Gadowski: BOR nie nadaje sie do ochrony od dnia katastrofy smoleńskiej

Gadowski.png

– Czekam na moment, kiedy w Polsce będzie toczyła się poważna debata publiczna, kiedy będziemy rozmawiać o sprawach ważnych. To nie jest kwestia bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie. Opozycja nic nie rozumie. To co zrozumie to wyciągnie. Albo wycinka drzew, albo nadmierne latanie. Na to odpowiada, zupełnie niepotrzebnie, strona rządowa. Na ujadanie ratlerka się nie odpowiada, tylko idzie się dalej. To zajmuje czas, naszą uwagę, podczas gdy powinniśmy rozmawiać o rzeczach najważniejszych – powiedział w programie „Republika po południu” Witold Gadowski, dziennikarz

– Gdzie się znajdujemy, jak jesteśmy zabezpieczeni, czy robimy krok w stronę niepodległości, czy się cofamy. Czy Berlin ma tu za duże wpływy? Czy Moskwa ma tu za duże wpływy? To są podstawowe pytania dla polskiej państwowości. Gdy słyszę, że zarzuca się premier Szydło, że lata wojskowymi samolotami, czy zarzuca się to prezydentowi… Bo najlepiej, gdyby prezydent latał rejsowym samolotem, wykupując bilet w klasie ekonomicznej, to byłoby idealnie. Gdy to słyszę to się zżymam. To głupoty, bzdury, wybaczcie mi państwo, ale nie zajmujcie się tym. Jak można rozgraniczyć, w przypadku premiera, czy prezydenta cele prywatne od celów służbowych? Funkcję sprawuje się 24 godziny na dobę. Jak pani premier, za przeproszeniem, skorzysta z wychodka, to korzysta z niego w celach służbowych, czy celach prywatnych? Czy nie nadużywa służbowego wychodka? To mniej więcej te dylematy. Pamiętam, jak pan Borusewicz był marszałkiem Senatu i latał do Gdańska, by wyprowadzić pieska. Dzisiaj ten sam pan Borusewicz będzie narzucał pani premier, czy panu prezydentowi, że latają nadmiernie. Bądźmy poważni. Chcemy mieć poważny rząd, poważnego prezydenta, to nie róbmy z nich karykatur. Oni muszą jakość żyć – dodał Witold Gadowski.

„Musimy stworzyć nową formację, lepszą  przestać o tym rozmawiać”

– Pytania o transport najważniejszych osób w państwie powinniśmy wszyscy stawiać. Biuro Ochrony Rządu nie nadaje się do ochrony, już od 2010 r., a mamy 2017 r. Jak długo będziemy zastanawiać się nad czymś, co jest zepsute. Myślę, że wcześniej wyglądało to również źle, ale katastrofa smoleńska udowodniła, że jest to struktura niewydolna, że nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa osób najważniejszych w państwie. Na dodatek ci ludzie sami giną. Jak przypomnę sobie atak na Ronalda Reagana i profesjonalizm zachowań Secret Service, gdzie ochroniarze sami przyjęli kule, z niezwykłym refleksem. Antycypując tę sytuacje, gdzie strzela szaleniec, a to najtrudniejsza sytuacja dla ochrony. Gdy pomyślę, jak zabezpiecza się naszego prezydenta, czy panią premier wolę sobie tego nie wyobrażać. Dlatego musimy stworzyć nową formację, lepszą, również kadrowo i przestać o tym rozmawiać – zauważył gość programu.

– Kiedyś, będąc początkującym dziennikarzem, ukończyłem taki kurs ochrony fizycznej osób. To jeden z pierwszych w Polsce kursów, organizowany przez komandosów, zrobiłem to z ciekawości, ale troszkę się nauczyłem, troszkę się dowiedziałem. Potem się tym interesowałem, mam wielu znajomych w różnych służbach, którzy trudnili się takimi zadaniami, jeden z najskuteczniejszych ludzi, już później w biznesowej ochronie ważnych osób, jest niepozorny, o głowę niższy ode mnie. Najskuteczniejszy, nie rzucający się w oczy, wyjątkowo sprawny i przewidujący. W ochronie czegokolwiek, ale ważnych osób w państwie szczególnie, najważniejsza jest głowa. Mięśnie i postura to rzecz drugorzędna. Gdy spojrzymy na nasze ważne osoby i towarzyszących im ochroniarzy, to ja po kilku minutach wiem, kto chroni prezydenta i premier – zakończył Witold Gadowski.

źródło: Telewizja Republika

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ