Sędzia sędziemu zasądza odszkodowania. Przyznają sobie dodatkowe wynagrodzenia

sad.png

Sędziowie nie mogą pogodzić się z tym, że już w 2009 roku zmieniły się na ich niekorzyść zasady wynagradzania – na wzór tych, które przyjęto w przypadku prokuratorów. Kwestionują też jednorazowe zamrożenie ich pensji w 2012 roku, mimo że płace w pozostałej sferze budżetowej, do której należą, są zamrożone już od 2008 roku. Masowo składają w tej sprawie pozwy do kolegów orzekających w sąsiednich okręgach, a sami zajmują się ich pozwami. I nawzajem uznają swoje roszczenia. Efektem są milionowe odszkodowania, które ma wypłacać Skarb Państwa. Przeciętne wynosi kilkanaście tysięcy złotych.

Oszczędności? Nie dla wszystkich. Pięciu sędziów z Radomia pozwało… sąd o dodatkowe pieniądze za podróże z domu do pracy i z powrotem. Koledzy po fachu przyznali im ekstra ponad 75 tysięcy zł, a sprawa oparła się o Sąd Najwyższy. Takich wniosków jest więcej. Z pozwem wystąpili też m.in. sędziowie z Olsztyna.

Zgodnie z ustawą sędzia powinien mieszkać tam, gdzie pracuje. Ale czasem dostaje zgodę na mieszkanie w innej miejscowości. A oprócz zgody – także zwrot kosztów przejazdu z domu do pracy i pracy do domu. Minister sprawiedliwości w rządzie PO Cezary Grabarczyk jeszcze dwa lata temu zdecydował, że sędziowie dostaną za każdy przejechany kilometr 30 groszy. Od 1 marca tego roku szef resortu Zbigniew Ziobro znacznie podwyższył tę kwotę – do 50 groszy w przypadku aut o pojemności silnika poniżej 900 cm3 i do 60 groszy dla aut z silnikami o większej pojemności. Taką wysokość uzasadniał możliwościami budżetu państwa.

Ale sędziowie pozywają własne sądy o wypłaty jeszcze wyższych ryczałtów. Zażądali 80 groszy za kilometr. I pięciu sędziów z Radomia je dostało. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, ale ten wydał uchwałę, że pieniądze się nie należą. Ile zatem zarabiają polscy sędziowie, że walczą o każda złotówkę? W zależności od kilku czynników od 10 do nawet 17 tysięcy złotych brutto miesięcznie.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ