Wrocławski Kościół Jedenastu Tysięcy Dziewic w XIX wieku

foto: wikipedia

Na przełomie XVIII i XIX wieku zamieszkany przez uboższą ludność Wrocławia zachodni Ołbin pozbawiony był własnej świątyni, zniszczonej w wyniku wojen śląskich. W tym czasie na stolicę Śląska miało spaść kolejne nieszczęście. W 1807 roku u bram miasta stanęły wojska napoleońskie, dokonując kolejnego ostrzału i wywołując strach wśród mieszkańców. Zwycięzcy zarządzili wyburzenie murów miejskich oraz ich umocnień. Wydarzenia te okazały się jednak doskonałym impulsem do dalszego rozwoju Wrocławia. Od tej pory przedmieścia ulegały gwałtownej rozbudowie, a w mieście pojawiło się wiele instytucji użyteczności publicznej.

Władze miejskie podjęły również decyzję o budowie nowego kościoła, zatrudniając architekta Karola Ferdynanda Langhansa. Ten syn znanego artysty niemieckiego miał już na swoim koncie projekt Niemieckiego Teatru Narodowego w Berlinie, we Wrocławiu natomiast pracował jako samodzielny architekt, pozostając pod wpływem renesansu włoskiego. Nowa murowana świątynia stanęła w w 1822 roku. Na współczesnej litografii odszukujemy znaną nam sylwetkę kościoła św. Urszuli w sąsiedztwie niewielkiego potoku płynącego od strony północno-zachodniej, przeciętego drewnianym mostem rozciągniętym pośród zieleni ołbińskich ogrodów. Architektura świątyni nawiązywała do najlepszych wzorców modnego wówczas klasycyzmu włoskiego. Zaokrąglona bryła kościoła przypominać miała nakrycie namiotu. Architekt odwołał się w ten sposób do biblijnego archetypu starożytnego Przybytku, w którym Izraelici przechowywali Arkę Przymierza.

Wędrując przenosili ją z miejsca na miejsce i umieszczali każdorazowo w Namiocie Spotkania. Nowy kościół parafialny na Ołbinie uzyskał również przepiękną fasadę, na której umieszczono późnogotyckie płaskorzeźby, zdjęte ze zburzonej w 1817 roku Bramy Mikołajskiej. W średniowieczu prowadziła ona z Rynku na Przedmieście Mikołajskie i pełniła funkcje obronne oraz reprezentacyjne. Tędy wjeżdżali do miasta najznamienitsi goście: król Karol IV Luksemburg, Władysław Jagiellończyk, cesarz Rudolf II Habsburg. Wjazd odbywał się przy wielkim splendorze: przy dźwięku trąbek, w obecności zebranych rajców, którzy przyłączali się do uroczystej parady. Dlatego też oprócz umocnień w postaci wież i bastei Brama Mikołajska, jako symbol bogactwa miasta, posiadała piękne zdobnictwo wykonane pod koniec XV wieku. Od strony zewnętrznej, gdy goście spoglądali na elewację budowli, podziwiali gotyckie wątki tzw. Grupy Krzyża oraz dwa kartusze herbowe: jeden z lwem nawiązującym do symboliki Królestwa Czeskiego i drugi z orłem interpretowanym przez historyków sztuki jako herb Jagiellonów. Od strony wewnętrznej brama posiadała miejskie kartusze herbowe z przedstawieniem popiersia św. Jana Ewangelisty oraz śląskiego orła z przepaską. Obecnie można je oglądać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Płaskorzeźby gotyckie na fasadzie kościoła zostały odrestaurowane i zabezpieczone w 2004 roku, co umożliwiło odsłonięcie pierwotnego piękna tych dzieł. Umieszczenie ich w XIX wieku nad wejściem do świątyni miało służyć pewnemu oddzieleniu sfery sacrum i profanum, uświadamiać wchodzącym, że przestępują granicę przestrzeni uświęconej. Taką samą rolę zabytki te pełniły w średniowieczu, kiedy ukazywano miasto jako „niebiańską Jerozolimę”, a mieszkańcy mogli się czuć bezpieczni pod rządami sprawiedliwego króla Władysława Jagiellończyka. Dzisiaj płaskorzeźby stanowią doskonałe uzupełnienie architektury świątyni, kierują wzrok wchodzących ku górze, skłaniając w tym samym kierunku ich serca. Wątki pasyjne dzieła współcześnie zatraciły symbolikę triumfu władzy świeckiej wkraczającej w bramy miasta, zyskały za to głębię wymowy religijnej: wywyższony na Krzyżu Chrystus-Król zaprasza do udziału w misterium Jego Męki i Zmartwychwstania.

czytaj:  Burzenie i budowanie, czyli nowożytne odsłony wrocławskiego kościoła Jedenastu Tysięcy Dziewic

autor: Anna Sutowicz

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Bardzo cenny artykuł! I ciekawy temat. Ołbin kiedyś był ośrodkiem władztwa Piotra Włostowica. Liczę na ciąg dalszy takich opowieści.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ