Obniżka opłat w TFI

pieniadze-banknoty-kasa-pozyczka-dlug-komornik_25264087.jpg

Komisja Nadzoru Finansowego wreszcie zajęła się horrendalnymi opłatami pobieranymi przez fundusze inwestycyjne. Reakcja branży taka sama jak zwykle. „TFI będą bankrutować” – straszy szef Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami

Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała zalecenia, dotyczące implementacji dyrektywy MIFID II (której celem jest m.in. ochrona klientów instytucji finansowych) w funduszach inwestycyjnych. Dokładnie chodzi o zasady wynagradzania dystrybutorów jednostek funduszy. Wśród zaleceń znalazł się punkt, wyczekiwany przez klientów funduszy od dawna. Komisja mianowicie zaleca obniżkę tzw. opłaty dystrybucyjnej – a więc przeznaczanej na wynagrodzenia dla sprzedawcy jednostek – do 2 proc.

tytuł

Reakcja branży była taka sama jak zwykle. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, w swoim stanowisku zaczął straszyć „dramatycznymi następstwami”.

Rozwiązanie proponowane przez urząd KNF przewidujące administracyjne ograniczenie poziomu opłat za zarządzanie będzie wiązało się z wieloma negatywnymi, czasami dramatycznymi skutkami – czytamy w stanowisku prof. Dyla.

Prezes IZFiA uciekł się do standardowej metody branży finansowej – straszenia, że obniżenie opłat oznacza bankructwa w branży.

Administracyjne ograniczenie nie uzasadnione żadnymi względami ekonomicznymi doprowadzi do upadłości części TFI, a w konsekwencji w znacznym stopniu ograniczy paletę produktów oferowanych klientom. Jednocześnie może to wpływać na płynność na naszym rynku kapitałowym, który wciąż powoli podnosi się z fazy stagnacji – mówi prof. Dyl w stanowisku opublikowanym na stronie IZFiA (pisownia oryginalna).

Choć problem nadmiernie wysokich opłat, pobieranych przez TFI, podnoszony jest od lat, to fundusze inwestycyjne nie zmieniły tej polityki. I to mimo faktu, że nie osiągają oszałamiających wyników. Na przykład, jak wynika z raportu firmy Analizy Online, w 2015 r. tylko co drugi fundusz przyniósł zyski. Rok 2016 zakończył się lepszymi wynikami ze względy na hossę rozpoczętą po wyborach w USA.

Co ciekawe, prezes IZFiA ostrzega, że obniżka opłat w polskich TFI doprowadzi do sytuacji, gdy w ich miejsce wejdą fundusze zagraniczne.

Proponowane rozwiązania odbieram jako negatywne, faworyzujące rynek zagraniczny, który nie posiada takich ograniczeń; co więcej niemożliwe jest ich wprowadzenie dla podmiotów zagranicznych sprzedających w Polsce swoje produkty – twierdzi Marcin Dyl.

Ale nikt w Europie nie wpadł na pomysł, aby pobierać tak wysokie opłaty od funduszy inwestycyjnych. Agencja Mornigstar, oceniająca fundusze, wyliczyła w ubiegłym roku, że te koszty w Polsce są najwyższe na Starym Kontynencie – i na dodatek wzrosły w stosunku do ubiegłego roku. Z wyliczeń Analiz Online wynikało, że w ubiegłym roku średnia opłata na polskim rynku to 3,5 proc., podczas gdy średnia europejska to zaledwie 1,3 proc. Nawet we Włoszech, gdzie ceny usług finansowych są bardzo wysokie, było taniej – 2,1 proc.

Przykładem mogą być fundusze gotówkowe, będące faktycznie alternatywą dla depozytów. W Europie kosztowały one 0,15 proc., podczas gdy w Polsce aż 1 proc.

źródło: wgospodarce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ