Pismo Lisa odkrywa książkę sprzed 1,5 roku: „Dla rozmówców to był szok, że Dudowie modlili się wraz dziećmi”

lis 2.jpg

Pismo Lisa odkrywa książkę sprzed 1,5 roku: „Dla rozmówców to był szok, że Dudowie modlili się wraz dziećmi”

Oto okładkowym tematem pisma Tomasza Lisa stała się książka wydana… 1,5 roku temu (!), której fragmenty publikowaliśmy na łamach „wSieci” w listopadzie 2015 roku (!). Chodzi o rozmowę z rodzicami prezydenta Andrzeja Dudy przeprowadzoną przez red. Milenę Kindziuk.

Renata Grochal – dziennikarka wyrzucona z „Gazety Wyborczej”, odnalazła swoje miejsce w „Newsweeku” – z wypiekami na twarzy odkrywa zatem kolejne sensacje. Rodzice prezydenta modlili się z dziećmi, budzili je na roraty, a nawet domagali się regularnej spowiedzi.

Cóż za obłęd!

Dla części moich rozmówców to był szok, gdy Dudowie opowiedzieli Milenie Kindziuk w wywiadzie rzece pt. „Rodzice prezydenta” o tym, jak w tym mieszkaniu przez lata modlili się wraz z trójką dzieci. Cała piątka klękała i zaczynała odmawiać „Ojcze nasz”

— czytamy w tekście pani Renaty ochrzczonej już przez internautów jako „Rorata”…

A my zastanawialiśmy się, cóż jest szokującego dla pani Grochal i jej rozmówców w tym, że rodzina modli się wspólnie, albo że ojciec pana prezydenta dbał, by ten przynosił ze szkoły piątki z języka polskiego i religii.

W końcu nasza ciekawość została zaspokojona. Nie chodzi wszak o żadną religijność pana prezydenta, ale o – a jakże – Jarosława Kaczyńskiego. I wszystko jasne.

Część moich rozmówców, znających rodzinę Dudów, uważa, że Andrzej był zdominowany przez patriarchalnego ojca i to dlatego dziś nie potrafi przeciwstawić się Jarosławowi Kaczyńskiemu

— pisze pani Rorata.

Dostaje się też matce pana prezydenta.

Mama Andrzeja jest mu bardzo oddana, ale politycznie jest naiwna jak dziecko.(…) To taka ciocia Klocia, zawsze wszystkim pomaga

— czytamy w relacjach „rozmówców” pani Roraty.

Na koniec podsumowanie:

Ksiądz Kras (kapelan w Kancelarii) codziennie odprawia mszę dla pracowników Kancelarii Prezydenta. Andrzej Duda nie zawsze może w niej uczestniczyć, ale niedzielnej mszy nie opuszcza nigdy

— pisze niestrudzona dziennikarka.

To jednak, mimo całego kabaretego wymiaru sytuacji, nowy etap rzeczywistości.„Newsweek” schodzi na poziom Urbana, „Faktów i mitów”. Ale może to i lepiej. Maski i złudzenia dawno powinny opaść.

PS. To zresztą kolejny dowód na specyficzną politykę redakcyjną mediów od Axel Springera… Po więcej zapraszamy do nowego numeru „wSieci”!

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ