Wrocław: 5 lat w zawieszeniu za spowodowanie śmierci człowieka

fot: youtube

Radio Wrocław informuje o skazaniu skruszonego gangstera.

Przed 16 laty, w styczniu 2001 roku na dachu wieżowca przy Bulwarze Ikara we Wrocławiu wybuchła bomba. W eksplozji zginął 40-letni monter. Jak się okazało, ładunek podłożono w ramach gangsterskich porachunków, a monter był przypadkową ofiarą.

— Nie da się po prostu o tej sprawie zapomnieć. Mąż wyszedł z domu do pracy i po prostu nie wrócił. Kiedy policja powiadomiła mnie o tym co się stało, to dostałam takiego szoku, że nie wiedziałam jak się nazywam. A dziecku sześcioletniemu tym bardziej nie wiedziałam jak mam wytłumaczyć, że ojciec wyszedł do pracy i już z pracy nigdy nie wróci — mówi dla Radia Wrocław żona zmarłego.

Witold M. został uznany za winnego podłożenia bomby. Kilkanaście lat temu dopiero rozpoczynał „karierę” gangstera i chciał w ten sposób zyskać uznanie wyżej postawionych bandytów. Bomber wpadł w zupełnie innej sprawie, ale zdecydował przyznać się do winy.

Teraz został skazany na 5 lat więzienia w zawieszeniu na 10 lat. Musi też zapłacić wdowie 100 tys. złotych. Wyrok jest łagodny, ponieważ przestępca zgodził się współpracować z wymiarem sprawiedliwości. Zaczął zeznawać w innych sprawach i obciążać byłych kolegów. I choć wdowa po monterze chciała, aby oskarżony trafił do więzienia na dożywocie, sąd zdecydował o nadzwyczajnym złagodzeniu kary.

— W tamtym czasie był osobą, która była znana w świecie przestępczym z przestępstw popełnianych na terenie Wrocławia związanych z obrotem narkotykami. W trakcie postępowania prowadzonego przez prokuraturę ujawnił swoją działalność i działalność innych osób. Konsekwencją jest dzisiejszy wyrok jak i też postępowanie, które nadal jest prowadzone, którego konsekwencją będą kolejne akty oskarżenia — czytamy na portalu radiowroclaw.pl.

Źródło: Radio Wrocław

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ