Cywiński: „Szmaty” i „zdrajcy”. Niezależnie od tego, jaki będzie finał sprawy Saryusz-Wolskiego, obóz rządowy strzelił w dziesiątkę

Donald Tusk nowy łady ue.jpg
fot. youtube.com

Taki był zdolny, piękny, amerykański, a teraz… – paskudny, wredny zdrajca, któremu od dawna nieładnie pachniało z ust. Rzecz jasna chodzi o spekulacje związane z europosłem Jackiem Saryusz-Wolskim, wywołane przez „Financial Times”. Niby Saryusz-Wolski jest w PO, a podobno flirtuje po kątach z PiS, czy z Polską Razem, z którą może być nawet już po słowie, że jeśli porzuci platformersów dostanie „coś-tam coś tam”…

Co miałby dostać? Dokładnie nie wiadomo. Jedni twierdzą, że miałby być wysunięty przez PiS jako kontrkandydat dla Donalda Tuska na posadę szefa Rady Europejskiej (tak, jakby obsada na tym stanowisku zależała od partii Jarosława Kaczyńskiego), inni, że miałby zastąpić szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego w gabinecie premier Beaty Szydło, jeszcze inni, że… – mniejsza z tym. Ale, że w każdej plotce jest trochę prawdy, można chyba uznać, że europoseł PO Saryusz-Wolski już nie jest PO, tylko PiS lub Polski Razem. On sam nabrał wody w usta, więc jego formalnie jeszcze kolega z PO europoseł Adam Szejnfeld huknął na Twitterze :

Milczenie=zdrada,

i że to „wstyd”. Na dementi Saryusz-Wolskiego czekał też wczoraj „do końca dnia” sam Grzegorz Schetyna, jednak się nie doczekał. Znaczy, co stwierdził z kolei były wicepremier, dziś wojujący „antykaczysta” Leszek Balcerowicz, Saryusz-Wolski

popisał się głupotą i podłością…

W wielogłosie oburzonych platformersów nie mogło oczywiście byłego ministra od „robienia laski” Radosława Sikorskiego, który poradził skądś w przestrzeni na Twitterze, że rząd PiS, charakteryzujący się „małością, mściwością i głupotą”, zamiast „podkradać polityka PO”, powinien zgłosić na szefa RE samego prezesa Kaczyńskiego. Nie wiem, co zażywa Sikorski, ale daje to niezłego kopa: oto w sprawie odezwał się pierwszy sprzedajny, który sam zmieniał obozy i deklarował nawet „dorznięcie” swych wcześniejszych panów… Mniejsza z tym, dziś to mister nobody. W świecie polityki nadal funkcjonuje natomiast europoseł PO Janusz Lewandowski, który również umie posługiwać się Twitterem, więc pisze:

Nominacja Kaczyńskiego to pocałunek śmierci.

W kwestii formalnej, europosłowi Lewandowskiemu chodziło o to, że Kaczyński… „nominował” Saryusz-Wolskiego i teraz ten ostatni umrze. Zastanawiam się, co ci wszyscy totalni opozycjoniści zrobiliby dziś bez Twittera. Że jeszcze w ogóle znajdują czas na pracę, jeśli go znajdują… Na ich tle prezydent Warszawy jawi się jako ta, która nie wpatruje się godzinami w display, znaczy wyświetlacz, tylko sama naświetla. A mianowicie, Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodnicząca PO, naświetliła osobiście w radiu TOK FM, że rozmawiała z Saryusz-Wolskim ze dwa lata temu i już wtedy wyczuła od niego nieświeży oddech…

Mentalnie już wtedy był poza PO, dlatego przestał reprezentować naszych europarlamentarzystów, a zaczął Janusz Lewandowski.

Pani jeszcze prezydent Warszawy, choć zaabsorbowana mocno sprawą prywatyzacji w stolicy, dostrzegła, że europoseł Saryusz-Wolski…

Już wtedy nie podzielał naszych poglądów i powinien zrezygnować z członkostwa w PO.

Coś Platforma nie ma szczęścia do polityków, jak nie skandalista czy aferzysta, to zdrajca niehigieniczny. Wicepremier Jarosław Gowin, który notabene uważa, że Saryusz-Wolski jest „wybitny” i byłby najlepszym polskim kandydatem na stanowisko szefa RE, też kiedyś był w PO. Można z tego wnioskować, że jedni poznają się na tej partii szybciej, inni później, ale lepiej późno niż wcale. Na marginesie zawieruchy spowodowanej przez „Financial Times”, europoseł Ryszard Czarnecki z PiS przypomniał, jak to po wypowiedzi Donalda Tuska w europarlamencie, że…

Procedura wobec Polski, która może ewentualnie skończyć się sankcjami, jest optymalna,

któryś z europosłów PO(sic!) miał głośno nazwać naszego byłego premiera „szmatą”. Nie da się ukryć, w przeciwieństwie do wielu, europoseł PO Jacek Saryusz-Wolski nigdy się nie zeszmacił. Tzn. nigdy wcześniej, bo teraz jest w oczach partyjnych koleżanek i kolegów… patrz wyżej. Nikomu przy tym nie przychodzi do głowy, że przeciek o rzekomym sondowaniu przez premier Beatę Szydło jego kandydatury z krajami wspólnoty to świetny, kontrolowany zabieg propagandowy. Wiadomo bowiem, że szanse Saryusz-Wolskiego na objęcie fuchy po Tusku są bliskie zeru, z czego choćby europosłowie PiS doskonale zdają sobie sprawę. Jednakże samo mówienie o tym kontrkandydacie z szeregów PO zadaje kłam, jakoby partia Kaczyńskiego nie dbała o polskie interesy i w jej nienawistnym zaślepieniu nie chciała poprzeć rodaka w staraniach o tak eksponowane stanowisko. Wniosek nasuwa się sam: proszę bardzo, chętnie poprzemy polityka opozycji, byle uczciwego, nie zaś tego, na którym ciążą podejrzenia o różnorakie, karalne przewiny z przeszłości, czy choćby odpowiedzialność moralna…

Ploty dotyczące Saryusz-Wolskiego zapewne nie wzięły się z niczego. I niezależnie od tego, jaki będzie ich finał, w sensie propagandowym obóz rządowy strzelił w dziesiątkę!

autor: Piotr Cywiński

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ