Jakub Nowotarski: Zielona Stolica Europy? Dla mieszkańców, nie dla tytułu

wds

Wrocław nie zostanie Zieloną Stolicą Europy (ZSE) w 2019 roku. Tak zdecydowała Komisja Europejska, która odrzuciła aplikację naszego miasta. Trzeba jednak powiedzieć: dobrze, że mamy takie aspiracje. Z jedną uwagą: nie możemy chwalić się planami na papierze, potrzebujemy konkretnych działań. Te ostatnie są na wyciągnięcie ręki – wystarczy podjąć decyzję polityczną.

Najprostszy sposób na uzyskanie tytułu ZSE to pokazanie własnych dokonań. Tych na razie we Wrocławiu mamy niewiele. Miasto stoi jednak przed dwoma wielkimi wyzwaniami – zwalczeniem smogu i nadaniem priorytetu dla zrównoważonego transportu. Skuteczna zmiana w tych obszarach byłaby inspiracją dla wszystkich europejskich miast.

W walce o czyste powietrze wykonaliśmy już pierwsze kroki. Miasto zleciło opracowanie ekspertyzy na temat koniecznych działań antysmogowych. Prezydent Dutkiewicz apelował też do Marszałka Województwa o uchwałę antysmogową dla Wrocławia. Wiemy już, że będzie ona przegłosowana jeszcze w tym roku. Zakłada ona rezygnację z palenia węglem do 2024 roku. To oczywisty sukces miasta, ale nie rozwiązuje problemu. Konieczne są dalsze kroki, o które apelowaliśmy niedawno jako Dolnośląski Alarm Smogowy: inwentaryzacja pieców, przedstawienie planu działania i zapewnienie finansowania. Ich realizacja daje nadzieję, że za 5-7 lat będziemy oddychać czystym powietrzem.

Po drugie, czas na odważniejsze decyzje w stawianiu na transport zbiorowy. By zwiększyć nasze szanse na uzyskanie tytułu ZSE, inwestycji musi być więcej. To doskonały moment na zaprojektowanie i budowę tramwaju na Psie Pole. To największe wrocławskie osiedle bez istniejącego lub planowanego torowiska. Autobusy już teraz są przepełnione, a z szacunków urzędników wynika że do 2022 roku liczba pasażerów na trasie do Ronda Reagana podwoi się.

Pieniądze na te rzeczy z pewnością się znajdą. Mamy w końcu 4 mld zł w budżecie. Wszystko jest kwestią politycznego priorytetu. Dotychczas „zielone” inwestycje takowego nie miały. Nie zaskakuje więc decyzja Komisji Europejskiej. Jako mieszkańcy dobrze znamy skalę problemu z transportem zbiorowym, smogiem, brakiem nowych parków, wycinką drzew, czy dużym hałasem.

Trzeba jednak zaznaczyć: zielone miasto to słuszna wizja rozwoju. Poparli ją mieszkańcy w niedawnych badaniach ankietowych w pracach nad strategią Wrocław 2030. Za najważniejszy priorytet działań władz uznali oni właśnie te związane z zielenią. Również we Wrocławskim Budżecie Obywatelskim głos mieszkańców był podobny – wygrywały projekty związane z rowerami i drzewami. Jednak za wyniki WBO i same obietnice nie dostaniemy tytułu Zielonej Stolicy Europy.

Realizacja wizji zielonego miasta wymaga wielu działań. Można wymienić wiele z nich: walka ze smogiem, tramwaje na największe osiedla (Psie Pole, Jagodno, Maślice, Muchobór), pełen priorytet inwestycyjny dla zrównoważonego transportu, nowe parki, więcej zieleni wzdłuż ulic, zagospodarowanie kolejnych nabrzeży rzek, zielone korytarze dla pieszych i rowerów, inwestycje w odnawialne źródła energii, termomodernizację budynków i recykling odpadów... . Zacznijmy już dziś od dwóch największych: działań antysmogowych i budowy tramwaju na Psie Pole do 2020 roku. Realizacja tych projektów ogromnie zwiększy nasze szanse na zdobycie tytułu Zielonej Stolicy Europy.

autor: Jakub Nowotarski

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ