Atak na państwo Polskie podczas karnawału w Düesseldorfie

fot. twitter

Niemcy od dawna mają problem z oceną, kiedy kończy się wolność artystyczna, a kiedy zaczyna uwłaczająca godność i raniąca uczucia innych pseudosatyra, a mówiąc wprost – zwykłe chamstwo. Organizatorzy karnawału w Düesseldorfie również w tym roku pokazali, że dla nich obrażanie innych jest czymś powszechnym,  są nawet z tego dumni. 

Ponownie dał znać o sobie Jacques Tilly – niemiecki ilustrator, karykaturzysta, obecnie bardziej skandalista, który swoją popularność zdobył, dekorując karnawałowe platformy samochodowe znanymi postaciami (najczęściej politykami) wzbudzając przy tym mnóstwo kontrowersji, a także liczne protesty. Często jego karykatury zamiast być śmiesznymi obrażają ludzi, ranią uczucia innych, a nawet – zdaniem wielu – zasługują na zainteresowanie się taką działalnością przez organy ścigania. Przede wszystkim Polacy mogli się poczuć nieprzyjemnie, gdy na poniedziałkowej paradzie karnawałowej w Düesseldorfie pojawiły się platformy obrażające polski rząd.

Tym razem aż na dwóch platformach karnawałowego korowodu autor odniósł się do Jarosława Kaczyńskiego. Na jednej umieścił zielony liść z napisem „Demokracja”, który jest zżerany przez gąsienice z napisami Kaczyński, Erdogan, Orban, Putin oraz Trump. Na innej platformie, która najbardziej obraża Polaków, znajduje się wielki pies z niemieckim napisem „Polnische Regierung – polski rząd”, który pożera wielkim pyskiem kiełbasę z napisem „demokracja”, a z tyłu wychodzi ekskrement z napisem dyktatura. Pies ma nałożoną obrożę, na której widnieje napis „Jarosław Kaczyński”.

Reakcja zdecydowanej większości mieszkającej w Niemczech Polonii jest jednoznaczna: to obrażanie Polaków. – To jest skandal i nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek sztuką – powiedziała nam po obejrzeniu zdjęć z karnawału, mieszkająca w Hamburgu Anna Halves ze Związku Polaków w Niemczech. – Zawsze uważałam, że Niemcy po pierwsze nie mają za grosz poczucia humoru, a po drugie wyjątkowo lubią obrażać uczucia innych narodów, a to jest wstrętna cecha – dodawała.

Zdjęcia dwóch „polskich platform” pokazaliśmy także mieszkającemu w Niemczech Witoldowi Wojtkiewiczowi. – Moim zdaniem Niemcy to robią celowo, aby prowokować polski rząd i polską dyplomację – powiedział w rozmowie z Niezalezn.pl Wojtkiewicz. – Polski rząd jest w trudnej sytuacji, bowiem jeżeli nasz MSZ zareaguje, to w Europie, a nawet w Polsce zostanie wyśmiany za przewrażliwienie i nadmierne reakcje, a jeżeli nie zareaguje, to wszystkie media, wraz z tymi polskojęzycznymi, ale antypisowskimi od razu zaczną ujadać, że wszyscy bezkarnie się z nas śmieją – dodał. Oglądająca zdjęcia inna mieszkanka Hamburga – Krystyna Nowak – też nie kryjąc oburzenia jest przekonana, że w takich sprawach powinna interweniować polska ambasada. – Jestem zdania, że w tym wypadku została i to wyraźnie przekroczona linia wolności artystycznej i linia dobrego smaku – powiedziała nam.

Autor: Waldemar Maszewski (korespondent niezalezna.pl z Niemiec)
Źródło: niezalezna.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ