Haniebne zachowanie Rosjan przy sekcji zwłok śp. Marii Kaczyńskiej

fot. youtube.com

Nieustannie wychodzą na światło dzienne nowe fakty świadczące o skandalicznym zachowaniu rosyjskich śledczych w 2010 r. Ostatnio obiegła nas wiadomość np. o umieszczeniu w trumnie jednej z ofiar trzech dłoni. Teraz, jak relacjonuje „Super Express”, świadek opowiada o barbarzyńskim potraktowaniu ciała Pierwszej Damy, a analiza rosyjskiej dokumentacji poświadcza o rażących błędach i zaniechaniach przy sekcjach w Moskwie.

Dymitr Książek, który w kwietniu 2010 r. jako lekarz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego towarzyszył w Moskwie rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej, był świadkiem skandalicznego zachowania Rosjan przy badaniach ciał.

Lekarz odważył się pierwszy raz przełamać milczenie trzy lata po katastrofie. Opowiadał wtedy o panującym po stronie rosyjskiej bałaganie i oburzającym braku szacunku.

W trumny wsadzano czarne worki. I teraz już nie można uwierzyć, że do tych metalowych trumien wkładano właściwe ciała. Nikt tego nie sprawdzał. Na kanapie wśród tych worków siedziało trzech typków. Coś pili, jedli kanapki z kiełbasą, a potem wstawali i pakowali do trumien. (…) Nikt ich nie pilnował

— mówił w 2013 r. tygodnikowi „Wprost”, za co wkrótce… stracił pracę w LPR.

Dziś, Książek w rozmowie z „Super Expressem” opowiedział, jak rosyjscy śledczy w iście barbarzyński sposób potraktowali zwłoki Marii Kaczyńskiej.

Najbardziej mnie uderzył i zabolał sposób, w jaki Rosjanin brutalnie pociągnął do góry nos Marii Kaczyńskiej. Chciał w ten sposób chyba uformować jej twarz, bo była bardzo zniekształcona

— relacjonuje Książek.

Czułem wtedy wielką złość, że znieważają naszą prezydentową, że tak ją ten Rosjanin traktuje. To było dla mnie barbarzyńskie zachowanie, jak jakiegoś myśliwego. Nikt na to nie zareagował, bo wszystko tak szybko się działo

— opowiedział lekarz.

Poczucie wzburzenia potęgują wyniki analizy rosyjskiej dokumentacji medycznej, przeprowadzonej przez specjalistów z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. SE”, który dotarł do tej analizy, podaje że w przypadku 48 ofiar w błędny sposób rozpoznano obrażenia, a także opisywano narządy, których zmarli nie mieli już wcześniej przed katastrofą.

Również w przypadku 35 osób zaniechano niektórych czynności sekcyjnych, a w przypadku sześciu osób podano sprzeczny opis ciał lub poszczególnych narządów na kolejnych etapach badania. Dochodzą także takie absurdy, jak nieprawdziwe opisy czasowe czynności śledczych, z których wynika, że sekcję przeprowadzono wcześniej niż oględziny zwłok.

Podsumowując, błędy ustalono w przypadku… 90 proc. ofiar katastrofy prezydenckiego tupolewa.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ