Wrocław: rusza proces ws. wybuchu bomby, która zabiła człowieka

sady_11_1.png

We Wrocławiu rozpoczyna się proces dwóch osób oskarżonych o spowodowanie śmierci mężczyzny.

Chodzi o sprawę sprzed 16 lat. Monter anten telewizyjnych pracował na dachu bloku przy wrocławskim Bulwarze Ikara. Znalazł tam tajemniczą reklamówkę. Gdy zajrzał do środka, eksplodował ładunek wybuchowy. 40-letni monter zginął. Drugi z pracowników chwilę przedtem odsunął się kawałek i ocalił życie.

Teraz pod sąd trafiło dwóch mężczyzn. To Wiesław B. i Maciej A. Pierwszy z nich, znany wrocławski gangster, miał zlecić podłożenie bomby, jednak nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Natomiast drugi oskarżony był bezpośrednim wykonawcą “zlecenia”. Przyznał się do winy i wyraził skruchę.

Sprawa wraca po latach z powodu kolejnego przedstawiciela półświatka Witolda M., który wpadł przy okazji innego dochodzenia i podjął współpracę z prokuraturą. Skruszony przestępca wsypał swoich byłych kolegów. Witold otrzymał zlecenie od Wiesława – chodziło o podłożenie ładunku w pewnym samochodzie. Natomiast Maciej miał przechować bombę. Schował ją na dachu, uważał bowiem, że tam nikt nie znajdzie ładunku.

Skruszony Witold M. na wniosek prokuratury otrzymał łagodną karę: 5 lat więzienia w zawieszeniu na lat 10. Jednocześnie musi zapłacić wdowie po montarze 100 tys. zł.

Maciej A. przyznał się do wszystkiego i wyraził skruchę, przepraszając rodzinę zmarłego. Obciąża Witolda M., którego był “żołnierzem” (tzn. służył w jego oddziale przestępczym jako przyboczny). Natomiast o Wiesławie B. nigdy nawet nie słyszał. Ten ostatni odrzuca oskarżenia jako pomówienia.

Źródło: Gazeta Wrocławska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ