Makłowicz wylewa żale w „Wyborczej”: „Propaganda 'Wiadomości’ jest równie urzekająca jak fryzura Trumpa”

gazeta wyborcza 1.jpg

Robert Makłowicz podgrzewa swój spór z TVP, chociaż z publiczną telewizją nie ma już do czynienia. Sprawa, która swój początek bierze od spotu telewizyjnego zakończyła się zerwaniem umowy, o czym poinformował na Facebooku sam zainteresowany. Teraz Makłowicz wylewa żale w „Gazecie Wyborczej” w rozmowie Agnieszką Kublik.

Zachowanie TVP smakuje jak płucka na kwaśno za Gomułki w barze dworcowym

—mówi.

Cóż znaczy jeden program wobec wieczności, a nawet teraźniejszości? Przecież ktoś chciał mnie zrobić w konia. Nie żałuję, ale jest mi przykro, bo pracę stracili również współtwórcy programu, stracili ją przeze mnie, można powiedzieć. Ale nie mają żalu, na moim miejscu zachowaliby się podobnie, jak tuszę

—opowiada Makłowicz i atakuje prezesa TVP.

Jacek Kurski w ogóle mi się z jedzeniem nie kojarzy. Z cynizmem mi się kojarzy, bo przecież nie z wiarą. Ten przekaz jest szyty grubymi nićmi i raczej obraża ludzi myślących. Bo przecież znowu nie chodzi to u poglądy, lecz o estetykę (…)

—insynuuje.

Rozstanie z TVP musi go bardzo boleć, bo nieprzychylnie wypowiada się o „Wiadomościach” i szeregowych dziennikarzach stwierdzając.

Rzeczpospolita oznacza wspólne dobro, wspólne dla wszystkich, zatem wszyscy musimy się o nie troszczyć, a minimum tej troski to powszechny wybór najlepszych. Czuję się nieco zażenowany, opowiadając takie truizmy, lecz jakże zmusić rodaków do obywatelskich postaw? Na pewno nie propagandą z „Wiadomości”, która jest równie urzekająca jak fryzura Donalda Trumpa

—mówi i dodaje:

Nie oceniam dziennikarzy, którzy tam występują. Może niektórzy w to wierzą, może są po prostu cynikami.

Wszyscy są dla Makłowicza cyniczni, cyniczne jest także rozdawanie ludziom pieniędzy– tak w wywiadzie mówi się o rządowym programie 500+.

Podejrzewam, że 500+ w takiej formie miało na celu przede wszystkim zdobycie elektoratu, pomoc ludziom rzecz jasna też, ale głosy były najważniejsze. Gdyby bowiem określić próg dochodu i dawać ludziom naprawdę potrzebującym, to mogliby dostawać jeszcze więcej, lecz to oferta dla mniejszej liczby potencjalnych wyborców

—stwierdził i jak wynika z całego wywiadu kucharz-podróżnik liczy na odsunięcie PiS od władzy.

PiS będzie robił swoje, dopóki ludzie nie usłyszą wyraźniej, w takt jakiej muzyki przyszło im tańczyć. Scenariuszy jest oczywiście wiele, nie będę ich tu roztrząsał, zwłaszcza tych najczarniejszych. Jedno jest pewne – musimy już myśleć o nowej konstytucji, która uchwalona zgodnie z prawem będzie miała w sobie mechanizmy obronne, niepozwalające na jej bezkarne łamanie przez rządzących

—mówi Agnieszce Kublik.

I tak właśnie pozujący na niezależnego dziennikarz jasno określił się politycznie.

wpolityce.pl/”Gazeta Wyborcza”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ