Wrocławski “bomber” nie przyznaje się do winy

fot: youtube

Radio Wrocław informuje, że przed sądem we Wrocławiu odbyła się kolejna rozprawa w procesie “bombera”.

Chodzi o Pawła R., byłego studenta Politechniki Wrocławskiej (studiował chemię). W maju ubiegłego roku umieścił w jednym z wrocławskich autobusów ładunek wybuchowy. Bombę skonstruował sam – był to garnek wypełniony metalowymi śrubami i substancją wybuchową. Kierowca wyniósł podejrzaną torbę z autobusu. Nastąpiła wówczas eksplozja, wskutek której poszkodowana została kobieta (82 l.).

I to właśnie ona złożyła dzisiaj zeznania w sądzie, występując jako oskarżyciel posiłkowy:

– Całą prawą rękę miałam zakrwawioną, z płaczem podbiegłam i usiadłam na ławce pod wiatą. Tam stał ładunek, (…) był wypełniony jakby wyrośniętym ciastem. Wybuchał płomień i ciągle sypał odłamkami – podaje portal radiowroclaw.pl.

Poszkodowana domaga się 20 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia. Zapowiada, że część z tych pieniędzy ma zamiar przekazać na rzecz wrocławskiego ośrodka pomocy trudnej młodzieży:

– Wybaczę mu, tak po ludzku, licząc na to, że pan Paweł dorośnie. 42 lata pracowałam z trudną młodzieżą, uważam, że oskarżony poprawi się, że to było chwilowe zamroczenie – czytamy na portalu radiowroclaw.pl.

Oskarżony przeprosił poszkodowaną. Jednak nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, tzn. nie chciał zabić ludzi. Uważa, że jego celem było zastraszenie i wyłudzenie okupu w złocie. W ten sposób miał zdobyć poklask wśród kolegów.

Źródło: Radio Wrocław

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ