Z ciepła, które biło od pani i pana tego domu.”

Danuta Holecka, „Dobrze się czuł w towarzystwie dziennikarzy”, (w:) M. Karnowski (red.),„Lech Kaczyński. Portret”  

„Kilka minut przed wywiadem, kiedy siedzieliśmy już na miejscach, staraliśmy się rozluźnić (…) I wtedy gawędziliśmy na tak zwane lekkie tematy, na przykład o zwierzętach. Sporo się wtedy dowiedziałam o kocie Rudolfie. Był to typ kociego gangstera, a imię Rudolf nosił dlatego, że był taki piękny (nawiązanie do Valentino). O jego nadzwyczajnej urodzie Pan Prezydent opowiadał z dumą, o charakterze – z nieco mniejszym zachwytem, ale z tego, co mi wiadomo, zarówno Pan Prezydent, jak i Pani Prezydentowa codziennie pracowali nad tym, aby ten stan rzeczy zmienić.”

Barbara Matosiuk, „Prezes – szef – przyjaciel”, „Kontrola Państwowa” V 2010

 „Szef na początku pracy w NIK nosił mleko bezdomnym kotom, które szukały schronienia na wewnętrznym dziedzińcu Izby. Potem już tylko finansował tę akcję, bowiem wśród kotów szybko rozeszła się wieść o »darmowej stołówce« i było ich coraz więcej.”

Piotr Semka, „Lech Kaczyński. Opowieść arcypolska”

 „Bardzo  charakterystyczne dla wrażliwości Lecha Kaczyńskiego było też to, że na sam koniec swojej służby (jako ministra sprawiedliwości – przyp. A.K.) zainteresował się podwyższaniem wyroków w sprawach o okrucieństwo przeciwko zwierzętom.”

Janusz Kowalski, „Prezydent Warszawy”, (w:) S. Cenckiewicz, A. Chmielecki, J. Kowalski, A.K. Piekarska, „Lech Kaczyński. Biografia polityczna 1949-2005”

 „Lech Kaczyński znany był ze swojej troski i miłości do zwierząt, dlatego w szczególności angażował się w pomoc dla ukochanych przez siebie kotów. W 2005 r. rozpoczęła się modernizacja schroniska na Paluchu. Powstał jeden z największych tego typu obiektów w Europie. Prezydent utworzył w Urzędzie m. st. Warszawy specjalne stanowisko pełnomocnika ds. zwierząt, bezpośrednio angażował się w tworzenie programu opieki nad bezdomnymi zwierzętami.”

 „Niezwykłe zakupy urzędników Śródmieścia”, „Rzeczpospolita” 29 VIII 2005

„Pomysł gigantycznych kocich zakupów narodził się w stołecznym ratuszu na przełomie lat 2004 i 2005. Prezydent Lech Kaczyński (sam zadeklarowany miłośnik kotów) zdecydował  wtedy o przekazaniu na ten cel 170 tys. zł. Karmę kupiono i rozdano społecznym opiekunom zwierzaków.”

Wojciech Albert Kurkowski, redaktor naczelny pisma „Kot”, które przyznało Lechowi Kaczyńskiemu 17 lutego 2008 r. tytuł… „Kociarza Roku 2007”

„To za jego stołeczne czasy. Ludzie pamiętają, że kiedy był prezydentem Warszawy utworzył stanowisko pełnomocnika ds. zwierząt i wiele zrobił dla warszawskich kotów. Apelował też o otwieranie okienek w piwnicach zimą (w 2005 r., nawiązując do Światowego Dnia Zwierząt, Lech Kaczyński zwrócił się z apelem do mieszkańców stolicy o „otwarcie serc i okienek piwnicznych”, by pomóc przetrwać wolno żyjącym kotom okres jesienno-zimowy – przyp.  A.K. ), a także proponował budowę specjalnego schroniska dla kotów.”

Sławomir Cenckiewicz, Adam Chmielecki, „Prezydent. Lech Kaczyński 2005-2010”

 „Gdy pewnego razu Adam Bielan zaproponował w ramach ocieplania wizerunku prezydenta, by ten publicznie pojawił się z kotem, Kaczyński zdecydowanie odmówił, robiąc przy tym spin doktorowi wykład na temat specyfiki kociej natury i stresu, jakiemu zwierzę byłoby poddane podczas takiej akcji medialnej.

O Lechu Kaczyńskim od lat mówiono, że miał najwięcej cech ludzkich spośród polskich polityków. Nie zmienił także jako pierwszy obywatel RP np. swojego stosunku do zwierząt. W Pałacu Prezydenckim rozpieszczał ukochane, lecz niesforne psy Lulę i Tytusa oraz koty Rudolfa i Molly

(…) Prezydent, tak jak przez całe swoje życie, potrafił osobiście interweniować w obronie zwierząt.”

Potrzebujemy autorytetów odgrywających rolę przewodników w kształtowaniu społeczeństwa przyjaznego zwierzętom. Lech Kaczyński jest nim na pewno. Z Jego postawy możemy wysunąć następujące wskazówki:

po pierwsze, otaczać opieką koty bezdomne;

po drugie, adoptować koty ze schronisk;

po trzecie, uczyć dzieci odpowiedzialnego traktowania kotów;

po czwarte, pogłębiać wiedzę o naturze kotów;

po piąte, angażować się w rozmaitą aktywność obywatelską na rzecz dobra kotów;

po szóste, dawać świadectwo empatii dla kotów w sferze publicznej np. podczas pełnienia funkcji państwowych.

autorka: Agnieszka Kanclerska, członkini Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego na Dolnym Śląsku i wolontariuszka w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ