Dorn o sytuacji w PiS

fot. youtube.com

Ludwik Dorn w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przedstawił swoją diagnozę sprawy Bartłomieja Misiewicza.

Jeżeli w sprawie 27 letniego człowieka spotykali się ostatnio prezydent, premier i szef MSZ, a w ciągu ostatnich miesięcy kilkakrotnie wypowiadał się na jego temat prezes PiS i na koniec powołano komisję złożoną m.in. z dwóch wiceprezesów PiS, to nasuwa się myśl, że nie o tego młodzieńca chodziło

— powiedział.

W ocenie byłego polityka PiS komisja była powołana w sprawie Antoniego Macierewicza, wiceszefa PiS i szefa MON.

Pan Bartłomiej Misiewicz był nie tyle pretekstem do powołania komisji, co jej bezpośrednią przyczyną

— ocenił Dorn.

Zapytany, czy w PiS dochodzi do próby sił między Jarosławem Kaczyńskim a Antonim Macierewiczem, odpowiedział:

Nie. Antoni Macierewicz nie ma w PiS potencjału własnego. Choć oczywiście on może myśleć inaczej

Stwierdził, że Antoni Macierewicz „nie stanowi bardzo wielkiego kłopotu dla pana Kaczyńskiego”.

Do rozłamu PiS nie dojdzie. Nie ma ku temu przesłanek. Zorganizowane podmioty, które faworyzowały Antoniego Macierewicza, czyli koncern propagandowy ojca Tadeusza Rydzyka i koncern propagandowy zjednoczony wokół „Gazety Polskiej”, bezpośrednio uzależnionej od instytucji, na które przemożny wpływ ma prezes PiS, wiedzą, kto trzyma klucze do szafki z konfiturami

— powiedział.

Ludwik Dorn stwierdził też, że to bardzo mało prawdopodobne, aby szef MONodszedł z PiS i  założył własną partię, dodał jednak, że „w przypadku Antoniego Macierewicza nigdy nic nie wiadomo”.

Po tym, jak partia dostanie ważny sygnał, że Antoni Macierewicz nie jest ważnym adresem politycznym, jeśli chodzi o kariery, i straci ludzi w spółkach Skarbu Państwa. Wczoraj poszedł sygnał w PiS, że szef jest jeden i szef jest bezwzględny

— podsumował Dorn.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ