IN VITRO W KAŻDEJ GMINIE?

Ministerstwo Zdrowia zezwala samorządom na finansowanie ze środków publicznych procederu sztucznego zapłodnienia oraz nie zamierza ingerować w programy zdrowotne prowadzone przez samorządy, np. dofinansowujące in vitro – deklaruje resort.

Nie ma wątpliwości, że decyzja resortu zdrowia to przyzwolenie na finansowanie z budżetów gmin i powiatów zapłodnienia in vitro, które nie jest procedurą leczniczą. Tym samym samorządy będą mogły zgodnie ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansować programy polityki zdrowotnej. I to czego będą one dotyczyły zależy od zamożności danego samorządu.

– Nie można refundować metody, która ma bardzo niską skuteczność, a taką metodą jest in vitro. Nie jest to zresztą metoda leczenia, ale zaszczepienia dziecka i nie doprowadza  do wyzdrowienia osoby, która ma problem z płodnością – podkreśla dr n. med. Aleksandra Kicińska z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Statystki rządowego program in vitro, który został zakończony przez PiS w czerwcu nie pozostawiają złudzeń. Tylko 32 procentom kobiet, które skorzystały z programu udało się zajść w ciążę. Liczba urodzonych dzieci jest jednak znacznie mniejsza i wynosi zaledwie 17 procent. Pomimo twardych dowodów medycznych część samorządów chce dofinansowywać in vitro.

W najbliższy czwartek taką decyzję mają podjąć gdańscy radni. Dofinansowanie procederu w Gdański chcą powstrzymać obrońcy życia.

– Dane biologiczne są takie, że nie powinno być dofinansowania. Widzimy, że wielu radnych – również z PO – po rozmowach z nami deklaruje, że nie będzie popierało takiego programu dofinansowania, więc jest pewna szansa, ten nasz głos ma sens – mówi Ewa Kowalewska z Human Life International Polska.

Jedną z form wpływania na polityków jest petycja przygotowana przez organizację Human Life International Polska. Więcej informacji o akcji znaleźć można na stronie internetowej www.naszestanowisko.pl. Do tej pory pod petycją podpisało się ponad 1500 osób. Pomysł gdańskich włodarzy krytykują także lekarze. Władze gdańska pokazują w ten sposób, że nie chcą objąć opieką wszystkich par, które potrzebują pomocy.

Program finansowania in vitro wyklucza te osoby, które mają problem z płodnością, cierpią z powodu braku dziecka, a z różnych względów nie chcą się zdecydować na in vitro – podkreśla  doktor Kicińska.

– Została zupełnie pominięta metoda interdyscyplinarnego leczenia niepłodności w oparciu o naprotechnologię. Tylko takie diagnozowanie ma wysoką skuteczność i ma szansę  powodzenia. Doprowadzenia organizmu do poczęcia w sposób naturalny – zaznacza dr n. med. Aleksandra Kicińska.

Skuteczność naprotechnologii szacuje się aż na 70 procent. Cieszy się ona także dużym zainteresowaniem. W Gdańsku do poradni  zdrowia prokreacyjnego, aby skorzystać z naprotechnologii, zgłasza się od 20 do 30 par miesięcznie. Niestety metoda ta nie będzie dofinansowana. PO stawia na in vitro przez które niszczonych jest wiele ludzkich istnień.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ