W PO zaczęli myśleć. Wotum nieufności wraz ze wskazaniem Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko premiera

grzegorz schetyna 1.jpg

Pewnie w poniedziałek, wczesnym popołudniem, Platforma Obywatelska ogłosi swą nową decyzję związaną ze zgłoszeniem wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło.

Wprawdzie wszystko wskazywało, że wymóg przedstawienia kandydata na nowego premiera został już spełniony poprzez wysunięcie osoby Grzegorza Schetyny, lecz sobotnie spotkanie działaczy najwyższego szczebla PO postanowiło tym razem zagrać va banque i naprawdę przyprzeć Prawo Sprawiedliwość do muru. Decydujący głos w tej sprawie należał ponoć do samego przewodniczącego PO, zarazem dotychczasowego kandydata na premiera. Schetyna krytycznie odniósł się do poprzedniej propozycji swej partii, gdyż – jak uznał – sprawa jest na razie definitywnie przegrana. Nie ma mowy o wygraniu bliskiej potyczki w Sejmie, a on, Grzegorz Schetyna, nie chce już swym nazwiskiem firmować kolejnej porażki.

Ponieważ podobne stanowisko zaprezentowali inni ewentualni kandydaci, Schetyna ogłosił nowy, określany przez jego bliskiego współpracownika jako szatański, pomysł. Jest nim zaszachowanie rządzących przedstawieniem kandydata spośród ich grupy. Przewodniczący PO chce tym sposobem zmusić prezesa PiS do przejęcia nie tylko władzy, ale i odpowiedzialności. Za takim rozwiązaniem opowiadało się PO od samego początku bieżącej kadencji, lecz tylko jakiś zupełnie niezrozumiały upór Jarosława Kaczyńskiego nie pozwolił na zrealizowanie wszędzie stosowanych rozwiązań. Platforma jest – jak powszechnie wiadomo – niezwykle mocno przywiązana do metod praktykowanych w cywilizowanym politycznym świecie, a różne afery, przypisywane jej na siłę, jak choćby podsłuchowa, czy Amber Gold, to tylko wyjątkowa złośliwość rządzących.

Czołowi działacze PO, zgromadzeni na sobotnim spotkaniu, zażądali od przewodniczącego Schetyny, by domagał się publicznych oświadczeń premier Szydło i prezesa Kaczyńskiego. Pani premier miałaby, w myśl tych żądań, wyjaśnić dlaczego chce nadal rządzić, a prezes PiS przedstawić, dlaczego rządzić nie chce.

Obserwatorzy okolicy, w której odbywała się ściśle poufna narada, zauważyli niezwykłą radość promieniującą zarówno z oblicza Grzegorza Schetyny, jak i jego partyjnych kolegów. Z pewnością świadczy to o satysfakcji z osiągniętego porozumienia, poprzedzonego ogromnym wprost zaangażowaniem umysłowym wszystkich zadumanych nad nowym rozwiązaniem kwestii wotum nieufności dla gabinetu Beaty Szydło. Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym ruchu PO. Oni wiedzą, że więcej miejsc dla nich w Brukseli już nie ma. Muszą myśleć o swej przyszłości tu, a najlepiej teraz.

autor: Tomasz Domalewski

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ