Lis: Działania PiS to zdrada narodowa! „Polska osamotniona jak nigdy od 1939 r.! Jeśli zawiedziemy, będziemy potępieni!”

Za sukces Tuska Kaczyński będzie chciał się zemścić na Unii, ale zapłacimy za to my, Polacy

— przekonuje w swoim gorączkowym wstępniaku w „Newsweeku” Tomasz Lis.

Naczelny tego, coraz bardziej kabaretowego, pisma zupełnie poważnie przekonuje swoich Czytelników, że Donald Tusk jest „ambasadorem Polski w Brukseli”, który „będzie dobrze bronił polskich interesów”. Śmiać się? Płakać?

Ale to jeszcze nic. Cały tekst – nazwany „zdrada narodowa” – jest płomiennym, by nie rzec: maniakalnym atakiem na politykę Prawa i Sprawiedliwości.

Totalna samoizolacja Polski. Wskazana nam jasno ośla ławka. Ośmieszenie kraju

— ekscytuje się Lis.

I przekonuje, że PiS chce wyprowadzić Polskę z szeregów Unii Europejskiej. A nawet jeśli nie chce, to i tak to zrobi.

Jesteśmy wyprowadzani z Unii, z rodziny demokratycznych narodów, każego dnia

— ubolewa były prezenter TVP.

W swoich porównaniach idzie zresztą bardzo, bardzo daleko.

Polska osamotniona jak nigdy od 1939 r., ale tym razem na własne życzenie, otoczona przez samych wrogów, głównie z własnego nadania, niezdolna do forsowania swoych propozycji

— czytamy.

Lis gorączkuje się zresztą, pisząc również o „napędzie szału” Kaczyńskiego, który naczelny „Newsweeka” zaobserwował podczas przemówienia prezesa PiS w Sejmie.

Partią zewnętrzną jest PiS. To ono w praktyce realizuje interes Kremla. (…) Naszym problemem jest to, że na kapitańskim mostku statku prowadzonego na skały stoi człowiek opętany nienawiścią i żądzą zemsty, który w oczywisty sposób działa wbrew interesom nas i przyszłych pokoleń

— denerwuje się Lis.

I dodaje:

Jarosława Kaczyńskiego i jego ludzi skutecznie mogą powstrzymać wyłącznie Polacy, obywatele. Jutro, za miesiąc, za dwa i pół roku. (…) To dziejąca się na naszych oczach katastrofa na miarę Zorby. Batalia, jaka się teraz toczy, prawdziwa bitwa o Polskę, ma wymiar historyczny i pokoleniowy, na miarę tej, która szczęśliwy finał znalazła w 1989 roku

— przekonuje zupełnie poważnie pan redaktor.

I apeluje do sowich Czytelników – już jako prorok. Mentor. Wizjoner.

Jeśli zawiedziemy, będziemy potępieni. A nasze dzieci będą przegrane na starcie. Taka jest stawka w tej grze

— czytamy.

Gorączka, amok, fanatyzm. Można wyliczać w nieskończoność określenia, które pasują do pseudopublicystyki Lisa. Ilu Czytelników „Newsweeka” w to wierzy? Ilu wie, że to tylko kabaret i tani teatr?

A może on w to wszystko wierzy…?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ