Ks. Piotr Pawlukiewicz nazywa rzeczy po imieniu i nam też radzi

Ks. M. Pawlukiewicz, print scrn yt

Rozpoczęły się Czwartkowe Katechezy. Pierwszy mówca, znakomity ks. Marek Pawlukiewicz porwał wiernych wykładem o konsekwencjach wyborów.

Jezus nas wplątał w niezłą awanturę, te słowa usłyszą zwłaszcza ci, którzy nie mogą wyjść z grzechu. Winne nawyki, wygodnictwo czy relatywizowanie postaw i pojęć, i niezbyt sumienne dążenie do celu, do pozbycia się tego, co uwiera. Dobrze, jeśli zdajemy sobie sprawę z ułomności.

To nasz wyrzut sumienia a brak woli, niekonsekwencja i uleganie chwili przekreśla pragnienia siebie. Niektórzy, w czasie rozmów czy nawet kłótni z Panem Bogiem proszą o coś, a Bóg jakby spał. Mówią: dawałem jałmużnę, pościłem na pielgrzymki chodziłem, i nic. Jezus mnie zostawił. A ja widzę, że my nawet nie staramy sie podjąć ryzyka…bo a nóż się uda?! Obserwuję też ludzi, którzy nawet gdy widzą siebie jak w lustrze, nie są w stanie przerwać swoich łańcuchów. Ich kryzys musi dotrwać do końca. Mają od czego się odbić. Zostaje zerojedynkowy obraz.

Dobrze jest mieć w sobie miłość dziecka, nie dusić jej, nie wstydzić się. Dziecko rzeczy nazywa po imieniu. Jest szczere do bólu. O taką postawę trzeba walczyć. To najtrudniejsza walka życia. Walka z sobą samym. Ksiądz Marek Pawlukiewicz radzi aby rozbudzać w sobie tęsknoty za dobrym życiem. Wybory są konsekwencją naszych pragnień. Gdy oparte są o dekalog (fundament wolności) mamy za zadanie tylko pogłębiać życie duchowe i dawać świadectwa, jak wielu świętych, którzy pośród nas są. Często mówimy: to święty człowiek, ja bym nie dał rady. Zatem można, trzeba wysiłku włożyć, inaczej się nie da. Każdy trening przybliża do celu, a nasze życie na ziemi to moment. Wpadliśmy tu tylko na chwilę, no, może 100 lat jak ktoś będzie miał szczęście.

Trzeba się siebie bez przerwy pytać, czy nie zobojętniałem, bo one zmuszają do odpowiedzi, do zastanowienia nad sobą, nad sensem naszego życia. Wszyscy dążą do bogatego luksusowego życia, w składnych życzeniach często wybrzmiewa ten motyw a rzadko kto mówi: obyśmy się wszyscy spotkali w Królestwie Niebieskim. No właśnie, dlaczego nie mamy tych pragnień?

Zatem nie dziwcie się, że życie się nie klei, wasze nieszczęścia i smutki, biorą się z bezczynności. Nie podejmowaniu działań, szybkim zniechęcaniu.

Jeśli zrozumiecie, że my nie jesteśmy w salonie tylko jeszcze w przedpokoju, gdzie jest ciemno, ciasno, nie ma stołu, i impreza nasza rozwija się w tym przedpokoju. A dopiero gdy przyjdzie czas i przekroczymy barierę śmierci będzie pięknie i wygodnie. Pan Bóg chce żebyśmy wszyscy byli w salonie, dał nam wiele dowodów na to ale dał też wolną wolę. Co wybieramy i jak to robimy, będzie kiedyś oceniane na Sądzie Ostatecznym i ciągle trzeba ze sobą walczyć, ciągle trzeba próbować, może nie wyjdzie tak jak chcesz, ale św. Piotr widząc zestaw twoich wad, opinii i uczynków …może usłyszeć – ale przynajmniej próbowałem. Bo dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ