Jestem w konstruktywnej opozycji do wszystkich działań rządu – wywiad z K. Morawieckim

kornel_morawiecki_youtube.jpg

Kilka miesięcy temu zapowiadał Pan, że założy własną partię. Coś się w tej sprawie dzieje?

Tak. Ugrupowanie nazywa się „Wolni i Solidarni”, sąd już je prawomocnie zarejestrował.

Po co nam kolejna partia? I tak już jesteśmy mocno podzieleni.

Jesteśmy skłóceni, obecni liderzy partyjni głównie dzielą. Ja chcę łączyć.

Rząd z opozycją?

Bardziej Polaków popierających rząd i tych, którzy są zwolennikami opozycji. Chociaż po stronie opozycji żadnej wizji nie widzę. Guru tego środowiska, Agnieszka Holland, powtarza , że chce, by wróciło to, co było. Na to mojej zgody nie ma.

A jaką ma Pan wizję Polski?

Taką, w której Polacy ze sobą rozmawiają. W której jednych pochopnie nie wyzywa się od zdrajców, a drugich nie obraża się mianem oszołomów i faszystów.

Mówi Pan tak, jakby Panu było równie daleko do opozycji jak i rządu, ale chyba jednak bardziej Pan sprzyja PiS-owi.

Po stronie opozycji jest jedynie chęć odzyskania władzy. Niby bronią demokracji, ale jak? Nie chcą uznać demokratycznie wybranego rządu. Chcą go niedemokratycznie obalić.

Startował Pan z list Pawła Kukiza, dostał Pan nawet jedynkę w wyborach. Czy nie zdradził Pan Pawła Kukiza?

Z Pawłem jesteśmy w dobrych relacjach, jestem przekonany, że będziemy współpracować. Problem jest taki, że Kukiz nie ma koncepcji programowej, nie chce zakładać partii, a to oznacza, że nie będzie rządził. Liczę, że prędzej czy później podzieli mój pogląd. Spodziewam się nawet, że Paweł pójdzie ze mną.

Coś deklaruje w tej sprawie?

Mówił, że mi pomoże. Ufam, że połączymy siły.

To przepytam teraz Pana jako lidera nowej partii z listy dyżurnych tematów politycznych. Aborcja?

To kwestia sumienia.

A pana prywatne zdanie?

Aborcja jest złem, należy się jej sprzeciwiać. Co do prawodawstwa to jestem za tym, by utrzymać obecny kompromis aborcyjny.

In vitro?

Jestem za in vitro.

Prawa osób homoseksualnych?

One są zagwarantowane.

Nie do końca. Ludzie ci nie mogą zawierać związków partnerskich.

Małżeństwo to instytucja dla osób heteroseksualnych. Związki homoseksualne niech sobie będą, ale nie zrównujmy ich z małżeństwami. Te mogą, a tamte nie mogą mieć dzieci.

500+?

To bardzo dobry program. Wielka inwestycja w młode pokolenie i w człowieka.

Pytanie, czy Polskę na ten program stać?

To nasz obowiązek. W dzisiejszych czasach największym kapitałem narodowym nie są fabryki, stocznie czy kopalnie, ale ludzie. Dlatego ja bym odwrócił problem – z całą pewnością nas nie stać na to, by z tego programu rezygnować. To skandal, że przez ostatnie ponad 25 lat nie podjęliśmy tego typu inicjatyw, że pieniądze przejadały samolubne elity.

Polityka zagraniczna?

Wymaga całkowitej przebudowy. Ostatnie wybory w USA wszystko przewartościowały. Prezydent Donald Trump stawia na pierwszym miejscu interesy swojego kraju, czy Polska będzie dla niego strategicznym partnerem? Ameryka w każdej chwili może nas przehandlować. Z punktu widzenia Trumpa więcej atutów ma Rosja niż Polska. W przeszłości Polska zbyt łatwo wpisywała się w zależność od Europy Zachodniej czy USA.

Mieliśmy stawiać na współpracę z Rosją?

A dlaczego nie? Dziś znajdujemy się pod ścianą. Trump będzie prowadził politykę prorosyjską, a my antyrosyjską. To droga donikąd. Kolejne rządy uprawiają politykę wrogą Rosji. Media nastawiają nas przeciwko rosyjskiemu narodowi. Z kolei media i władze rosyjskie nastawiają Rosjan przeciwko narodowi polskiemu. Czy to jest sensowna polityka dwóch wielkich historycznych narodów?

Pana zdaniem, Rosja nam nie zagraża?

A co nam może zrobić? Jeszcze raz nas zniewolić? Przecież 26 lat temu nas wypuściła z zależności, nie sądzę, że teraz zechce nas znowu podporządkować.

Na Ukrainie tak się stało…

Nie gadajmy głupstw, Rosja Ukrainy nie pobiła.

A aneksja Krymu?

Zachód, w tym Polska, swoją nieudolną polityką wobec Ukrainy i wobec Rosji sprawił, że Putin ośmielił się to zrobić. Zresztą, sprawa jest bardziej skomplikowana, niż to się u nas mówi. Po rozpadzie ZSRR 37 mln Rosjan znalazło się poza Rosją. Trudno, żeby Rosja o nich zapomniała. Poza tym, czy Ukraińcy z Donbasu chcą być podporządkowani Kijowowi? Po trzech latach okrutnej wojny domowej?

Widzę, że Pan by prowadził politykę prorosyjską…

Przede wszystkim propolską i proeuropejską. Naszym zadaniem jest łączyć wschód Europy z zachodem. Powinniśmy czerpać korzyści z tego, że jesteśmy centrum. Niestety, nie umiemy tego robić. Z jednej strony mamy Niemcy, które mówią o polskich obozach zagłady, a z drugiej Rosję, która próbuje nas agenturalnie zhołdować. I jeszcze Amerykę, która udaje, że chce nas bronić, przysyła 9 tysięcy żołnierzy, a jednocześnie mruga okiem do Putina.

Krytykuje Pan rząd, ale przecież Pana syn jest wicepremierem. Nie czuje się Pan dziwnie, będąc w opozycji do syna?

Jestem w konstruktywnej opozycji do wszystkich działań rządu. Jestem zadowolony z większości zmian podejmowanych przez rząd pani Premier i mojego syna.

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że syn za dużo zarabia…

Bo tak było. Jako szef banku zarabiał za dużo, ale co to było w porównaniu do takich rekinów jak Kulczyk, Solorz czy Gudzowaty. Decyzja syna o rezygnacji z intratnej posady w banku i przejściu na służbę publiczną była miodem na moje serce. Wiem, że on też jest zadowolony. Dzięki temu może więcej zrobić dla innych.

Myśli Pan, że syn mógłby kiedyś zastąpić prezesa Jarosława Kaczyńskiego?

Jest jeszcze młodym człowiekiem, ma szanse na różne wyższe funkcje niż obecnie.

Jest już wicepremierem. Wyżej może być już tylko premier albo prezydent.

Tu, gdzie jest, ma jeszcze dużo do zrobienia. A potem niech sięga tam „gdzie wzrok nie sięga”

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ