Paweł Zastrzeżyński: Nie „Klątwa” a błogosławieństwo!

Paweł Zastrzeżyński

Można nabrać przekonania, że ostatnie wydarzenia wokół „Klątwy” wystawionej w Teatrze Powszechnym w Warszawie to bardzo wyraźny spójnik wszelkiego działania osób, których celem jest powrót do władzy. Zniszczenie obecnej władzy. Te osoby gotowe są na wszystko, wykorzystają wszelkie dostępne możliwości, aby niszczyć i kompromitować swoich przeciwników. W tym działaniu wyzuli się ze zwykłej ludzkiej natury, dobra i takiej prostej życzliwości. Chcą aby władza, jak ta młoda piękna dziewczyna w Londynie pod wpływem ogromnej lawiny nienawiści, wzięła sznur i na nim zawisła. Jednak nienawiść zawsze najbardziej uderza w tego kto złorzeczy.

Czy można stać i przyglądać się temu spokojnie? Czy można zwyczajnie stwierdzić, że to nie interesuje, że to polityka?

Gdy doszła wiadomość o tym co aktorzy i reżyser robią z Janem Pawłem II, pierwszym bezmyślnym odruchem było chwycenie za kilof, wyrwanie trzonka, kupienie biletu do Warszawy, wejście na scenę i na nowo wyreżyserowanie tej sztuki przy pomocy obucha, z nadzieją na wzrost przychodów w gabinetach dentystycznych. To porywczość. Jednak następnym razem, gdy któryś z reżyserów będzie zamierzał tak prowadzić przedstawienie, jak operator w rozkrojni bydła, musi mieć tę świadomość, że ktoś nie wytrzyma. Ktoś ulegnie i rozwiąże przedstawienie przed czasem.

Nie tędy droga, bo właściwie ta krew już została przelana i nie warto tego już więcej robić. Tę waleczność i to nie na żarty ofiarowało nam pokolenie, które dziś przez wielu zostaje zapomniane. To nasi dziadkowie i pradziadkowie. Ci co oddali życie i cierpieli w obozach koncentracyjnych i tuż po wojnie. To pokolenie bohaterów.

Ten temat jest już nieaktualny, to już wybrzmiało, to mnie nie interesuje… Jednak to nie jest mowa o Rudym 102, Kapitanie Klosie czy Franku Dolasie. Trzeba zostawić i zapomnieć o latach propagandy. Trzeba cofnąć się i zacząć budowanie teraźniejszości jakby dziś skończyła się II wojna światowa. Od nowa rozpoznać bohaterów. Wszystko co dał komunizm i postkomunizm trzeba wymazać ze świadomości.

I to jest obowiązek. Nawet jak jest brak zainteresowania, to musi pojawić się przymus. Ten sam co zmusza do codziennej pracy. Przymus pamięci. Z tej strony może przyjść prawdziwe błogosławieństwo dla naszego narodu. Tak można uniknąć skutków klątwy zarzucanej przez ciągle obecnego ducha zdrady.

W tej przestrzeni wszelkie państwowe inwestycje w media, sztukę powinny mieć swoje odbicie. Tu w tej przestrzeni można nadać sensu budowy nowych mediów narodowych. Nowego spojrzenia na budowę tożsamości w pamięci dla tych co oddali życie i cierpieli za prawdziwą wolność narodu polskiego.

Obowiązek pamięci. Obowiązek spojrzenia na sztukę nie przez pryzmat brzydoty, a piękna. Piękna, które jest kształtem miłości, nie nienawiści.

Tak powinna rozwijać się polska przestrzeń kultury, mediów. Na te wartości powinny być pożytkowane pieniądze z daniny publicznej. Bo Polacy w większości nie złorzeczą, a błogosławią, Polska jest domem ich dzieci. Dlatego nie wolno budować rudery, a ciepły i przyjazny dom. Dom pełen miłości! Dom, z którego nie trzeba emigrować. Dom, w którym można spokojnie żyć. Nie umierać!

autor: Paweł Zastrzeżyński

Paweł Zastrzeżyński (44 lata) – reżyser filmowy, scenarzysta, producent. Ostatni film i książka Jeden Pokój o dr Wandzie Półtawskiej, wyprodukowany niezależnie, sprzedany w nakładzie 30 000 szt. Ukończył szkołę reżyserii Andrzeja Wajdy. Współpracownik prof. Grzegorza Królikiewicza. Współorganizator sztabu akcji Deklaracji Wiary. Inicjator nadania dr Wandzie Półtawskiej tytułu honorowego obywatela miasta Limanowa, oraz odznaczenia Orderu Orła Białego

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ