Jerzy Jachowicz: Gorący spór o Tuska w Brukseli – straty i zyski –

fot: youtube

– Wielkie zwycięstwo! – krzyczą jedni. – Na Polskę sprowadzono katastrofę – dodają po chwili. – Należy szybko obalić ten rząd. Polska staje się maruderem Europy. Większość krajów odjeżdża z szybkością Pendolino. Polska jedzie ciuchcią – to najczęstsze hasła, jakie pojawiły się po wyborze Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej.

Większość mediów polskich i niemieckich podkreślała, że Tusk został wybrany głosami 27 państw, przy jednym głosie sprzeciwu – polskiego rządu.

Euforyczne wiecowanie

Największe święto urządzono jeszcze w czwartek wieczorem na Wybrzeżu. Platforma i KOD gdański wymachiwali unijnymi flagami na cześć zwycięstwa Tuska. Uznali, że jest to dobry pretekst do kolejnego szturmu na rządzący obóz.

Na czele gdańskiej „rewolty” stanął prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Zebrany tłum odśpiewał hymn polski na cześć Donalda Tuska, a z kilkudziesięciu dzwonów zainstalowanych na wieży ratusza miasta zabrzmiała „Oda do radości” – hymn Unii Europejskiej.

Prezydent Gdańska odczytał list skierowany przez Tuska do uczestników manifestacji. Nowo wybrany przewodniczący Rady Europejskiej dziękował mieszkańcom Gdańska i Pomorza za słowa poparcia i solidarności, jakie otrzymał w ostatnich dniach przed wyborem. Nie zabrakło w tym liście przejrzystych antypisowskich motywów politycznych. „Dzisiaj jednak musimy dołożyć starań, by nikt (czytaj: PiS – interpretacja JJ) nie zniweczył naszego głębokiego przekonania, że tylko Polska zakorzeniona w Europie jest Polską, o którą walczyły pokolenia Polaków” – pisał.

Groźby pojawiły się w przemówieniu szefa klubu PO, Sławomira Neumanna: „Rząd PiS posunął się do haniebnych czynów i słów, kiedy ustami Jarosława Kaczyńskiego obwieścił, że Donald Tusk nie ma prawa nosić polskiej flagi. Żaden mały czy duży łotr nie ma prawa mówić Polakom, kto może być Polakiem” – mówił szef klubu PO.

Najsurowiej zabrzmiały słowa Neumanna, którego zdaniem brak poparcia dla Donalda Tuska „zakrawa na zdradę stanu”.

Na gdańskim wiecu padła też po raz pierwszy zapowiedź złożenia w Sejmie wniosku o odwołanie rządu PiS oraz przeprowadzenia na początku maja (6-go) w Warszawie wielkiej demonstracji przeciw „rujnowaniu Polski przez rząd”.

Przewartościowania słów

Euforyczne zachwyty nad wygraną Tuska mieszały się z opiniami opozycji o klęsce Polski w Unii Europejskiej. Twierdzono, że Polskę czeka okropny los w wyniku izolacji politycznej. Kiedy za dwa lata dojdzie do rozdziału pieniędzy unijnych na wsparcie najbardziej potrzebujących państw wspólnoty, Polska w ogóle może nie być brana pod uwagę. To wynik szaleńczej postawy polskiego rządu, przeciwstawiającego się pozostałym krajom. Polskę opuścili nawet najbliżsi sojusznicy z Grupy Wyszehradzkiej, w tym braterskie Węgry.

Niektórzy komentatorzy porównywali obecną sytuację Polski do katastrofy, mającej miejsce w 1939 roku, kiedy Polska zdana została na własne siły wobec wojennej nawałnicy niemieckiej. To oczywiście całkowicie nieuprawnione porównanie, ale powtarzające się w propagandzie antypisowkiej.

Podobnie fałszywe opinie głosiła opozycja twierdząc, że brak zgody polskiego rządu na kandydaturę Donalda Tuska jest równoznaczne z dążeniem do wystąpienia Polski z UE. Politycy opozycji mówią wprost: – Niech rząd powie jasno, że chce wyprowadzić Polskę z Unii. Wedy zobaczymy, jaki będzie wynik głosowania.

Mimo że Jarosław Kaczyński wielokrotnie podkreślał, że pozostanie w Unii jest jednym z najważniejszych kierunków polityki polskiego rządu, opozycja kłamliwie oskarża PiS o zamiar wyprowadzenia Polski z Unii. Dowodem tego, zdaniem opozycji był polski sprzeciw wyboru Tuska.

Współpraca koniecznościąZachwytów w związku z wyborem Tuska nie podzielają w pełni media zachodnie. Czołowa gazeta niemiecka „Frankfurter Allgemeine Zeitung” postawiła tezę, że Donald Tusk odniósł zwycięstwo dzięki atakowi na niego ze strony polskiego rządu. Gdyby Polska nie zabiegała o jego odrzucenie, najprawdopodobniej przepadłby w wyborach. Po prostu rząd polski osiągnął skutek odwrotny od zamierzonego.

Wcześniej Tusk był cały czas traktowany jako człowiek, który miał niewielkie szanse na zachowanie stanowiska. Nie tylko Angela Merkel, ale inni szefowie rządów wytykali Tuskowi słabe przygotowanie unijnych szczytów. Źle również przyjęto jego jedyny publiczny krok polityczny – list, w którym przestrzegał Europę przed zagrożeniami płynącymi po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Również „Die Welt” zauważył, że wybór Donalda Tuska może zaszkodzić UE w relacjach z Polską, ale przede wszystkim Niemcom. Obydwa nasze kraje potrzebują siebie wzajemnie w relacjach gospodarczych, a nacisk Angeli Merkel na wybór Tuska niewątpliwie położy się cieniem na tych związkach. Komentator „Die Welt” pyta, czy warto było tak mocno napierać na wybór Tuska?

Faktu, że to Niemcy naciskały na pozostałe państwa, nie dało się ukryć. Nawet ambasador węgierska w Polsce Orsolya Zsuzsanna Kovács w jednym z programów telewizji publicznej ujawniła, że odstąpienie Orbana od poparcia polskiej kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego nastąpiło pod wpływem mocnego nacisku Angeli Merkel. To między innymi tajemnica „zdrady” Grupy Wyszehradzkiej.

Jest rzeczą oczywistą, że bez względu na stosunek rządu polskiego do Donalda Tuska, współpraca z nim będzie koniecznością. Zdaje sobie z tego sprawę prezydent Andrzej Duda. Zaraz po wyborze przekazał list gratulacyjny na ręce Tuska. Andrzej Duda uznał najwyraźniej, że kiedy opadną obecne emocje, współpraca między przewodniczącym Tuskiem a prezydentem Dudą będzie korzystna dla obydwu stron. To jednocześnie pokazuje fałsz w opiniach opozycji o zamiarach PiS-u, rzekomo dążącego do opuszczenia przez Polskę UE. Kilka dni po czwartkowym wyborze kilkakrotnie przy różnych okazjach mówił o tym lider PiS Jarosław Kaczyński.

Dobro na przyszłość

Po wyborze Donalda Tuska pozostaje kilka niewiadomych, które dopiero przyszłość określi nieco jaśniej. Po pierwsze, czy próba wysunięcia nowego kandydata na miejsce Tuska przyniesie pozytywne rezultaty? Choć sama operacja z Jackiem Saryusz-Wolskim była przygotowana zbyt późno – to jeden powodów jej nieskuteczności – to jednak zwróciła uwagę na Polskę jako kraj, idący samodzielną drogą i nie ulegający presji. Państwo, które kieruje się pryncypiami nawet kosztem pewnych strat.

Raczej jest pewne, że dzisiejsza przegrana Polski ośmieli w przyszłości inne kraje do sprzeciwu wobec innych posunięć Unii. Choćby sprawę przyszłego rozdziału emigrantów wedle z góry ustalonych liczb.

Trzeba mieć nadzieję, że postawa Polski pokazuje, że można ignorować hasło odchodzącego prezydenta Francji Hollande’a, który powiedział „wy macie zasady, a my mamy fundusze strukturalne”. Są też inne elementy, które mogą przynieść coś dobrego na przyszłość. Polska pod rządami PiS pokazała, że jesteśmy gotowi do dobrych kompromisów, ale jak postąpiono w sprawie Tuska – nie za wszelką cenę.

Trudno w tej chwili przesądzić, czy największej straty nie poniósł sam Jacek Saryusz-Wolski. Większość polityków, z którymi rozmawiałem, m.in. prof. Krzysztof Szczerski, minister z Pałacu Prezydenckiego, czy europoseł prof. Ryszard Legutko, przewidują, że obecny kandydat rządu, wyrzucony z Platformy za karę spiskowania z PiS, zostanie pożytecznie „wykorzystany” przez obecny obóz rządzący.

Byłoby bowiem zbyt poważną stratą zmarnowanie jego talentów, doświadczenia i możliwości politycznych. Szczególnie, kiedy nasze obecne relacje z UE to wielka niewiadoma.

autor: Jerzy Jachowicz

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ