Popłoch wśród absolwentów sowieckich uczelni i TW po ujawnieniu projektu ustawy o służbie zagranicznej

fot. Google Street View

W Ministerstwie Spraw Zagranicznych poddenerwowanie. Wszystko za sprawą projektu ustawy o służbie zagranicznej, zakładającego wygaśnięcie stosunku pracy byłych pracowników i współpracowników służb PRL. Komisja Zakładowa „Solidarności” wystosowała list protestacyjny. Skład komisji nie dziwi… To ludzie szkoleni w Moskwie oraz… były Tajny Współpracownik Służby Bezpieczeństwa.

MSZ przygotowało projekt nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej, który zakłada m.in. wygaśnięcie stosunku pracy b. pracowników i współpracowników służb PRL. Komisja Zakładowa „Solidarności” w sprawie tej ustawy skierowała do premier Beaty Szydło list. Jak podaje tvp.info zainteresowanie komisji tą ustawą może mieć również pozazwiązkowe podstawy.

Podano, że „skład Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w MSZ od 26 października 2016 roku tworzą: przewodniczący Zdzisław Raczyński, wiceprzewodniczący Beata Turska, sekretarz Renata Zieleniewska, skarbnik Zbigniew Smuga, oraz członkowie Ewa Sałkiewicz-Munnerlyn, Paweł Perkowski, Janusz Wawrzyniuk”.

Wydaje się, że projekt ustawy o służbie zagranicznej powoli zbiera żniwo. Tvp.info ustaliło, że spośród tych siedmiu osób cztery z nich przed 1989 rokiem ukończyły sowieckie uczelnie (w tym MGIMO – Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych), a jedna z nich była TW.

Do tego w komisji w ministerstwie spraw zagranicznych zasiadają osoby, które nie mają potwierdzonej znajomości choćby jednego języka obcego!

To parodia, że „Solidarność” padła ofiarą ich działań. To, że komisja wyszła z takim listem na zewnątrz oznacza, że propozycja rządowa jest skuteczna i wywołuje panikę. Doskonale widać, że sygnatariusze listu dążą do konfrontacji. Pójście od razu do mediów nie jest działaniem związkowym, ale próbą destabilizacji sytuacji i obroną własnych interesów. Powinno się najpierw rozmawiać

– powiedział portalowi tvp.info członek zakładowego związku pragnący zachować anonimowość.

Zaprojektowane przez resort dyplomacji przepisy wprowadzają sześciomiesięczny „okres przejściowy”, w którym to czasie „dokonany zostanie kompleksowy przegląd kadr służby zagranicznej oraz zaproponowane zostaną nowe warunki pracy i płacy, bądź nastąpi rozwiązanie stosunku pracy z mocy prawa”.

Ponadto w znowelizowanej ustawie uregulowane mają zostać zasady wykonywania zadań służby zagranicznej przez funkcjonariuszy: Policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SG, SW i Państwowej Straży Pożarnej. Wprowadzony ma zostać wymóg uzyskania w takich przypadkach zgody ministra spraw zagranicznych.

Minister ma ponadto uzyskać kompetencję do ustalania – „w porozumieniu z ministrem, kierownikiem urzędu centralnego bądź szefem właściwej służby” – warunków wykonywania zadań w służbie zagranicznej przez funkcjonariuszy i żołnierzy wymienionych służb, w tym zwłaszcza sposobu i terminów dokonywania związanych z tym rozliczeń budżetowych.

Dyrektor Generalny Służby Zagranicznej Andrzej Jasionowski wystosował list do wszystkich pracowników MSZ-tu. Wyjaśnia, że wokół projektu powstało wiele mitów, a nawet przekłamań.

Obecne propozycje przedstawione przez MSZ nie mają charakteru „czystki”, a stanowią próbę systemowego uporządkowania wybranych zagadnień, w tym kwestii kadrowych. Myślą przewodnią projektu tej ustawy jest chęć przywrócenia słowom i instytucjom ich podstawowego sensu i znaczenia. (…) kilkaset osób nie ma potwierdzonej znajomości choćby jednego języka obcego. (…) Niestety, wiele osób przejęło ze służb to co najgorsze, tj. klanowość rodzinną, która prowadzi do zatrudniania całych rodzin i źle pojęty serwilizm, który każe wykonać każde (nawet sprzeczne z prawem) polecenie przełożonych, zamiast lojalnie przygotować stanowisko zgodnie ze swoją wiedzą i stanem prawnym (czego jaskrawym przykładem była nieudana budowa naszych ambasad, czy względnie przejmowanie z naruszeniem prawa nieruchomości w Warszawie).

Nadal pracują tu oficerowie PRL-owskiej bezpieki i ich tajni współpracownicy, którzy rozpoczynali karierę w latach 80-tych od śledzenia emigracji i donoszenia na kolegów. Byli oni jednym z filarów totalitarnego państwa jakim było PRL, a w Polsce po 1989 roku nadal zajmowali wysokie stanowiska w dyplomacji, mając oparcie w swych dawnych przełożonych i układach służbowych. Już dawno powinni oni przestać pracować w MSZ. Mamy w MSZ także liczne grono absolwentów uczelni sowieckich (nie tylko MGiMO). (…) Reasumując, poza grupą wyraźnie określoną w projekcie ustawy (tj byli oficerowie i TW), którzy automatycznie stracą pracę, przeglądowi kadr zostanie poddany cały personel resortu. Zasada jest prosta – kto dobrze pracował i pracuje nie ma powodów do obaw

– napisał w liście Dyrektor Generalny.

Informując w sejmie o stanie kadr w polskiej dyplomacji wiceszef MSZ Jan Dziedziczak zapowiedział, że osoby związane z dawnymi służbami znikną z polskiej dyplomacji.

Osoby związane z dawnymi służbami, pracujące w dawnych służbach, przed 1989 rokiem, są po prostu już niepotrzebne, są szkodliwe, nasza ustawa o służbie zagranicznej chce takie osoby wyeliminować z MSZ. Już teraz wiemy o tym, że w gronie pracowników MSZ jest ponad 100 osób, które przyznały się do jawnej, bądź tajnej współpracy z organami bezpieczeństwa PRL. Chcemy po prostu skończyć z PRL w polskiej dyplomacji

– mówił tydzień temu w sejmie wiceszef MSZ, Jan Dziedziczak.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ