Michnik: „Kaczyńskiego bym nie lekceważył. (…) Macierewicz przed niczym się nie cofnie”

Ci teraz nie lubią mnie z tych samych powodów i w imię tego samego kanonu wartości czy bezwartości, dla którego nie lubili mnie komuniści. (…) Ja Polsce, mam nadzieję, nic złego nie zrobiłem. Może dlatego tak jest, że jedni od drugich się nie różnią

—stwierdził Adam Michnik na spotkaniu w Kielcach, zorganizowanym przez KODi „Gazetę Wyborczą”.

Na spotkanie z naczelnym „Gazety Wyborczej” w Kielcach przyszło blisko 300 osób. Michnik odpowiadał na liczne pytania zadawane przez zebranych, m.in. o niewykorzystanie przez Czesława Kiszczaka posiadanych materiałów na Lecha Wałęsę na początku lat 80. do zwalczania „Solidarności”.

Oni wiedzieli, że jeśliby to opublikowali kiedykolwiek po strajku w stoczni w 1980 roku, nikt by w to nie uwierzył. Ludzie powiedzieliby, że jeszcze fałszywka komunistów, kolejne oszczerstwo. Sam bym tak mówił

—odpowiadał.

To nie był jednak koniec obrony Lecha Wałęsy w wykonaniu Adama Michnika. Według niego aresztowany w grudniu 1970 roku Wałęsa jako młody robotnik, mógł zostać zastroszony.

Albo wykombinował, że coś podpisze, ale nie będzie miało to żadnego znaczenia. Trzeba znać Lecha, ja go znam dobrze. Zawsze miał w sobie taki plebejski spryt. Że on ich wykoleguje, a jak kasę chcą mu dawać, to niech dają. Ale nigdy nie zdradził, to nie był zdrajca. Mówię to odpowiedzialnie z pozycji człowieka, który nieraz z Lechem stawał w szranki. Spieraliśmy się ostro, nie sięgając oczywiście po takie błoto

—przekonywał Michnik.

Michnik przyznał, że nie boi się PiS, a podziału opozycji.

Jeśli się czegoś boję, to nie potęgi PiS, bo oni więcej już nie osiągną. Boję się podziału i słabości opozycji

—przyznał.

Z sali padły również pytania o Jarosława Kaczyńskiego. Pytano m.in. oto, czy prezes PiS jest „diabłem naszych czasów”.

To jest teza wielkiego polskiego artysty Kazimierza Kutza. On to mówi. Czy ja wiem, czy ma rację? Diabeł od razu? Diabełek

—odpowiedział naczelny „GW”, czym rozbawił zebraną publiczność.

Ja bym Kaczyńskiego nie lekceważył. On ma zręczność, taką chytrość, potrafi manipulować. Stworzył formację totalitarną, którą trzyma tak za mordę jak Stalin partię bolszewicką. Ale też bym go nie demonizował. On jest tym silniejszy, im więcej w nim będziemy dostrzegali geniuszu. A on nie jest geniuszem, ja mogę to wam dać na piśmie. Żaden geniusz, to jest po prostu niezły cwaniak, który oczywiście skręci kark, bo się zapląta we własne gacie

—ocenił prezesa PiS.

Dopytywano również o Anotniego Macierewicza.

Wariat czy agent?

—dopytywali zgromadzeni na spotkaniu z Michnikiem.

Nie, to nie jest agent. Przy pewnej definicji to on jest wariat. Zawsze był dla mnie zagadką. Kaczyński go trzyma, bo wie, że Antek przed niczym się nie cofnie. To człowiek bez skrupułów. Nie sądzę, że to agent, raczej wariat. Ale wariat, który wie, gdzie stoją konfitury

—zaznaczył.

Zebrani Kielczanie dopytywali Michnika jak odsunąć Prawo i Sprawiedliwość od władzy. Zdaniem naczelnego „Wyborczej” trzeba zjednoczyć i zorganizować się przed wyborami samorządowymi. Michnik podkreślił, że wielką nadzieję pokłada w Komitecie Obrony Demokracji.

Przywrócił wiarę, nadzieję, w której ja do dzisiaj żyję. Oczywiście, że te 30 proc. czy więcej [popierających PiS – przy. red.] mnie peszy, ale bywało już gorzej. Także za mojego życia. I jakoś umieliśmy wyjść na swoje. Jestem przekonany, że od KODzaczął się proces nowej emancypacji obywatelskiej w naszym kraju. To jest dla mnie ogromnie ważne. Mogę przyrzec, że „Gazeta Wyborcza” będzie wspieraćKOD, choć to nigdy nie będzie bezkrytyczne

—podkreślił.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ