Prof. Krasnodębski: Tam, gdzie w grę wchodzą interesy Niemiec, Berlin traci chęć do dialogu i kompromisu. „Przykładem jest Nord Stream 2”

fot: youtube

To nierówna walka, bo po jednej stronie mamy zwarte niemieckie społęczeństwo, odpowiednio pobudzone negatywnym przekazem, a z drugiej pdozielone polskie, ze środowiskami, które bezwgzlędnie atakują rząd PiS

— powiedział prof. Zdzisław Krasnodębski w rozmowie z „Wprost”.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości mówi w wywiadzie o relacjach polsko-niemieckich i nastawieniu opinii publicznej naszego zachodniego sąsiada do Polski.

Antypolonizm jest głęboko zakorzeniony w Niemczech. To niechęć do tradycyjnego wzoru polskości – do naszego katolicyzmu, etosu heroiczno-romantycznego, patriotyzmu. Wszystko to jest ciągle jeszcze kanonem polskości, niezależnie od tego, kto akurat w Polsce rządzi, i mimo prób jego dekonstrukcji. Nie zawsze atak na ten kanon jest bezpośredni, bo przykładowo prezydent Bronisław Komorowski też nawiązywał do tych wartości, uczestniczył w ceremoniach religijnych i patriotycznych, a w Niemczech nigdy go nie pokazywano w takim kontekście. Za to prezydenta Andrzeja Dudę nieustannie pokazuje się w takich sytuacjach

— czytamy.

W ocenie prof. Krasnodębskiego retoryczne chwyty stosowane przez część polityków i publicystów w Niemczech są kompletnie oderwane od rzeczywistości.

Żadna partia konserwatywno-narodowa nie może liczyć na sympatię w Niemczech. Gdyby rząd PiS zastąpił np. rząd Nowoczesnej, to natychmiast nasze miasta by wypiękniały, kultura by rozkwitła, media stałyby się wolne, choć wiadomo, że w Polsce obowiązuje kultura łupów politycnzych i czystki personalne będą towarzyszyły zmianie włądzy. Nawet pogoda się poprawi. Ale skoro rządzi PiS, to Polska się putinizuje. Choć to przecież były kanclerz Niemiec z SPD chodził do sauny z Putinem, a teraz pracuje dla Gazpromu. Ale Schulz putinizację dostrzega w Polsce

— przekonuje europoseł PiS>

Niemcy i my mamy w niektóych sprawach rozbieżne interesy, np. jeżeli chodzi o politykę energetyczną czy przyszłość UE. I w takich przypadkach tradycyjna niechęć do Polski się przydaje. Łatwiej jest powiedzieć, że w Polsce tłamszona jest opozycja, niż dyskutować o wadach i zaletach Europy dwóch prędkości

— dodaje Krasnodębski.

W wywiadzie wskazuje również na charakterystyczny styl prowadzenia polityki przez Berlin.

Nasz partner, który reklamuje się jako bardzo proeuropejski, tam, gdzie w grę wchodzą interesy Niemiec, traci chęć do dialogu i kompromisi. Przykładem jest Nord Stream 2. W PE nawet niemieccy koledzy przyznają, że to zły projekt, ale rząd niemiecki twardo upiera się przy swoim

— czytamy.

wpolityce.pl „Wprost”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ