Czy PiS po raz drugi stanie się ewenementem w dziejach powojennego świata zachodniego?

beata i jarosław.jpg

W ostatnim czasie dochodzą do nas głosy o sukcesach polskiej gospodarki w rządami PiS-u. Spółki Skarbu Państwa zwiększyły swoją wartość o 44 mld zł. Agencja ratingowa Moody’s podwyższyła szacunek PKB Polski na 2017 r. do 3,2 proc. Bezrobocie jest najniższe od 25 lat itd… itd…

Z drugiej strony w tym samym czasie cztery kolejne badania opinii publicznej pokazały wyraźny spadek poparcia dla PiS-u i wzrost notowań opozycyjnej Platformy. Oczywiście, może być tak, że sondaże są niewiarygodne, a tąpnięcie preferencji wyborczych jest tylko chwilowe. Warto jednak przypomnieć sobie sytuację sprzed niewielu w sumie lat.

Swego czasu w „Dzienniku Gazecie Prawnej” (27-29.11.2009) ukazał się tekst Marcina Króla, w którym pisał on:

Historia powojennego świata zachodniego pokazuje dobitnie, że nigdy żaden rząd ani prezydent nie przegrał w okresie materialnego – i szerzej – cywilizacyjnego dobrobytu (jedynym wyjątkiem jest rząd PiS).

Okazuje się, że za rządów PiS-u w latach 2005-2007 niemal wszystkie wskaźniki makroekonomiczne wykazywały tendencję pozytywną: dochód narodowy PKB rósł najszybciej od dekady, bezrobocie spadało, rosły inwestycje. Korzystne były też nastroje społeczne: rosło poczucie bezpieczeństwa, malały wskaźniki korupcji, a poziom optymizmu społeczeństwa był najwyższy od 1989 roku. W okresie tym zmniejszyły się również obciążenia podatkowe obywateli i pojawiły ulgi na dzieci. Złotówka była silna jak nigdy (cena dolara wynosiła nawet ok. 2 zł, a euro – ok. 3 zł.).

Mimo to PiS przegrał wybory, co – jak zauważył Marcin Król – było ewenementem nie znanym w dziejach powojennego świata zachodniego. Czy sytuacja może się powtórzyć?

Jako główną przyczynę ówczesnej porażki PiS-u wskazywano stan nierównowagi w przestrzeni medialnej i rażącą przewagę w tej sferze przekazów strony przeciwnej rządowi. To prawda, ale wydaje się, że chodzi o coś więcej. Nie wystarczy mieć rację – trzeba umieć do tej racji przekonać. Nie wystarczy mieć sukcesy – trzeba umieć o nich opowiedzieć.

Większość ludzi nie obcuje z rzeczywistością polityczną, społeczną czy publiczną bezpośrednio, lecz w sposób zapośredniczony, głównie przez środki masowego przekazu. Wizerunek i narracja są dziś – choćbyśmy się na to nie wiem jak zżymali – nieodłącznym elementem polityki. Istnienie nieprzychylnych mediów od początku powinno być więc wkalkulowane w myślenie o uprawianiu polityki. Nie można obrażać się na rzeczywistość. Trzeba umieć samemu przekonująco opowiedzieć o sobie, bo inaczej opowiedzą o tym przeciwnicy.

Od początku było wiadomo, że ten rząd narusza zbyt wiele żywotnych interesów wpływowych graczy i będzie miał przeciwko sobie większość mediów. Konsekwentnemu programowi naprawy państwa powinien więc towarzyszyć równie konsekwentny program komunikowania tego społeczeństwu. Było to widoczne podczas kampanii wyborczej w 2015 roku, ale potem gdzieś zanikło. Dziś sytuacja w tej sferze jest katastrofalna. Nie widać żadnej strategii komunikacyjnej ani podporządkowanej jej polityki informacyjnej. Co widać natomiast? Nieumiejętność przedstawienia własnych sukcesów, brak zrozumiałego uzasadnienia swych racji, tracenie czasu i energii na wyjaśnianie nieporozumień wywołanych przez własne niefortunne wypowiedzi, sprzeczne głosy z różnych ministerstw powodujące wrażenie kakofonii itd… itd…

Od początku było wiadomo, że ten rząd narusza zbyt wiele żywotnych interesów wpływowych graczy i będzie miał przeciwko sobie większość mediów. Konsekwentnemu programowi naprawy państwa powinien więc towarzyszyć równie konsekwentny program komunikowania tego społeczeństwu. Było to widoczne podczas kampanii wyborczej w 2015 roku, ale potem gdzieś zanikło. Dziś sytuacja w tej sferze jest katastrofalna. Nie widać żadnej strategii komunikacyjnej ani podporządkowanej jej polityki informacyjnej. Co widać natomiast? Nieumiejętność przedstawienia własnych sukcesów, brak zrozumiałego uzasadnienia swych racji, tracenie czasu i energii na wyjaśnianie nieporozumień wywołanych przez własne niefortunne wypowiedzi, sprzeczne głosy z różnych ministerstw powodujące wrażenie kakofonii itd… itd…

autor: Grzegorz Górny

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ