O tym, jak pan Langhans we Wrocławiu kościół otwierał

foto: wikipedia

Wszyscy wiedzą, że dawny zbór noszący wezwanie Jedenastu Tysięcy Dziewic został zaprojektowany przez znanego wrocławskiego architekta Karla Ferdinanda Langhansa. (więcej tutaj:https://wdolnymslasku.com/2017/03/26/wroclawski-kosciol-jedenastu-tysiecy-dziewic-w-xix-wieku/)

Przy wejściu do dzisiejszej świątyni pw. Opieki św. Józefa widnieje też tabliczka informująca o dacie jej powstania. Wydaje się, że niczego nowego już do tej wiedzy wnieść nie można, a jednak…

W zbiorach starodruków wrocławskiej Biblioteki Uniwersyteckiej znajdują się drukowane memoriały i zapiski oddające obraz przygotowań do uroczystego otwarcia nowego miejsca modlitwy na Przedmieściu Odrzańskim. Źródła te informują nas o wstępnych kosztach projektu, które w 1820 roku wyniosły niebagatelną sumę  31 088 pruskich talarów. Paradoksalnie, decyzji o budowie nowego obiektu sprzyjała sekularyzacja katolickich klasztorów dokonana kilka lat wcześniej przez spragniony złota rząd pruski. Wzrusza nas jednak informacja, iż wśród ofiar złożonych na materiały budowlane znaleziono dary indywidualne: pierścień z siedmioma brylantami w splocie ażurowym wart 60 talarów, zestaw czterech puzonów, parę miedzianych kotłów muzycznych od trzech darczyńców, jedną szarą aksamitną tkaninę  obszytą złotem i frędzlami jako nakrycie dla przyszłej ambony i czerwony obrus ołtarzowy z aksamitu. Dzięki różnego rodzaju kolektom i środkom pochodzącym z kasy miejskiej zakupiono 249 200 sztuk cegieł i 35 sztuk łopat, sprowadzono 6 fur drewna i 1410 fur piasku, zużyto 390 ton wapna. Budową, która ruszyła latem 1820 roku, kierowali mistrzowie Daniel Krause i Christof Valentin Dobe. Prace posuwały się na tyle szybko, że już rok później można było dokonać uroczystego wmurowania kamienia węgielnego. Na placu budowy w dniu 17 VI zgromadzili się najznakomitsi przedstawiciele Rady Miasta, duchowni parafialni oraz autor projektu wraz z mistrzami budowlanymi, którzy dokonali aktu erekcji. Do uczestników uroczystości przemawiał m.in. znany z dziejów ulicy Oleśnickiej Johann Wilhelm Oelsner.

Jeszcze bardziej podniosły charakter miało otwarcie podwojów nowej świątyni w dniu 19 XI 1823 roku, połączone z nadaniem jej wezwania. Nad przebiegiem wydarzeń miało czuwać 200 strażników pod dowództwem pięciu oficerów. Na placu zgromadziły się prawdziwe tłumy parafian i gości, na których najpierw ogromne wrażenie musiał zrobić wjazd na koniach dwóch urzędników miejskich odzianych w historyczne szaty przypominające o świetności stolicy Śląska. Za nimi podążał korowód dziewcząt i młodzieńców, dalej szli duchowni: inspektor kościołów ewangelickich, dr Tscheggen, pastor  Heinrich Friedrich Schepp wraz z kaznodzieją pomocniczym, za nimi natomiast zgromadzili się według hierarchii urzędnicy oraz ołbińscy kupcy, sklepikarze i drobni rolnicy. Klucze do nowej świątyni przekazał pastorowi sam pan Langhans. Po uroczystym przekroczeniu progu kościoła przy dźwiękach trąb i kotłów, oczom zgromadzonych ukazało się wnętrze, w którego centrum stał ołtarz z dużym krucyfiksem. Obiekt ten wraz  z stojącą za nim wysoką amboną, ozdobioną wizerunkiem Chrystusa i Ewangelistów zadaszono okrągłym baldachimem. Organy, nad którymi górował wizerunek św. Cecylii, znajdowały się na łuku naprzeciwko ołtarza. Stojący na kazalnicy doktor Tscheggen wygłosił okolicznościową mowę, wyrażając nadzieję, iż w tej świątyni zawsze będzie się wypraszać wszelkie łaski dla ludu i państwa pruskiego. Uroczystość zakończył koncert i wspólne śpiewy wszystkich zgromadzonych.

Bryła nowego kościoła wyróżniała się w okolicy klasycystyczną architekturą. Była piękna, kryta czerwoną dachówką. Na początku adwentu 1823 roku we fronton wmurowano gotyckie płaskorzeźby, a w 1840 roku wieże świątyni zyskały nowe dzwony. Pamiętajmy, że w tym czasie otaczający budowlę teren pozostawał w znacznej mierze zajęty przez niewielkie zabudowania i ogrody, które miały tu dominować jeszcze w połowie XIX wieku, a opodal płynęła niewielka odnoga Odry. Kościół dysponował na dole 530 miejscami w ławkach, lecz stojących uczestników nabożeństw mogło się tu zmieścić nawet 2000 osób. I byli to zwykle ci drobni ogrodnicy i kupcy, których w okolicy nie brakowało i dla których nowa świątynia była zapewne zapowiedzią lepszych, pełnych pruskiego dostatku czasów, po których nikt nie spodziewał się już wojen, pożarów ani niszczących powodzi stulecia…

autor:  Anna Sutowicz

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ