Bohater, który mieszkał w Karpaczu. Nieznana historia kpt. „Burego”

Ujawniamy tajny raport „bezpieki”.  Kapitan Romuald Rajs ps. „Bury” – jeden z najbardziej znanych Żołnierzy Wyklętych próbował ułożyć sobie życie w powojennym Karpaczu. Bohater Armii Krajowej, który wyzwalał Wilno spod niemieckiej okupacji i walczył z komunistami, prowadził z żoną Eugenią pralnię przy ul. Puszkina 52. To właśnie pod tym adresem funkcjonariusze bezpieki urządzili na niego zasadzkę.

15 listopada 1948 r. Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego zarządza patrole w całym Karpaczu i wzmożone obserwacje dworca.  Zapada zmrok, gdy do pralni „Grodnianka” przy ul. Puszkina 52 przychodzi elegancka kobieta, która chce sprzedać modny żakiet. „Bury” jeszcze nie wie, że to pracownica bezpieki, która bierze udział w tajnej operacji.

Kryjówka w „Grodniance”

Kiedy dokładnie Romuald Rajs przeprowadził się z żoną do Karpacza – nie wiadomo. Według zbiorów IPN, mieszkał na Osiedlu Ścięgny przy funkcjonującym wówczas sanatorium CKW PPS. Pracę w pralni mechanicznej „Grodnianka” pomógł mu załatwić kolega z Armii Krajowej.

Jednak bezpieka uważała walczącego z komunistami „Burego” za wyjątkowo „groźnego bandytę” i ścigała po całej Polsce. Operację służb w Karpaczu poprowadził major Fotek – kierownik Sekcji II, Wydziału I Departamentu III, który z ramienia Ministerstwa Bezpieczeństwa Wewnętrznego zajmował się walką z podziemiem zbrojnym.

Karpacz, 15 listopada 1948 roku.

– O godz. 16.00 przybyliśmy na posterunek Milicji Obywatelskiej w Karpaczu – napisał w raporcie major Fotek, który po wizji lokalnej zrobił krótką odprawę dla osób biorących udział w operacji . Według planu – dwóch pracowników UB z Jeleniej Góry i dwóch funkcjonariuszy Powiatowego Komisariatu Milicji Obywatelskiej,  miało obstawić dom przy ul. Puszkina 52. Jeden funkcjonariusz UB i jeden z MO mieli strzec domu od strony drogi. – Drugich dwóch od strony muzeum, mając każdy jedną stronę domu do obserwacji – napisał major.

Żołnierze 3 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej w Turgielach (1944). Od lewej: NN, Witold Łukomski „Zorian”, Czesław Stankiewicz „Zaskoczek”, Wacław Barbarowicz „Baśka”, Romuald Rajs „Bury”, Józef Surowiak „Bohdan”, Eugeniusz Korejwo „Mat”

Żołnierze 3 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej w Turgielach (1944). Od lewej: NN, Witold Łukomski „Zorian”, Czesław Stankiewicz „Zaskoczek”, Wacław Barbarowicz „Baśka”, Romuald Rajs „Bury”, Józef Surowiak „Bohdan”, Eugeniusz Korejwo „Mat”

Operacja „Żakiet”

Funkcjonariusze wojewódzkiej bezpieki wraz z pracownicą powiatowego UB według planu, mieli udać się do pralni „celem sprzedaży żakietu, który został zabrany z Jeleniej Góry”.  W ten sposób bezpieka chciała ustalić, czy szef pralni – „Bury” przebywa pod wskazanym adresem. Operacja miała tak tajny charakter, że biorący w niej udział funkcjonariusze do końca nie wiedzieli, kogo mają zatrzymać.

-O godz. 16.50 rozpoczęła się operacja. Powoli opadający zmrok ułatwiał nam zadanie, pozwalając zbliżyć się bardziej do domu, ale stwarzał także lepsze warunki do ewentualnej ucieczki Rajsa – relacjonuje w raporcie major Fotek.

Kobieta w towarzystwie funkcjonariuszy UB weszła do pralni. Ale akcja nie poszła zgodnie z planem. Pracownicy „Grodnianki” zachowali się bardzo powściągliwie, a według relacji funkcjonariuszy – „tchórzliwie”. Nie tylko nie byli zainteresowani kupnem żakietu, ale wyjaśnili, że właściciel jest nieobecny, a jego żona wyjechała na pewien czas z Karpacza dlatego pralnia jest zamknięta. Czy tej informacji udzielił im „Bury”? Wszystko wskazuje na to, że tak.

„Mimo strzałów uciekł”

Wówczas major Fotek wymyślił nowy plan. Rozkazał dwóm funkcjonariuszom – UB i MO – udać się do domu przy ul. Puszkina 52 i powiedzieć: „Jesteśmy z posterunku Milicji Obywatelskiej  i chcemy mówić z właścicielem pralni. Przed godziną była u nas kobieta z dużą ilością bielizny i twierdzi, że kupiła to w pralni „Grodnianka”. W związku z tym prosimy właściciela o wyjaśnienie tej sprawy.”

Major uznał, że jeśli funkcjonariusze nie będą wychodzić przez jakiś czas z pralni będzie to oznaczać, że na pewno podjęli dialog z jej szefem czyli z „Burym”. Wówczas będzie można go zatrzymać. Nikt jednak nie spodziewał się przypadkowego przechodnia.

– Kierownik posterunku Milicji Obywatelskiej i pracownik WUBP udają się do budynku – relacjonuje w raporcie major Fotek [pisownia oryginalna – przyp. red.]. –  My we trzech podążamy ok. 30 metrów za nimi. W pewnym momencie z krzaków na ścieżkę wychodzi jakiś osobnik,  zbaczam nieco zachodząc mu drogę i stwierdzam, że to nie Rajs. Wówczas moi ludzie nie czekają na mnie, mimo rozkazu, że wchodzą razem ze mną , wyprzedzają mnie mocno. Droga z kamieni nie pozwala na szybkie posuwanie się, gdyż czyni poważny hałas. Dochodzę do budynku, przy którym słyszę rozmowę naszych ludzi z obcym. Przy węgle domu spotykam grupę naszych ludzi i jakiegoś nieznajomego. Jestem tym zaskoczony, zatrzymuję grupę, lecz ci mijają mnie. W tym momencie, pytam jednego z pracowników, który doszedł do mnie czy zatrzymany jest skuty. Słyszę odpowiedź – nie. Wołam dwukrotnie, aby się zatrzymali, przyspieszając marsz wraz z tym właśnie pracownikiem. W momencie, gdy doszliśmy do idących, Rajs rzuca się do ucieczki robiąc dwa-trzy kroki w przód i jeden w bok, w krzaki i mimo strzałów uciekł. Część grupy rzuciła się w pogoń, a ja widząc bezsensowność pościgu, z trzema pracownikami odszukuję dom Rajsa na Osiedlu Scięgna i po dokładniej rewizji robię zasadzkę, licząc że poszukiwany może zajść do domu – napisał major.

Skazany na śmierć w Jeleniej Górze

W toku śledztwa ustalono, że Rajs po ucieczce z pralni, był w domu na kilka minut przez bezpieką, jednak zdążył uciec. Wówczas major Fotek zarządził zasadzki na terenie całego kraju – we wszystkich miejscach, w których według zgromadzonych materiałów, pojawiał się „Bury”. Także w Karpaczu m.in. u Florentyny Surowiak przy ul. Daszyńskiego 223. Jej syn Józef  Surowiak ps. „Bohdan” był znajomym „Burego” z Armii Krajowej i pomógł mu zorganizować życie w Karpaczu. Ale i ta zasadzka okazała się bezskuteczna.

15 i 16 listopada 1948 roku bezpieka patrolowała cały Karpacz. Szczególnie dworzec. Nie udało się wykorzystać psów milicyjnych z uwagi na złe warunki atmosferyczne – mżawka zacierała ślady. Ostatecznie „Bury” został zatrzymany ok. 3:00 w nocy, 17 listopada w Jeleniej Górze. Po pokazowym procesie w kinie „Ton” w Białymstoku został skazany na śmierć za zbrojną działalność antykomunistyczną. Ciała nie odnaleziono do dzisiaj.

W 1995 roku sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyrok śmierci na „Burym”, uzasadniając, że „walczył o niepodległy byt państwa polskiego”.  W 2005 roku Instytut Pamięci Narodowej umorzył postępowanie przeciwko „Buremu” w sprawie zbrodniom przeciwko ludności białoruskiej. Jednocześnie potępił wiele działań Pogotowia Akcji Specjalnej, której szefował „Bury” uznając je za niesłuszne i noszące znamiona ludobójstwa.

Źródło: „Raport o przebiegu operacji p-ko „Buremu” z 18 listopada 1948r. udostępniony z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej na podstawie art. 7 ust. 2 ustawy o ochronie informacji niejawnych (Dz.U. z 2010 r. Nr 182, poz. 1228).

Autor: Magda Groń

źródło: regionkarpacz.pl

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Cyt”Jednak bezpieka uważała walczącego z komunistami „Burego” za wyjątkowo „groźnego bandytę” i ścigała po całej Polsce”
    Pani Magdo Groń,proponuję zajrzeć do akt IPN dokładnie i poznać historię ludzi z okolic Podlasia.Pani cudzysłów „groźnego bandytę” nie powinien być użyty.Bo tak jak bezpieka,to byli bandyci tak i ten ,który przed nimi się ukrywał,też był pospolitym bandytą.Mordowanie ludzi cywilnych,nie uchodzi żołnierzowi.Jeżeli ten bandyta Rajs uważał się za żołnierza na polu walki,to powinien przeprowadzać sądy polowe i wtedy ogłaszać wyroki.Dlaczego,tak próbujecie oszukać historię i z byle bydlaka robić bohatera?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ