Adam Maksymowicz:: KGHM Polski Węgiel Brunatny S.A?

kopalnia - szyb.jpg
zdjęcie ilustracyjne

Takiej firmy jeszcze nie ma. Jednak trudności rynkowe miedziowego giganta związane ze spadkiem cen surowców na światowych rynkach oraz kłopoty eksploatacyjne złoża rud miedzi w kraju i za granicą wskazują na potrzebę szukania planu „B”.

Początkowo tym planem miały być zagraniczne inwestycje na czele z chilijską kopalnią „Sierra Gorda”.

Plany awaryjne

Związane z nią kłopoty zarówno technologiczne jak finansowe nie napawają optymizmem. Tym bardziej, że prognozy cenowe miedzi nie są najlepsze. Generalnie zależą one od poziomu jej zakupów przez Chiny. Konsumują one blisko połowę światowej produkcji i to niezależnie od jej stałego wzrostu.

Ostatnie chwilowe wahnięcie cen w górę związane było z nową sytuacją w USA. Prezydent – elekt zapowiedział inwestycje w skali około 0, 5 biliona USD. Po chwilowej euforii rozpoczął się spadek cen, bo mimo wszystko jest to daleki poziom od chińskich możliwości.

Chiny zaś importują coraz więcej miedzi, ale na ogół z własnych kopalń rozsianych po całym świecie, do minimum zmniejszając jej zakup za pośrednictwem giełdy. Na dodatek prezydent elekt chce z górnictwa USA uczynić jedną ze swoich dźwigni gospodarczych.

Planowane jest uruchomienie odkrywkowo największych na świecie złóż rud miedzi i złota Pebbe na Alasce (42 mln ton miedzi, 3200 ton złota i 2, 8 mln ton molibdenu o łącznej wartości 400 mld USD). Podobne chińsko-kanadyjskie inwestycje w Afryce powodują (o kosztach pozyskania jednego funta miedzi 0, 13 USD), że negatywne prognozy odnośnie cen tego metalu są wielce prawdopodobne. Tak jak dobry szachista KGHM w tej sytuacji winien mieć kilka wariantów alternatywnych rozwiązań w postaci planu „B”, „C”, „D” itd…

Na początek niech tym planem „B” będzie zagospodarowanie ogromnych złóż węgla brunatnego zalegającego tuż obok siedziby KGHM w Lubinie.

Węgiel brunatny pod Legnicą

Podczas prowadzenia prac poszukiwawczych za złożami rud miedzi w rejonie Legnicy odkryto zalegające tu pokłady węgla brunatnego. Ich pierwszą fazę rozpoznania zakończono w końcu lat sześćdziesiątych minionego wieku.

W tym czasie potrzeby energetyczne rozwijającego się przemysłu ciężkiego wymagały stałych inwestycji energetycznych. Znajdujące się na terenie złoża poligony wojsk radzieckich uniemożliwiały rozpoczęcie eksploatacji tych złóż.

Chcąc uniknąć komplikacji politycznych, zdecydowano się na eksploatację złoża węgla brunatnego „Bełchatów”, porównywalnego pod względem zasobów z rozpoznanym wtedy złożem „Legnica”. Rozpatrując problem rozpoczęcia ewentualnej eksploatacji tego złoża, trzeba też zauważyć, że około 2030 roku nastąpi gwałtowny spadek wydobycia ze złoża „Bełchatów” związany z wyczerpywaniem się jego zasobów.

Zbieg okoliczności powoduje, że jeszcze wcześniej następuje całkowite wyczerpanie się zasobów złoża węgla brunatnego „Adamów” i drastyczny spadek wydobycia w kopalni „Konin”. Jedynie kopalnia „Turów” ma możliwości eksploatacyjne do 2048 roku w stale pogarszających się warunkach eksploatacyjnych i ekonomicznych.

Polska gospodarka nadal potrzebuje stale powiększających się dostaw energii elektrycznej, która przynajmniej w dotychczasowej ilości około 30 proc. dostarczana byłaby przez elektrownie oparte na węglu brunatnym. Dodać można, że energia uzyskiwana z węgla brunatnego jest najtańsza. Oczywiście, że wszystko można pozostawić po staremu. Czekać, aż węgiel brunatny się wyczerpie, a potrzebną nam energię sprowadzać z zagranicy. Rozwiązanie to jest realne, ale ma też swoje podstawowe wady. Należy do nich pogłębiająca się zależność energetyczna od obcych państw.

Po drugie, kupować za granicą energię trzeba po znacznie wyższej cenie niż gdy samemu się ją produkuje.

Po trzecie, zastój rozwoju polskiej energetyki opartej na węglu brunatnym powoduje wzrost bezrobocia w kraju.

Brunatne złoto

Na pozór jest to tylko metafora literacka. Nasz Stwórca wyposażył legnicki region ponad wszelką miarę. Częściowo skorzystano z darów, jakim jest ruda miedzi z jej wszelkimi dodatkami srebra i złota. To eldorado zmierza jednak nieuchronnie do swojego końca, a półmetek jego żywotności dawno już minął.

O trudnościach, przed jakimi stoi KGHM, świadczy fakt stale wzrastającej temperatury skał, która już na obecnie eksploatowanym poziomie 1250 m wynosi ok. 45°C i wraz z głębokością będzie nadal wzrastać.

W najbliższych dwóch, trzech dziesięcioleciach trzeba się liczyć z wyczerpywaniem się zasobów eksploatacyjnych tego złoża. W tym czasie można przesuwać zatrudnienie z kopalń rud miedzi do kopalń węgla brunatnego, unikając w ten sposób wałbrzyskiego scenariusza powszechnego bezrobocia.

Mamy tu do dyspozycji udokumentowanych już kilka miliardów ton węgla brunatnego zalegającego w stosunkowo korzystnych warunkach geologiczno-górniczych. Mamy też wstępnie rozpoznane dalsze zasoby o łącznej wielkości kilkunastu miliardów ton. Sam region legnicki zapewnia w ten sposób na około sto lat obecny poziom wydobycia węgla brunatnego w Polsce. Jest on gwarancją naszej niezależności i bezpieczeństwa energetycznego na bardzo długi czas.

Można też zlekceważyć to bogactwo. Wybudować wielokrotnie droższe i dużo bardziej niebezpieczne np. elektrownie atomowe. W tej sprawie warto spojrzeć na nie zawsze lubianego w Polsce naszego zachodniego sąsiada.

Otóż obecne Niemcy wydobywają trzykrotnie więcej węgla brunatnego aniżeli Polska. W tej sprawie nie ma tam żadnych protestów, najbardziej obawiają się oni elektrowni atomowych, które mają być całkowicie zlikwidowane w tym państwie. Niemiecka gospodarka energetyczna, a nawet paliwowa związana z uzyskiwaniem z węgla brunatnego benzyny i produktów pochodnych ma tu swoją długą tradycję, która zdobyła uznanie na całym świecie wraz z przyznaniem w 1931 roku Nagrody Nobla pochodzącemu z Wrocławia chemikowi Fridrichowi Bergiusowi.

Dziś uzyskiwana energia, która coraz bardziej staje się wyznacznikiem cywilizacyjnym państw Europy i świata, jest przeliczana na wszystkie waluty i metale szlachetne. Staje się tak samo cenna jak złoto. Czy warto bogactwo to eksploatować, dorównując do światowej techniki i technologii czy spokojnie pozostawić to w ziemi, zadowalając się istniejącym poziomem życia?

Problem ten winni rozstrzygnąć nie tylko mieszkańcy tej ziemi, lecz także rząd polski, władze samorządowe, posłowie, senatorzy i wszyscy inni, którym leży na sercu wspólne dobro.

Potencjał projektowy i maszynowy

Po blisko 60 latach intensywnych prac, doświadczeń, badań, studiów, projektów i zastosowań polskiej myśli technicznej w uruchomieniu coraz to nowych i większych krajowych kopalń węgla brunatnego Polska posiada wystarczający potencjał do podjęcia dalszych tego rodzaju prac. O tym, że nie jest to tylko własne zdanie mające uzasadnić kolejne zlecenia dla biur i instytutów świadczą zamówienia zagraniczne na polskie usługi w tym zakresie.

Polskie kompleksowe projekty dużych kopalń węgla brunatnego w Indiach i w krajach bałkańskich zostały w całości zrealizowane z obopólną korzyścią dla inwestora i wykonawcy. Jest pewność, że polska kadra naukowa i projektowa podoła i w całości zrealizuje własnymi siłami projekt udostępnienia węgla brunatnego „Legnica” na najwyższym poziomie światowym.

Polskie biura projektowe maszyn górniczych dla całego ciągu technologicznego obsługującego eksploatację złoża osiągnęły wraz z zakładami produkcyjnymi i montażowymi najwyższy poziom światowy. Osiągnięcia w zakresie konstrukcji koparek i zwałowarek zwróciły uwagę największego potentata w tej branży, jakim są Niemcy. Wiele polskich rozwiązań technicznych zastosowali oni również w produkowanych przez siebie urządzeniach. Zamówienia na nasze konstrukcje napływają z całego świata.

Również jeden z potentatów w eksploatacji złóż węgla brunatnego, jakim jest Rosja, swoje zamówienia na maszyny górnicze dla potrzeb przemysłu węgla brunatnego lokuje w Polsce, doceniając ich niezawodność i uniwersalizm. W porównaniu do zagranicznych tego rodzaju maszyn nasze są nie tylko lepsze konstrukcyjnie, lecz również ok. 30 proc. tańsze.

Wszystko wskazuje na to, że Polska o własnych siłach jest w stanie w krótkim terminie przygotować niezbędne projekty, maszyny i całe zaplecze potrzebne do uruchomienia eksploatacji złoża węgla brunatnego „Legnica”

Przeklęty węgiel?

Czasem wydaje się, że tego dobra mamy ponad miarę, choć polskie przysłowie mówi, że od przybytku głowa nie boli. Tu można przytoczyć końcową scenę z opowiadania cenionej pisarki Zofii Kossak pt. „Przeklęte srebro”.

Kiedy w średniowieczu odkryto złoża rud srebra w rejonie Tarnowskich Gór i dla ich wydobycia sprowadzono zagranicznych gwarków, rozpoczął się między nimi a miejscową ludnością konflikt na tle dochodów, udziałów i zysków.

Nie mogąc sprawiedliwie rozstrzygnąć tego sporu, książę Jan wypowiedział znamienne tytułowe słowa: „…Przeklęte srebro!… Bodajby się one góry zapadły pod ziemię, głęboko, aż na dno świata!”

Czyż i my mamy przeklinać, jak książę Jan, odkrycie tu złóż węgla brunatnego?

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Tak czytam, czytam i coraz bardziej utwierdzam się w opinii, że pan Maksymowicz zniknął z paru przeglądanych przeze mnie portali z prostego powodu – mieli dosyć jego oderwania od rzeczywistości.
    KGHM inwestujący w złoża węgla brunatnego. Skąd na to kasa (tak potężna, że obecne straty na SG to pikuś), skąd doświadczenie, co zrobić z ludźmi i ich majątkiem, co z właśnie budowaną S3? Normalnie pan Adam powinien podać rękę lobbującemu za tym samym prof. Kasztelewiczowi z AGH. Obaj panowie mają wizję działań sprzed 40 lat, czyli czasów słusznie minionego systemu. Państwo ma wszystko załatwić, wybudować, wysiedlać ludzi, niszczyć ich majątek, itd. Do tego „zapomniano” wspomnieć, że przy okazji trzeba będzie postawić w okolicach nowego złoża elektrownię – kolejne koszty.
    Do tego jeszcze dorzućmy takiego drobiazgi, że wbrew opinii autora nasi sąsiedzi chętnie podzielą się z nami tanią energią elektryczną albo że ekoterroryści z Greenpeace w Niemczech bardzo protestowali przeciwko zwiększeniu wydobycia w nadodrzańskich złożach węgla brunatnego i większej z niego produkcji energii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ