List otwarty do Olgi Krzyżanowskiej w związku z zabraniem pamiątek po swoim ojcu Aleksandrze „Wilk” Krzyżanowskim

foto: yutube

Szanowna Pani,

Z przykrością dowiedziałem się, że Pani, córka komendanta Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej gen. bryg. Aleksandra „Wilk” Krzyżanowskiego zabrała eksponaty z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, które należały do jej ojca. Powodem była decyzjapołączenia placówki z Muzeum Westerplatte i zmiana kierownictwa. Do tego wszystkiego swoją decyzję opatrzyła dość niewybrednymi komentarzami, powołując się na ś.p. ojca bohatera walk we Wrześniu ’39 roku oraz podziemia w stylu:

Ojciec napisał mi w liście z więzienia: „Pamiętaj, polityka to brudna sprawa”. I miał głęboką rację. Jak patrzę na niektórych polityków z PiS, to myślę, że o czymś takim jak patriotyzm czy Polska nie mają pojęcia

Szanowna Pani. Tak się składa, że mój ś.p. ojciec por. Andrzej Tadeusz Potocki, dowódca 25 kompanii łączności 25 Dywizji Piechoty bronił linii Bzury razem z wówczas jeszcze majorem artylerii 26 Dywizji Piechoty Aleksandrem Krzyżanowskim pomiędzy 9, a 13 wrześniem 1939 roku w Bitwie pod Kutnem.Oddział Pani ojca wydostał się z okrążenia (bili się pod Łowiczem) i przedarł się na południe w Góry Świętokrzyskie. Bohatersko stawiał zorganizowany opór bodajże do połowy października. Z kolei mój, po wycofaniu się spod Łęczycy wziął udział w dalszych krwawych walkach nad Bzurą, przebił się wraz z dywizją do stolicy i tam po bojach o Szczęśliwice, Ochotę i Młociny dostał się do niewoli, w której spędził 6 lat (Oflag Spittal an der Drau i II c Woldenberg). Tak czy inaczej razem wąchali proch i razem bronili ojczystej ziemi stojąc ramię w ramię wobec przeważającego liczebnie i technicznie nieprzyjaciela. Choć się prawdopodobnie osobiście nie znali byli towarzyszami broni.

Szanowna Pani. Jakiś czas temu podjąłem decyzję o przekazaniu oryginałów pamiątek po ojcu do Muzeum Pola Bitwy nad Bzurą. Impulsem do tego była wizyta w tej placówce w Sochaczewie. W jednej z sal zobaczyłem oryginalny mundur polskiego żołnierza z zaschniętymi śladami krwi po postrzale. Okazało się, że jego właściciel był podoficerem w kompanii mojego ojca. Został poważnie ranny podczas starcia pod Adamową Górą, gdzie usiłowali wraz z całą dywizją odeprzeć potężne natarcie czołgów 36 pułku pancernego. Już wiele po wojnie podoficer ten bardzo przysłużył się rozbudowie placówki, która dziś jest najokazalszym tego typu obiektem w kategorii muzeów traktujących o jednej bitwie. Wtedy, kiedy po raz pierwszy z teczką dokumentów i fotografii po moim ojcu zjawiłem się w Sochaczewie przez głowę mi nie przyszło, żeby myśleć o tym, że instytucja per saldo podlega Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a tym z kolei rządzi Platforma Obywatelska wraz z Peeselem.

Szanowna Pani pragnę zauważyć, że muzea nie działają przez jedną czy dwie kadencję jakiegoś rządu. Celem tego typu placówek jest zachowanie jak najdłużej w pamięci m.in. tych, którzy gotowi byli poświęcić wszystko, łącznie ze zdrowiem i życiem dla dobra kolejnych pokoleń Polaków. Oddając to, co jest najcenniejsze dla bliskich, czyli pamiątki po nich, dajemy coś innym, a także odwdzięczamy się (w tym przypadku naszym rodzicom) za to zrobili dla nas. To jedyny sposób, żeby przenieść ich do nieśmiertelności na tym ziemskim padole. Tu nie ma nic do rzeczy ani jaka partia rządzi w naszym kraju, ani jaki będzie chwilowy kształt danej wystawy. Raz będzie taki, raz będzie inny. Chyba, że Szanowna Pani chce lansować nowy model pamięci muzealnej polegający na tym, że jak rządzi Prawo i Sprawiedliwość to Pani zabiera pamiątki po swoim ojcu, niczym przysłowiowe zabaweczki, do domu, a kiedy władze przejmie Platforma to ja wezmę po moim. I tak będziemy się bawić do końca świata. Tylko proszę się nie zdziwić, kiedy ludzie nazwą takie postępowanie małością. Przykro mi, ale nie znalazłem bardziej adekwatnego słowa na Pani zachowanie.

Szanowna Pani. Wydaje mi się, że zbyt wiele lat spędziła pani w polityce. Niektórzy przez to tracą proporcje i zaczynają postępować w sposób uwłaczający własnej godności i godności najbliższych. Skoro nie waha się Pani twierdzić, że Pani patrzy „na niektórych polityków z PiS” i myśli, „że o czymś takim jak patriotyzm czy Polska nie mają pojęcia”, to obraża Pani także takich ludzi jak ja (choć politykiem PiS nie jestem). Ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze jest to, że obraziła Pani również mojego i swojego ojca, który przestrzegał Panią wypowiadając z komunistycznego więzienia znamienne zdanie: „Pamiętaj, polityka to brudna sprawa”. Innymi słowy: „Niech się Pani nie zatraca”.

autor: Andrzej Potocki

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ