Zabójstwo Leszka Białego

W roku 1227 w Gąsawie na Kujawach odbywa się zjazd najważniejszych osób w rozbitym dzielnicowo państwie polskim. Liczący 42 lata Leszek Biały (wnuk Bolesława Krzywoustego) jest księciem krakowskim i sandomierskim, formalnym zwierzchnikiem pozostałych książąt dzielnicowych wywodzących się z dynastii piastowskiej.

Od lat ze zmiennym szczęściem prowadzi politykę wzmocnienia swej pozycji, walcząc także i na Rusi, co ma doprowadzić do wzrostu znaczenia Małopolski, a w perspektywie zjednoczenia ziem Polski. Nie wszystkim to się podoba.

Krwawa łaźnia

Wczesnym rankiem w Gąsawie księcia Henryka Brodatego ze Śląska zabójcy zaatakowali w sypialni, ale własnym ciałem zasłonił go niemiecki rycerz Peregryn von Wiesenburg, dzięki czemu rannemu księciu udało się uciec.

Głównym celem zabójców był jednak Leszek Biały, który tego ranka przebywał w łaźni. Tam dopadli go zabójcy, ale mimo ran zdołał się wyrwać, dopadł konia i uciekał w kierunku Gniezna. Po kilku kilometrach, we wsi Marcinkowice zabójcy dogonili go i zabili.

Dziś w miejscu tym stoi pomnik przedstawiający umierającego jeźdźca na koniu ze strzałą w plecach. Kim byli zabójcy i skąd wyszło zlecenie mordu?

Zjazd w Gąsawie

Na zjazd zwołany przez księcia krakowsko-sandomierskiego Leszka Białego przybyli, Henryk Brodaty ze Śląska, brat Leszka ― Konrad Mazowiecki, Władysław Odonic z Wielkopolski, wojewodowie i duchowieństwo, w tym: Iwo Odrowąż (biskup krakowski), Paweł II (biskup poznański), Wincenty z Nakła (abp wrocławski).

Nie przybył, być może obawiając się zamachu, a może z wyrachowania, książę Wielkopolski Władysław Laskonogi, skonfliktowany ze swym bratankiem Odonicem oraz Świętopełk namiestnik Pomorza Gdańskiego. Władający Pomorzem Świętopełk różnił się od książąt pochodzących w prostej linii od Mieszka I i Bolesława Chrobrego ― nie pochodził z dynastii piastowskiej, jego ród wywodził się pomorskich możnowładców, rodziny Sobiesławowiców. Namiestnikiem (princeps) Pomorza Wschodniego został Świętopełk siedem lat wcześniej z woli księcia krakowskiego Leszka Białego.

Chodziło o zasady

Zjazd w Gąsawie miał ustalić zasady, na jakich miała opierać się rozproszona władza Polski dzielnicowej i podjąć ważne decyzje polityczne. Obecność duchowieństwa była niezbędna, Kościół był oczywistym czynnikiem państwowotwórczym.

A fakt, że już od czasów Bolesława Chrobrego (a ściślej ― zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r.) istniała w Gnieźnie metropolia (arcybiskupstwo), obejmująca całość ziem polskich i podległa bezpośrednio papieżowi, był w czasach rozbicia dzielnicowego podstawowym argumentem na rzecz zachowania integralności ziem państwa piastowskiego, niezależnie od meandrów feudalnej polityki. Istniały wówczas dwa ośrodki wokół których realne było zjednoczenie państwa polskiego ― Wielkopolska (ośrodek poznański) i Małopolska (ośrodek krakowski).

Władysław Laskonogi z Wielkopolski skonfliktowany ze swym nieobliczalnym bratankiem Odonicem, którego postanowił z tego powodu wydziedziczyć, zawarł z młodszym od siebie księciem krakowskim Leszkiem Białym układ o przeżycie (łac. mortis causa). Ten, kto będzie dłużej żył, zostanie władcą Wielkopolski i ziemi krakowsko-sandomierskiej, tym samym będzie więc zwierzchnikiem całości ziem Polski. Zjednoczenie Polski być może by doszło do skutku, gdyby nie spisek.

Spisek, który powstał w Gdańsku

Historycy nie mają wątpliwości – zabójców do Gąsawy wysłał namiestnik Pomorza Wschodniego Świętopełk z Gdańska. Ale wcześniej dla odwrócenia uwagi od swych zażyłych relacji z Odonicem (jego siostra Eufrozyna była żona Świętopełka), o których przecież wszyscy wiedzieli, posłużył się podstępem. Przed rozpoczęciem zjazdu w Gąsawie zaatakował Nakło, a więc zamek podległy Odonicowi. To osłabiło czujność Leszka Białego i pozostałych uczestników zjazdu, bo wyglądało naturalnie.

Walki między władcami poszczególnych księstw były chlebem powszednim. Świętopełk zamierzał definitywnie oderwać Pomorze Wschodnie od Polski uniezależniając się od książąt krakowskich i zakładając własną dynastię.

Na zjeździe w Gąsawie Leszek Biały miał się temu przeciwstawić i wiele wskazuje, że skończyłoby się na usunięciu Świętopełka z namiestnictwa Pomorza Wschodniego. Co byłoby tym łatwiejsze, że nie należał on do dynastii piastowskiej. Zamordowanie Leszka Białego zniweczyło te plany i Świętopełk nadal pozostał władcą Pomorza Gdańskiego, a niebawem zaczął używać tytułu księcia, odrywając te ziemie od Polski. Gdańsk otrzymał prawa miejskie na wzór Lubeki i zaczął się bujnie rozwijać.

Niejasna jest rola Odonica w spisku, choć możliwe, że zawarł on ze Świętopełkiem jedynie układ dorozumiany. Faktem jest, że i Odonic odniósł z zabójstwa Leszka Białego pewne korzyści, gdyż jego stryj, Władysław Laskonogi, był dużo łatwiejszym przeciwnikiem niż Leszek Biały. Niezależnie od tego, jak było, ogromne ambicje Odonica nigdy nie zostały zrealizowane, jego życie było pasmem wzlotów, upadków i życiowych klęsk.

Pochowany w katedrze wawelskiej

Zamordowany Leszek Biały pochowany został w katedrze na Wawelu, ale nie tej, która dotrwała do naszych czasów. Z tamtej pozostała jedynie krypta św. Leonarda, gdzie mieści się nekropolia późniejszych polskich władców. Trumna Leszka Białego spłonęła w pożarze, który wybuchł w katedrze w 1301 roku. W czasach Władysława Łokietka w tym samym miejscu wzgórza wawelskiego wybudowano nową katedrę, którą widzimy obecnie. Zleceniodawca zabójstwa Leszka Białego wprawdzie odniósł spodziewane korzyści, ale jedynie krótkotrwałe. Panował samodzielnie na oderwanym faktycznie od Polski Pomorzu Gdańskim jeszcze przez blisko 40 lat, ale plany założenia dynastii Sobiesławowiców okazały się fiaskiem. Jego dwaj nieudolni, pechowi i skłóceni ze sobą synowie stracili wszystko, na nich też zakończyła się dynastia, a Pomorze Gdańskie łatwo wpadało w ręce Brandenburczyków, później Krzyżaków. Świętopełk pochowany został w archikatedrze oliwskiej, ale jego ciało się nie zachowało. W prawdopodobnym miejscu pochówku znaleziono jedynie sygnet z odwróconą kotwicą, który jest jednym z kaszubskich symboli narodowych.

Towarzystwa kulturalne Kaszubów prowadzą dziś swoją politykę historyczną, nazywając Świętopełka księciem kaszubskim, tytułując go Świętopełkiem II Wielkim i zaprzeczając faktom ustalonym przez wiele pokoleń historyków, że był on zleceniodawcą zamordowania Leszka Białego. I zwalając oczywiście całą winę na Odonica.

autor: Waldemar Maszenda

źródło: gazeta Obywatelska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj