Adam Maksymowicz: Surowcowy Szlak

surwce.jpg

Gospodarcze media całego świata szeroko komentowały wizytę prezydenta Chin Xi Jinpinga w krajach Azji Centralnej, którą złożył w 2013 roku.

Specjalny wykład wygłosił on 7 września na Uniwersytecie Nazarbajewa w Astanie stolicy Kazachstanu. Powołując się na starożytne tradycje, wezwał do odbudowy Jedwabnego Szlaku prowadzącego z Zachodnich Chin do Europy.

Droga do podboju Europy

Jego celem ma być: zacieśnienie kontaktów politycznych i gospodarczych, budowy połączeń drogowych (które docelowo miałyby sięgać „od Pacyfiku po Bałtyk”), znoszenia barier w handlu, zwiększenia wymiany pieniężnej (tzn. otwierania nowych linii kredytowych i filii chińskich banków), zacieśnienia kontaktów międzyludzkich.

Samo wezwanie nie byłoby może czymś tak sensacyjnym, gdyby nie fakt, że Chiny od dawna przygotowywały się do jego odbudowy. Teraz, kiedy zachęcają swoich sąsiadów do uczestnictwa w tym projekcie, jest on już dokładnie zaplanowany i z rozmachem rozbudowywany. Ogólnikowo sformułowane cele są konkretyzowane w umowach szczegółowych oraz w inwestycjach prowadzonych w samych Chinach.

Na ogół słusznie zauważa się, że nowy Jedwabny Szlak to chińska droga prowadząca do gospodarczego podboju najpierw Azji Centralnej, a potem Europy Zachodniej. To tylko jedna eksponowana na ogół strona tego samego medalu.

Druga jest taka, że Chinom potrzebny jest swobodny dostęp przede wszystkim do zdywersyfikowanych dostaw surowców energetycznych. Postulat ten dotychczas realizowany był głównie za pośrednictwem morskich dostaw skroplonego gazu, ropy naftowej i węgla. Wobec zaostrzających się sporów politycznych, ekonomicznych a nawet militarnych w rejonie Pacyfiku dostawy te stają się coraz bardziej ryzykowne.

Natomiast z pobliskich krajów zaprzyjaźnionych z Chinami, które dzięki nim rozwijają swoją gospodarkę, dostawy te w dłuższej perspektywie wydają się być pewne.

Jedwabny Szlak

To dawna droga handlowa prowadząca z Wschodnich Chin na Bliski Wschód. Była ona czynna od III w p. n. e do X wielu. Punktem wyjściowym była dawna stolica Chin Xi’an. Szlak prowadził początkowo w kierunku północnego wschodu i rozdzielał się na dwa kierunki omijające pustynię Takla Makan. Na terenie Chin kończył się on w Kaszgarze. Dalej prowadził przez kraje arabskie do Damaszku, a stąd do Aleksandrii i przez Morze Śródziemne docierał do Rzymu. Długość tej trasy wynosiła około 12 tysięcy kilometrów.

Jedwab był tylko jednym z wielu towarów, jakie transportowano tą drogą w obie strony. Szlak ten znany jest pod tą nazwą dopiero od końca XIX wieku, – pierwszy użył jej pochodzący z Górnego Śląska arystokrata baron Ferdinand von Richtchofen (Seidenstrasse). Chińczycy prowadzili karawany kupieckie tylko na terenie swojego kraju. Dalej towary były przekazywane kolejnym ekipom handlowym, które przekazując je sobie nawzajem docierały z nimi aż do Europy. Powstanie imperium Otomańskiego (Turków Osmańskich) położyło kres wymianie handlowej na dawnej drodze Jedwabnego Szlaku.

Nowy Jedwabny Szlak ma składać się z linii kolejowych, autostrad, gazociągów i ropociągów oraz lotnisk na zasadzie, że dawniej „wszystkie drogi prowadziły do Rzymu”, a teraz do Pekinu. Trzeba przyznać, że Chiny pragną sfinansować w głównej części ciągi transportowo – komunikacyjne z własnych źródeł. Dla tego celu założyli Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), którego jednym z wicedyrektorów jest Polak – Radosław Pyffel założyciel portalu Centrum Studiów Polska – Azja (CSPA).

Poważne chińskie inwestycje surowcowe w Afryce wskazują na idee Nowego Jedwabnego Szlaku zwanego też „Pasem i Drogą” (Road and Belt) dotarcia do tego kontynentu, na którym znajduje się 30 proc. wszystkich surowców świata. W wielu wypowiedziach prominentnych chińskich dyplomatów wskazuje się na cel Nowego Jedwabnego Szlaku połączenia komunikacyjnego i handlowego Eurazji z Afryką,

Dość węgla kamiennego

Obecnie chińska potęga gospodarcza potrzebuje coraz więcej strategicznych surowców energetycznych dla dalszego swojego rozwoju. Ich wydobycie na własnym terenie nie zaspokaja stale rosnących potrzeb. Konieczny jest ich import.

Dotyczy to trzech kopalin, jakimi są węgiel kamienny, ropa naftowa i gaz ziemny. Chiny posiadają dość węgla kamiennego, aby zaspokoić zapotrzebowanie swojego przemysłu. Mimo gigantycznego jego importu z Indonezji i Australii w wysokości około 200 milionów ton roczne, stanowi to zaledwie 5 procent jego krajowego wydobycia. O te 5 procent mogą zwiększyć eksploatację ze swoich własnych złóż. Mogą też zrezygnować z tego kierunku w każdej chwili, mając na zapleczu dostęp do ogromnego, odkrywkowo eksploatowanego ze złoża Tavan Tolgoi w Mongolii. Podobnie jego dostawy mogą być uruchomione z pobliskich złóż w Kazachstanie i na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Są to zasoby liczone w setkach miliardów ton.

O węgiel Chińczycy nie muszą się martwić.

Brak ropy naftowej i gazu ziemnego

Z tymi surowcami jest znacznie gorzej niż z węglem. Zaczynając od ropy naftowej, to z własnych złóż na razie Chiny pokrywają połowę swojego zapotrzebowania wynoszącego około 500 milionów ton rocznie. Wzrost konsumpcji ropy naftowej ocenia się na około 10 procent rocznie. Przy zachowaniu tej samej proporcji pomiędzy własnym wydobyciem a importem.

Podstawowymi dostawcami ropy naftowej są kraje Zatoki Perskiej, skąd ponad połowa dostarczana jest tankowcami przez rejon cieśniny Malakka. Rosja dostarcza ropę rurociągiem (ESPO) do Dacing w ilości 30 milionów ton rocznie.

Podobną ilość ropy dostarcza ropociąg z Kazachstanu. O tym, że Chiny zabezpieczają sobie dostawy ropy naftowej na przyszłość świadczy ilość umów podpisanych podczas wspomnianej na wstępie wizyty Xi Jinpinga w państwach Azji Centralnej (Kazachstan – 40 umów na 30 mld USD, Turkmenistan – 14 porozumień bez podania kwoty, Kirgistan – 3 mld USD na sektor paliwowy), która mówi sama za siebie. To właśnie jest kierunek dawnego Jedwabnego Szlaku, o którym wspominał chiński prezydent i sekretarz partii. Podobne proporcje dotyczą gazu ziemnego. W 2009 r. uruchomiono gazociąg Azja Centralna-Chiny, którym do Państwa Środka docierają miliardy metrów sześciennych surowca. Liczącą 1830 km nitką, która przebiega przez Uzbekistan i Kazachstan można rocznie przesyłać nawet 55 mld m3 surowca. China National Petroleum Company i Turkmengaz chcą wspólnie zwiększyć import gazu do 65 mld m3 rocznie począwszy od 2020 r.

Gazprom podpisał umowę ramową o dostawach gazu ziemnego w ilości do 38 mld m3 rocznie od 2018 roku przez planowany gazociąg Siła Syberii. Jego realizacja opóźnia się przez trudną sytuację gospodarczą w Rosji, sankcje i niskie ceny ropy naftowej. Chiny zakupują tez gaz skroplony (LNG), który dostarczany jest drogą morską do ich gazoportów.

Najpewniejsze dostawy ropy naftowej i gazu ziemnego są rurociągami. To strategiczny chiński kierunek zapewnienia sobie dostaw również z Iranu i Iraku.

USA kontra Chiny

Rozpoczęta realizacja chińskich zamierzeń utworzenia Nowego Jedwabnego Szlaku powoduje, że USA z mocarstwa globalnego zostanie przesunięta na szczebel regionalny. Jest czymś oczywistym, że Stany Zjednoczone tego nie akceptują. Pokojowa „agresja” chińskiej gospodarki powoduje, że proces ten staje się czymś nieuchronnym. Zatrzymać go może tylko chińsko-amerykańska wojna.

Przewaga technologiczna USA powoduje, że wojny tej nikt nie wygra, a wszyscy będą na niej stratni. Jedni i drudzy doskonale zadają sobie z tego sprawę, dlatego wszelkie zadrażnienia we wzajemnych relacjach militarnych na ogół są na razie wzajemnie tolerowane. Historia pokazuje, że hegemon (USA) nigdy dotąd nie oddawał swego panowania bez walki. Być może tym razem będzie inaczej.

Polska na Nowym Jedwabnym Szlaku

Nie jesteśmy dla Chin interesującym partnerem gospodarczym. Pod tym względem znajdujemy się na końcowym miejscu w tabeli ich partnerów (partnerstwo strategiczne) wraz z takimi państwami jak Kazachstan, Meksyk, Nigeria. Jesteśmy za to na pierwszym miejscu wśród 16 państw Europy Środkowej objętych chińską inicjatywą „Jeden pas i jedna droga”.

To nasza premia tym razem za centralne położenie kraju, przez który muszą najkrótszą drogą przejść połączenia z Chin przez Rosję do Berlina i Londynu. Wydaje się, że w tej właśnie sprawie w połowie czerwca minionego roku Xi Jinping przybył do Warszawy. Przypomina to sytuację z 1939 roku. Polska między Rosją, a Niemcami. Teraz między USA a Chinami.

Ze Stanami Zjednoczonymi wiąże nas tradycyjna sympatia i sojusz wojskowy z NATO. Z Chinami niewątpliwie atrakcyjne interesy gospodarcze.

Od naszych polityków zależeć będzie, czy uda im się zachować więzy przyjaźni z USA i gospodarczo zyskać na oferowanych nam chińskich kontraktach.

autor: Adam Maksynowicz

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ