Elżbieta Witek dla wPolityce.pl: Donald Tusk, stając po stronie opozycji i atakując polski rząd, staje przeciwko państwu polskiemu

ela witek.jpg
fot. youtube.com

Rząd nie może popierać na jakiekolwiek stanowisko w UE osoby, która aktywnie włącza się w walkę z demokratycznie wybranym polskim rządem

— mówi portalowi wPolityce.pl Elżbieta Witek, szefowa Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów.

wPolityce.pl: Komitet polityczny PiS podjął uchwałę w sprawie kandydatury Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, decydując by nie udzielać mu poparcia. Choć może nie jest to wiadomość wyjątkowo zaskakująca, to jednak wszyscy chcieliby wiedzieć, skąd ta decyzja?

Elżbieta Witek: Rzeczywiście, Komitet Polityczny podjął taką uchwałę, która obliguje panią premier Beatę Szydło, będącą jednocześnie wiceprezesem partii, a także rząd, by nie zgłaszać kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję. I czynimy to z powodów dla nas całkowicie oczywistych. To znaczy, że rząd Polski nie może popierać na jakiekolwiek stanowisko w Unii Europejskiej, a szczególnie na tak ważne, jakie sprawuje w tej chwili Donald Tusk, osoby, która aktywnie włącza się w walkę z demokratycznie wybranym polskim rządem.

Przypomnę, że te wybory wygrała Zjednoczona Prawica, realizuje swój program, a Donald Tusk, pełniąc swoją funkcję w UE, wielokrotnie podważał działania polskiego rządu. To pokazuje, że nie zachował zasady neutralności i zdecydowanie opowiedział się po stronie tej opozycji, wewnątrz naszego kraju, która sama siebie nazwała „totalną”. Czyli tak naprawdę pan Donald Tusk, stając po stronie tejże opozycji, atakując polski rząd, staje przeciwko państwu polskiemu. Do tej pory żaden z dotychczasowych przewodniczących, ani żaden polityk, który zajmowałby ważne stanowisko w UE, nie atakował w ten sposób własnego kraju.

Przypomnijmy sobie chociażby wypowiedzi Pana Przewodniczącego, dotyczące wszczęcia procedury praworządności przez Komisję Europejską, gdy mówił, że wspiera wszystkich europejskich przyjaciół, którzy z dobrą wolą troszczą się o los praworządności w Polsce. To są rzeczy niebywałe, więc z tego powodu polski rząd nie może poprzeć, ani wysunąć kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję.

Poza tym, jeżeli popatrzymy na te dwa i pół roku działania Donalda Tuska, to zobaczymy, że za jego kadencji nie znalazło się żadne rozsądne rozwiązanie kryzysu imigracyjnego, który się przecież powiększa z każdym miesiącem; mamy do czynienia z Brexitem, nie ma żadnego pomysłu na przyszłość Unii Europejskiej, a  od premiera Słowacji Roberta Fico mogliśmy usłyszeć, że  stan przygotowania szczytu w Rzymie jest według niego żałosny. Biorąc pod uwagę zarówno względy merytoryczne, jak i polityczne, czyli postawienie się po stronie opozycji antyrządowej, kontestującej demokratyczne wybory, Donald Tusk nie może liczyć na nasze poparcie, zwłaszcza że ani razu nie rozmawiał z polskim rządem o tym, że chciałby startować na kolejną kadencję, nie poprosił o poparcie. Rozumiem, że starał się o poparcie innych państw, zapominając o własnym.

Sprzeciw ze strony opozycji jest w tym momencie przewidywalny, ale czy Prawo i Sprawiedliwość nie obawia się pewnego zgrzytu na arenie Unii Europejskiej?

Do tej pory nie zdarzyło się tak, żeby kandydatem na wysokie stanowisko unijne zostawała osoba, która nie miałaby poparcia ze strony własnego kraju. To powinno nastąpić przy akceptacji państwa, z którego pochodzi dany kandydat. Gdyby się stało tak, że Donald Tusk, mimo sprzeciwu Polski, byłby wybrany na tę funkcję, to by oznaczało, że pojawia się niebezpieczny precedens, który pokazałby, że w UE zdanie państw członkowskich się nie liczy. Tusk wywodzi się z Polski, więc głos polskiego państwa powinien być w tej kwestii najważniejszy. Nie wyobrażamy sobie, aby jakikolwiek rząd zgodził się na popieranie polityka ze swojego kraju, gdyby ten w tak jawny i jednoznaczny sposób występował przeciwko niemu.

Czy ta odmowa poparcia dla Donalda Tuska ma związek z głośną sprawą kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego?

W debacie publicznej pojawiały się różne nazwiska. Gdybym miała ocenić pana europosła, to przyznam, że przy tym co działo się przez ostatnie miesiące w UE, przy tych działaniach skierowanych przeciwko Polsce, to Saryusz-Wolski nie włączał się w tę walkę, jaką za granicą prowadziła opozycja. Nigdy nie słyszałam, żeby publicznie, na forum krajowym czy międzynarodowym krytykował polski rząd, uderzając w polskie państwo. Jest bardzo doświadczonym politykiem i to właśnie on jest przez polski rząd oficjalnie zgłoszony na funkcję Przewodniczącego Rady Europejskiej.

Zmieńmy temat. Wicepremier Jarosław Gowin stwierdził, że Bartłomiej Misiewicz jest „problemem wizerunkowym”, lecz jednocześnie podkreślił, że od rozstrzygania tego jest premier Beata Szydło. PiS zgadza się ze swoim koalicjantem ws. rzecznika i szefa gabinetu politycznego MON?

Pani premier Beata Szydło z całą pewnością od wszystkich swoich ministrów oczekuje, po pierwsze, realizacji programu, a po drugie, skuteczności w działaniu. Natomiast premier rządu nie jest od tego, żeby organizować pracę w poszczególnych ministerstwach. Od tego są szefowie resortów. To oni dobierają sobie współpracowników. Pani premier ocenia każdego ministra na podstawie tego, do czego się zobowiązał i co zrobił. To jest najważniejsze i tak jest zarówno w przypadku wicepremiera Gowina, gdzie pani premier nie ingeruje w to, kogo zatrudnia w swoim ministerstwie, a także w przypadku ministra Macierewicza i innych członków rządu. Pani premier od wszystkich oczekuje efektywnego działania.

Rozmawiał Adam Kacprzak

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ