Opozycja oburzona zmianami ws. tabletki „dzień po”. Schmidt: „Wyjdziemy na ulicę”. Kownacki: „Pani będzie protestowała przeciwko dyktaturze kobiet”

fot: youtube

Dla mnie zachowanie i słowa posła Suskiego są bulwersujące. Mówił, że zam nie zażywał tej pigułki. Myślę, że mógłby zażyć inne lekarstwa. To jest ograniczanie praw kobiet w Polsce. Nie ma się co dziwić, że 8 marca wyjdziemy na ulicę

— powiedziała zbulwersowana posłanka Nowoczesnej Joanna Schmidt w „Śniadaniu Radia ZET”.

Odpowiedział jej wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki.

Pani będzie protestowała przeciwko dyktaturze kobiet.

Schmidt urażona stwierdziła, że to tylko lapsus językowy i dalej głosiła swoje racje.

Żądamy dofinansowania in vitro, dostępu do bezpiecznej aborcji, wdrożenia konwencji antyprzemocowej, wyrównywania płac – to są tematy do zrobienia w Polsce. Tak samo ważny jest dostęp do antykoncepcji nowej generacji. Wasze działania są zagrożeniem dla praw kobiet

— stwierdziła posłanka Nowoczesnej.

Wiceminister Kownacki przypomniał, że tabletki „dzień po” w ogóle nie ma na Malcie, a w innych państwach UE jest na receptę.

Jestem przeciwny tego rodzaju antykoncepcji – to są kwestie światopoglądowe i nie dotykajmy tego. Sprawa ciąży, sprawa rodzicielstwa to nie jest tylko i wyłącznie sprawa kobiety. Odpowiedzialność za dziecko jest wspólna. My nie zakazujemy całkowicie tych środków. Niektóre specyfiki na katar są na receptę, a wy chcecie, żeby tabletka, która ma ogromny wpływ na zdrowie kobiety była ogólnodostępna. Nie mówimy o jej zakazaniu, ale żeby była pod kontrolą lekarza, żeby dbać o zdrowie kobiet, szczególnie młodych

— podkreślił Kownacki.

Minister Andrzej Dera przypomniał, jaka jest istota tego sporu.

To ewidentnie spór ideologiczny. Co to jest „tabletka po”? To środek wczesnoporonny. Nie chcę wchodzić w szczegóły medyczne. Ta tabletka ewidentnie wpływa na zdrowie kobiety. Spór jest wbrew pozorom sporem medycznym. Czy ma być na receptę, czy bez. Środowiska konserwatywne, wielu lekarzy uważa, ze tego typu procesy powinny odbywać się pod nadzorem lekarza, i tylko o to jest spór

— tłumaczył Dera.

Zdaniem Borysa Budki sprzedawanie tej tabletki na receptę to absurd.

Jeżeli ktoś uważa, że pigułka po ma być na receptę to proszę zwrócić uwagę na to, do jakiego absurdu to prowadzi. Rozumiem, że chcielibyście, żeby ten środek był kupowany zapobiegawczo, czy stosowany ileś dni po zdarzeniu. Kolejnymi metodami prawnymi próbujecie narzucać swój światopogląd. Nie chodzi wam o zdrowie. Tylko o to, żeby wasz światopogląd został usankcjonowany

— pieklił się Budka.

W odpowiedzi minister Dera podkreślił, że jednym z powodów wprowadzenia tej pigułki na receptę jest troska o zdrowie Polaków, ponieważ takie środki powinny być przyjmowane pod kontrolą lekarza.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ