Arkadiusz Mularczyk: Doznałem szoku, gdy nie byłem w stanie ustalić trybu wyboru prezesa Sądu Najwyższego. Potwierdził to ich rzecznik!

sady.png

Doznałem szoku, gdy nie byłem w stanie ustalić trybu wyboru prezesa. Potwierdził to rzecznik SN, który dopiero dziś zdecydował się upublicznić regulamin, leżący w szufladzie pani prezes i wyciągany raz na sześc lat.

Doznałem szoku, gdy nie byłem w stanie ustalić trybu wyboru prezesa. Potwierdził to rzecznik SN, który dopiero dziś zdecydował się upublicznić regulamin, leżący w szufladzie pani prezes i wyciągany raz na sześc lat.

 

wPolityce.pl: Rzecznik Sądu Najwyższego zarzuca wam naciski i wywieranie nieuprawnionej presji na tę instytucję. Czy warto było składać wniosek do Trybunału Konstytucyjnego? Wielu odczytuje to jako działanie czysto polityczne.

Arkadiusz Mularczyk: Konferencja prasowa rzecznika Sądu Najwyższego potwierdziła, że warto było wystąpić z tym wnioskiem. Potwierdził, że uchwała w sprawie wyboru kandydata na prezesa Sądu Najwyższego nie była nigdzie opublikowana.

Z drugiej jednak strony zaznaczył, że wydawanie uchwały po skutecznym głosowaniu nie miało sensu.

Akt prawny, który konstytuuje wybór I Prezesa Sądu Najwyższego, mającego pozycję ustrojową, do którego kompetencji należy reprezentowanie SN na zewnątrz i który jest szefem Trybunału Stanu oraz kieruje wnioski do Trybunału Konstytucyjnego powinien być jawny i transparentny. To podstawa demokratycznego państwa prawnego. Sąd Najwyższy jest jedyną instytucją, której wybór ustrojowego organu jest niejawny. To potwierdził sam rzecznik SN. Uchwały nie publikowano w Monitorze Polskim i na stronie internetowej SN. Oznacza to, że aktem wewnętrznym wybiera się osobę w sposób niejawny i przedstawia prezydentowi do zatwierdzenia.

Rzecznik prasowy SN powiedział jednak, że takich wyborów dokonywano już wcześniej.

Z wielkim zdziwieniem podjąłem informację, że dokonano zmiany tego regulaminu. Wcześniej obowiązywała forma uchwały, którą przekazywano do prezydenta, a potem nastąpiła zmiana, z której wynika, że przesyła się do niego jedynie kandydatury bez zachowania formy uchwały. Taka regulacja, narusza artykuł 2 konstytucji, który mówi, że Polska jest demokratycznym państwem prawa i art. 183, ust. 2, który mówi, że Sąd Najwyższy wykonuje także inne czynności określone w konstytucji i ustawach. Nie ma tam mowy, że SN działa na podstawie niepublikowanych regulaminów. Co więcej, ust. 3  tego przepisu mówi, że prezydent powołuje prezesa spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Ta procedura powołania, skoro obliguje prezydenta, powinna być wydana w randze ustawy, a nie niejawnego regulaminu, który jest schowany w szufladzie u pani prezes.

Ale dlaczego akurat teraz składacie ten wniosek? W tle pojawia się przecież kwestia konfliktu między Sądem Najwyższym, a Trybunałem Konstytucyjnym. Swoim wnioskiem opowiadacie się po jednej ze stron.

Toczy się debata publiczna dotycząca reformy sądownictwa. Padają różne argumenty i pojawia się dyskusja jak uzdrowić sądownictwo. To skłoniło nas do analizy aktów prawnych w tym zakresie. Pochyliliśmy się nad ustawa o Sądzie Najwyższym i ku ogromnemu zdumieniu stwierdziliśmy, że nie możemy dotrzeć do regulacji, które określają wybór prezesa Sądu Najwyższego. Nie ma przepisów, na podstawie których Sąd Najwyższy desygnuje kandydata na prezesa prezydentowi. Sprawa dotyczy SN, czyli instytucji, która stoi na straży praworządności i sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych i jest ostateczną instancją. Myśleliśmy, że jeśli chodzi o Sąd Najwyższy, to wszystkie przepisy i regulacje są przemyślane i wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Doznałem szoku,gdy nie byłem w stanie ustalić trybu wyboru prezesa. Dziś potwierdził to rzecznik SN, który dopiero dziś zdecydował się upublicznić regulamin, leżący w szufladzie pani prezes i wyciągany raz na sześc lat.

To bliźniacza sprawa, która ujawnił nasz portal, a z której wynika, że wybór prezesa Rzeplińskiego i Biernata, nastąpił w 2010 roku również z naruszeniem procedury. Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie podjęło uchwały o wyborze kandydatów, których przedstawiono prezydentowi Komorowskiemu.

Tak, to bardzo podobna sytuacja. Dzisiejsza konferencja rzecznika SN potwierdziła, że wybór prezes nastąpił na podstawie niepublikowanych nigdzie przepisów, a sytuacja miała charakter niejawny i nietransparentny, która narusza nie tylko te dwa wymienione przeze mnie artykuły konstytucji, ale także art. 87 konstytucji, który mówi, że źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.

Rozmawiał Wojciech Biedroń

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ