Michał Karnowski o mediach RASP: „Stały się politycznymi maszynami do zabijania. List Dekana jest złapaniem za rękę”

Jestem zdziwiony rozmachem, bo pisałem o oczywistościach. To podstawy kodeksu dziennikarskiego czy biznesu

— powiedział w programie „Minęła dwudziesta” (TVP Info) Jan Karwelis, były pracownik koncernu Ringier Axel Springer.

Następnie głos zabrał Michał Karnowski.

Sprawa jest poważna. (…) Wczoraj zostałem zaczepiony przez Bartosza Węglarczyka. Jest prawdą, że wielu ludzi pracowało w Axel Springer, w tym ja, bo zagraniczny kapitał wówczas pluralizował. Odpowiadałem ludziom „GW”, którzy w 2006 roku, gdy „Dziennik” był raczej konserwatywny, a został zaatakowany przez red. Stasińskiego jako „Der Dziennik”. Użyto argumentu narodowościowego. Ja, prof. Śpiewak czy prof. Legutko troszeczkę ironicznie na to odpowiadaliśmy, że „Gazeta Wyborcza” używa retoryki narodowościowej, ale od tamtego czasu coś się zmieniło. Dziś RASP pełni w Polsce inną rolę. W pewnych obszarach mają dominującą pozycję – to zmienia oczekiwania wobec tych mediów. A po drugie – stały się politycznymi maszynami do zabijania. List Dekana jest złapaniem za rękę – z zewnątrz, jeśli chodzi o kierunki polityki państwa, są podsyłane instrukcje. (…) Nie mamy do czynienia ze wspólnotą, łączącymi wartościami, ale podesłaną z zewnątrz instrukcją, jak opisywać sytuację i jak budować myślenie w Polsce. To sytuacja nie do zaakceptowania!

— mówił publicysta „wSieci”.

Przekroczono granicę, za którą kończy się niepodległość informacyjna w państwie. (..) Teraz złapaliśmy za rękę

— zaznaczył Karnowski.

Jerzy Karwelis zwrócił uwagę na zamiany, jakie zaszły w koncernie Axel Springer na przestrzeni lat.

To nie jest Axel , w którym pracowałem. Panowały inne standardy

— przyznał były dyrektor wydawniczy koncernu.

W nieco innym tonie wypowiadał się Jarosław Włodarczyk

Też się zgadzam, że niektóre sformułowania są za daleko idące. To kwestia rozumienia UE, pozostawania w UE, choć nie słyszałem od polityka PiS-u, że chciałby wyprowadzać Polskę z UE. (…) Nie słyszałem jednak, żeby ktoś wykonał polecenie z tego listu. Lis od dawna ma takie poglądy i nie znaczy to, że wykonał jakieś zadanie z Berlina. Nie mamy na to dowodów

— mówił prezes Press Club Polska.

Ta decyzja powinna zapaść w Polsce. (…) Powinna powstać tutaj, z najlepszą wolą. (…) A tymczasem przychodzi impuls z zewnątrz, który mówi: macie tutaj pisać tak

— zauważył z kolei Michał Karnowski.

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ