Sobków: Czy należy spieszyć się do strefy euro?-

european-flag-1444676.jpg

Niegdyś rząd Platformy Obywatelskiej wielokrotnie deklarował wolę wprowadzenia Polski do tzw. strefy euro i likwidacji naszej narodowej waluty. Obecnie z takimi propozycjami wystąpił przewodniczący partii Nowoczesna – Ryszard Petru.

Od przyjęcia wspólnej waluty przez niektóre kraje członkowskie Unii Europejskiej minęło już ponad 17 lat. To dobra perspektywa do wyciągania makroekonomicznych wniosków o ewentualnych korzyściach z pozbawiania państw europejskich ich narodowych walut.

Iluzoryczne korzyści strefy euro

Euro jako nową walutę 1 stycznia 1999 r. przyjęło 11 państw: Austria, Belgia, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Portugalia i Włochy. Od tego dnia w walucie euro dokonywano pomiędzy tymi krajami wszelkich płatności bezgotówkowych. Wymianę pieniądza monetarnego wraz z rozrachunkami gotówkowymi wprowadzono trzy lata później. Poza strefą euro pozostały do dziś trzy kraje będące już wtedy (w 1999 r.) członkami Unii Europejskiej: Dania, Szwecja i Wielka Brytania.

Jeżeli przyjrzeć się, jak od tamtego czasu rozwijały się gospodarczo kraje, które weszły do strefy euro wobec tych, które zdecydowały się pozostać poza obrębem wspólnej waluty europejskiej, to okazuje się, że korzyści porzucenia złotówki na korzyść wspólnej waluty europejskiej mogą być dla Polski całkowicie iluzoryczne.

Dysponując danymi statystycznymi Banku Światowego o Produkcie Krajowym Brutto (PKB) w cenach stałych za lata od 1999 do 2015, możemy dokonać interesujących porównań. Wzrost PKB w poszczególnych krajach członkowskich strefy euro na przestrzeni tego okresu przedstawiał się następująco:

Austria         27proc.

Belgia              32proc.

Finlandia      30proc.

Hiszpania         36proc.

Holandia      29proc.

Irlandia        124proc.

Luksemburg 82proc.

Niemcy        24proc.

Portugalia    11proc.

Włochy        5proc.

Średnio:      24proc.

Zatem średni poziom wzrostu PKB w krajach założycielskich strefy euro nie był wcale imponujący i wyniósł w okresie 14 lat 24proc., a zatem średniorocznie zaledwie 1,3proc.. Jedynie dwóm małym krajom: Luksemburgowi i Irlandii, razem liczącym tylko 5 mln mieszkańców (cała Unia Europejska liczy ponad 300 mln), udało się osiągnąć bardzo dobre wyniki.

Co zaskakujące, Niemcy, gospodarczy i polityczny hegemon dzisiejszej Unii Europejskiej, rozwijały się w tym czasie zaledwie w tempie „średniej unijnej”. Gorsze były jedynie Portugalia i Włochy.

Wcale nie lepiej radziły sobie kraje, które wstąpiły do strefy Euro po 1999 r.: Grecja (od 2002 r. spadek PKB o 7proc.), Słowenia (od 2007 r. wzrost PKB o zaledwie 5proc., tj. 0,6proc. średniorocznie), Cypr (od 2008 r. spadek PKB o 5proc.), Malta (od 2008 r. wzrost PKB o 25proc., tj. średniorocznie o 3,3proc.), Słowacja (od 2009 r. wzrost PKB o zaledwie 12proc., tj. średniorocznie o 1,6proc.).

Lepszy rozwój poza Strefą euro

Jak na tle w/w państw wypadły kraje, które nie zdecydowały się wejść do strefy euro?

Dane statystyczne Banku Światowego wskazują, że przeciętnie lepiej. Żadne z dużych państw członkowskich strefy euro nie osiągnęło wyników Wielkiej Brytanii i Szwecji. W państwach tych w latach 2002-2015 PKB wzrósł odpowiednio aż o 38proc. i 49proc.. Jedynie w Danii, kraju mocno powiązanym gospodarczo z Niemcami PKB wzrósł zaledwie o 18proc..

Należałoby jeszcze przytoczyć dane krajów, najbliższych naszych sąsiadów, które będąc członkami Unii Europejskiej pozostają wciąż poza strefą euro: Węgry – wzrost PKB w latach 1999–2015 o 44proc., Czechy – wzrost PKB o 56proc. i Rumunia – wzrost PKB o 75proc.. A Polska? W tym samym okresie odnotowała aż 87proc.-owy wzrost PKB (tj. 3,8proc. średniorocznie).

Po przedstawieniu powyższych porównań nasuwają się następujące pytania: czy to przypadek, że prawie wszystkie kraje pozostające poza strefą euro rozwijają się dużo dynamicznej niż te, które weszły do tej strefy (jedynym wyjątkiem jest Dania)?

Czy to przypadek, że kraje obecnie wchodzące do strefy euro odnotowują czasem nawet gwałtowny spadek dynamiki wzrostu PKB (Grecja, Słowacja, Cypr)? Czy to przypadek, że sukces w strefie euro odniosły jedynie trzy małe kraje mające łącznie zaledwie kilka milionów mieszkańców, absolutnie nieporównywalne z gospodarką Polski (Irlandia, Luksemburg, Malta)?

Z pewnością sukces tych małych krajów wynika z czegoś więcej niż z likwidacji narodowej waluty. Po co zatem spieszyć się z wchodzeniem do strefy walutowej, w której kraje członkowskie odnotowują średni poziom wzrostu gospodarczego wyraźnie słabszy od krajów pozostających poza tą strefą? W dotychczasowych debatach nie padły odpowiedzi na powyższe pytania i żadne merytoryczne diagnozy.

Ryszard Petru proponował niegdyś Polakom zaciąganie kredytów we frankach, sam w tym czasie przewalutował jednak swój kredyt na złotówki. Obecnie proponuje nam porzucenie silnej dziś złotówki i posługiwanie się euro.

Dopóki nie przedstawi solidnych wyliczeń na rzecz korzyści tego programu ekonomicznego, nawet przez chwilę nie powinniśmy wątpić, że pomyślność gospodarcza naszego kraju związana jest ze złotówką i nadzorem nad naszą walutą przez bank centralny w Warszawie, a nie we Frankfurcie.

autor: Robert Sobków

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ