Bielawscy obrońcy Karola Marksa. Spór o nazwę ulicy. Ignorancja, przekora czy wygodnictwo?


Karol Marks nie zdążył nawet jeszcze spaść z tabliczek z nazwami ulicy, a już powrócił na sztandary. Stało się tak w Bielawie, gdzie w związku z wymogami ustawy dekomunizacyjnej, lokalna władza zaproponowała między innymi zmianę nazwy… ul. Karola Marksa.

Jak taki „uliczny” patron przetrwał w Bielawie aż do dzisiaj, już samo w sobie wydaje się być jedną z nieodkrytych tajemnic Gór Sowich. Ustawa dekomunizacyjna zdała się więc znakomitą okazją, żeby niezbyt długą ulicę w Bielawie nareszcie od Karola Marksa uwolnić. Zespół złożony z Honorowych Obywateli Bielawy zaproponował nowego patrona dla ulicy, którym miałby zostać król Władysław Jagiełło. I cóż? Okazało się, że zwycięzca spod Grunwaldu jest dla 112 osób związanych z „naszą ulicą” meldunkiem, zamieszkaniem lub prowadzoną tam działalnością, patronem mniej atrakcyjnym, niż nieszczęsny twórca teoretycznych fundamentów pod ideologię, która po jego śmierci na całym świcie kosztowała życie od 94 do 150 milionów ludzi.

Z zestawienia pt. „Wyniki konsultacji społecznych dotyczących dekomunizacji ulic w Bielawie” dowiadujemy się, że przy ul. Karola Marksa zameldowane są 672 osoby. 103 mieszkańców oraz – co szczególnie „zabawne” w kontekście poglądów Marksa na prywatną własność i prywatną działalność – 9 właścicieli firm działających przy ul. Marksa, zaprotestowało przeciw projektowi zmiany nazwy bielawskiej ulicy. Czy to efekt braku wiedzy, czy skutek szkodliwej agitacji, czy też zwykłe wygodnictwo („bo to panie, dokumenty zmieniać trzeba będzie, itd., itp…”) trudno orzec. Wiadomo natomiast, że tematem zainteresował się natychmiast internetowy organ o znajomo brzmiącej nazwie „Trybuna.eu”, gdzie znaleźć można „apel do czytelniczek i czytelników o wsparcie akcji w obronie ulicy Karola Marksa”.

Cóż, my apelujemy za to o opamiętanie, szczyptę rozsądku, wyrzucenie czerwonych okularów do kosza oraz o zgodę na to, by Karol Marks, który przez tyle lat straszył ze sztandarów swoim i swojego krwawego towarzystwa wizerunkami, zamiast patronem dla ulicy, stał się przestrogą i przypomnieniem, że „dobrymi chęciami”…

Ostateczną decyzję w sprawie starych i nowych nazw niektórych bielawskich ulic podejmie Rada Miejska Bielawy… A mnie tylko żal, że Michał Łata, mieszkający przez ponad 40 lat w Bielawie (aż do śmierci), bohater września 1939 roku, pierwszy ranny polski żołnierz z Westerplatte, nadal nie znalazł w tym mieście takich przyjaciół, którzy doprowadziliby do uhonorowania go na przykład nazwą jednej z bielawskich ulic… Karol Marks, jak widać „przyjaciół” w Bielawie się doczekał…

autor: Jarosław Kresa

Foto: pixabay/wikipedia/zPrawa

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ